fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Dorn: Premier miał dziś gorszy dzień. Nie mam zamiaru rezygnować z mandatu posła

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego rezygnacja z partyjnych funkcji trzech wiceprezesów PiS: Ludwika Dorna, Kazimierza Ujazdowskiego i Pawła Zalewskiego to wynik frustracji. - Jeśli ktoś nie zgadza się z linią partii, powinien honorowo zrezygnować z mandatu - uznał prezes PiS i zapowiedział konsekwencje. Zdaniem Dorna, szef jego partii miał po prostu "gorszy dzień" sugerując zrzeczenie się mandatów poselskich.
O tym, że Dorn, Zalewski i Kazimierz Ujazdowski - którzy w poniedziałek zrezygnowali z funkcji wiceprezesów PiS - powinni ponieść konsekwencje, Jarosław Kaczyński powiedział dziś rano w radiowych "Sygnałach Dnia".
Premier przekonywał, że rezygnacja trzech polityków nie jest zagrożeniem dla jedności partii, jednak jest to dla niego "smutne wydarzenie". Decyzję o rezygnacji wiceprezesów ocenił jako "wyrosłą z frustracji". Jarosław Kaczyński przypomniał, że politycy PiS podpisali przed wyborami zobowiązanie, że "jeśli ktoś radykalnie nie zgadza się z linią partii, nie chce działać w ramach tego wspólnego przedsięwzięcia, to powinien zrezygnować z mandatu". "To jest zobowiązanie honorowe. Mam nadzieję, że panowie nie są pozbawieni honoru" - mówił premier.
Dorn, który na środowej konferencji prasowej odrzucał zarzuty o nielojalność wobec PiS, odnosząc się do wypowiedzi premiera o rezygnacji z mandatów ocenił, że "każdemu może się zdarzyć gorszy dzień i trzeba po prostu to przyjąć do wiadomości". Jednocześnie Dorn podkreślił, że nie widzi żadnych powodów, aby miał zrezygnować z mandatu posła. "Sądzę, że kiedy prezes PiS przemyśli swoje słowa, to wycofa się z tego rodzaju oczekiwań" - powiedział. Dorn jest zdania, że trzech byłych wiceprezesów partii nie wykroczyło przeciwko statutowi PiS. Jak dodał, "jeśli ktoś jest innego zdania, można wdrożyć postępowanie dyscyplinarne". Rzecznik dyscypliny PiS Karol Karski powiedział dziś, że żaden wniosek w sprawie byłych wiceprezesów PiS do niego nie wpłynął. Dorn deklarował, że chce zmian w partii, ale jednocześnie chce, by ona trwała. "Pogodzę się w tej partii ze wszystkim i ze wszystkimi błędami, byleby ona trwała, bo z błędów można się wycofać, błędy można naprawić, ale jak partia się rozpadnie, to jesteśmy wszyscy na gruzowisku" - podkreślił. Zaznaczył jednocześnie, że nie wyobraża sobie, by przez najbliższe 10 czy 12 lat na czele PiS stał ktoś inny niż Jarosław Kaczyński. "Już wolę, by partii przewodził ktoś, kto jest dla partii niezbędny, konieczny, kto popełnia błędy, jak każdy człowiek (...) niż żeby moja partia się rozpadła" - zadeklarował Dorn. Dorn powiedział na konferencji, że "rozmawiał telefonicznie i konsultował się" z Zalewskim i Ujazdowskim. Późnym popołudniem w TNV24 Zalewski również nie zgodził się ani z zarzutem o nielojalność, ani z sugestią zrzeczenia się mandatu. Podkreślał, że propozycje trzech byłych wiceprezesów PiS dotyczące funkcjonowania partii "służą jej wzmocnieniu". Jak podkreślił, nie chodzi o zmianę na stanowisku szefa PiS, a jedynie o to, by "decyzje podejmowane przez Jarosława Kaczyńskiego uwzględniały różne punkty widzenia". Rezygnacja Dorna, Ujazdowskiego i Zalewskiego wywołała krytyczne komentarze ich partyjnych kolegów, którzy w ślad za premierem mówili o szkodliwości działania byłych wiceprezesów. Wiceszef PiS Adam Lipiński mówił, że krok Dorna, Ujazdowskiego i Zalewskiego osłabia partię i "uderza w spoistość" PiS. Lipiński oceniał, że "tego typu odejścia z funkcji mają swoją dynamikę i mogą powodować, że nastąpią kolejne kroki". Jak dodał, "ma nadzieję, że to się w konflikt nie zmieni". Według posłanki PiS Jolanty Szczypińskiej, Dorn, Zalewski i Ujazdowski złamali złożone przed wyborami zobowiązanie do działania "na korzyść PiS". Szczypińska uważa, że trzej posłowie "zachowali się nielojalnie wobec prezesa PiS", w związku z tym muszą być potraktowani "tak jak każdy szeregowy członek PiS - za złamanie pewnych zobowiązań, działanie na szkodę wizerunku PiS zawsze jakieś konsekwencję się ponosi". Według prezydenckiego ministra Michała Kamińskiego, w PiS "nie ma rozłamu". "Mówimy o klubie, który ma 166 posłów, jeżeli istnieje supozycja, że z tego klubu odejdzie trzech posłów, to nie jest rozłam. Nie sądzę, żeby ktokolwiek pociągnął za sobą więcej" - powiedział. Choć trzech byłych wiceprezesów PiS wyklucza jak na razie możliwość wyjścia z PiS, to dwóch z nich byłoby mile widzianych w PO. Szef klubu Platformy Zbigniew Chlebowski mówił dzisiaj, że w jego partii "jest miejsce dla ludzi, którzy mają nieskazitelną przeszłość, ludzi kompetentnych, mądrych i wiarygodnych". "Bez wątpienia do takich zaliczam zarówno pana posła Zalewskiego jak i pana posła Ujazdowskiego" - powiedział szef klubu PO. "A posła Dorna?" - padło pytanie z sali. "Nie chcę komentować" - odparł Chlebowski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA