fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Spór o prawnika bez kwalififikacji

Archiwum, Paweł Gałka
Już dawno Trybunał Konstytucyjny orzekł, że świadczenie pomocy prawnej przez osoby nienależące do zawodów zaufania publicznego mogłoby być możliwe, lecz z wyłączeniem zastępstwa procesowego – przypomina adwokat Roman Nowosielski
Od dłuższego czasu w Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka toczą się prace nad projektem ustawy o państwowych egzaminach prawniczych. Podczas ostatniego posiedzenia posłowie wprowadzili do projektu daleko idące poprawki, których nie można pozostawić bez komentarza.
Najogólniej mówiąc, chodzi o przyznanie uprawnienia do reprezentowania stron w procesie cywilnym osobom, które ukończyły wyższe studia prawnicze w kraju bądź za granicą. Ci świeżo upieczeni magistrowie prawa mogliby samodzielnie występować przed sądami rejonowymi, z wyjątkiem spraw karnych i rodzinnych, i to bez potrzeby zaliczania w tym celu dodatkowego egzaminu państwowego.

Przestępca pełnomocnikiem?

Projekt ustawy spotkał się już z krytyką samorządów prawniczych. Najdalej idące wątpliwości, dające się streścić tytułem artykułu („czy państwo na to stać"), wyraziła Krajowa Rada Radców Prawnych w uchwale z 20 maja 2011 r. Jej zarzuty stawiane proponowanej regulacji sprowadzają się do stwierdzenia, iż "wszelkie propozycje dopuszczenia do roli pełnomocników procesowych osób bezpośrednio po ukończeniu wyższych studiów prawniczych skutkować będą naruszeniem ustrojowych gwarancji obywateli do rzetelnego procesu". W dalszej części wywodów KRRP zapowiedziała, że w razie uchwalenia ustawy samorząd radcowski zwróci się do prezydenta RP o skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego.
Stanowczy protest wyraziło także Zrzeszenie Prawników Polskich. Podkreślono, że absolwenci prawa dysponują jedynie wiedzą teoretyczną, która w żadnym wypadku nie jest wystarczająca do właściwego wykonywania obowiązków pełnomocnika procesowego, oraz że wejście w życie krytykowanych przepisów w przyszłości skutkować będzie spadkiem społecznego zaufania do wymiaru sprawiedliwości oraz erozją systemu ochrony prawnej w Polsce.

Poważne zagrożenia

W uzupełnieniu tych wywodów należy zwrócić uwagę na zagrożenia, jakie wynikną dla obywateli, bezpieczeństwa obrotu prawnego i samego państwa z wprowadzenia proponowanej nowelizacji.
Najistotniejszym zagrożeniem jest powierzenie reprezentacji stron w postępowaniu cywilnym osobom, które legitymować się będą wyłącznie formalnym dokumentem stwierdzającym fakt ukończenia studiów prawniczych w Polsce lub za granicą. Osoby te nie będą musiały wykazać się jakimikolwiek innymi przymiotami. Dotyczy to w szczególności niekaralności w postępowaniach karnych czy dyscyplinarnych. Oznacza to, że nawet osoba skazana prawomocnym wyrokiem karnym na karę bezwzględnego pozbawienia wolności, o ile nie zostanie w stosunku do niej orzeczony zakaz prowadzenia określonej działalności gospodarczej (art. 39 pkt 2 kodeksu karnego in fine), będzie mogła być pełnomocnikiem w sprawach cywilnych w postępowaniu przed sądami rejonowymi.
Nad tymi pełnomocnikami nie będzie sprawowany żaden nadzór, nie będą podlegać jakimkolwiek normom etycznym, nie będzie możliwe prowadzenie przeciwko nim postępowań dyscyplinarnych. Nie będą więc skrępowani ograniczeniami przy wykonywaniu zawodowych czynności, które są właściwe adwokatom i radcom prawnym, a uregulowane w kodeksach etycznych tych zawodów prawniczych.
O zakresie ich praw i obowiązków w związku z prowadzeniem sprawy (zastępstwem procesowym) decydować więc będzie wyłącznie umowa zawierana z mandantem. Obowiązująca w Polsce swoboda zawierania umów w działalności gospodarczej spowoduje, że będą oni mogli wchodzić w relacje z klientami polegające np. na pożyczaniu im pieniędzy dla sfinansowania m.in. wpisów sądowych i innych kosztów procesu, przy zastrzeżeniu bardzo wysokich odsetek, będą mogli domagać się nieadekwatnego do nakładów pracy procentu od wygranej sprawy, a przede wszystkim będą zainteresowani wyłącznie wynikiem sprawy. To ostatnie może zaś sprawić, że niektórzy z nich będą starali się uzyskać korzystne rozstrzygnięcia prawne w każdy możliwy sposób. Prowadzi to wprost do podjęcia zabiegów, które w sposób nieformalny będą zmierzały do zagwarantowania sukcesu reprezentowanej stronie.
Nieokreślenie dodatkowych wymogów, jakie powinny spełniać osoby będące pełnomocnikami w procesach cywilnych, połączone z faktycznym zrównaniem w prawach z adwokatami i radcami prawnymi, doprowadzi do sytuacji, w których osoby usunięte z zawodu adwokata czy radcy prawnego na mocy orzeczeń dyscyplinarnych będą mogły w dalszym ciągu faktycznie wykonywać zastępstwo procesowe bez żadnych ograniczeń. Będzie to też zły przykład dla młodego narybku prawniczego mogący zniechęcać do podjęcia trudów aplikacji zawodowej, skoro te same prawa będą służyły osobom bez właściwego przygotowania zawodowego.
Aplikanci adwokaccy i radcowscy są poddani długoletniemu, wyczerpującemu i odpłatnemu szkoleniu zawodowemu, są zobligowani do przestrzegania reguł deontologicznych, a w razie ich złamania podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej. Przez czas trwania aplikacji istnieje możliwość poznania ich charakteru i dokonania oceny co do przydatności zawodowej również pod względem moralnym lub etycznym, co pozwala przyjąć, że dają rękojmię należytego wykonywania zawodu zaufania publicznego. Krytykowana tu regulacja pomija te wszystkie przymioty uczciwego, rzetelnego prawnika i z opisanych względów nie jest możliwe jej zaakceptowanie.

Na wyłączne ryzyko mandanta

Obowiązująca procedura cywilna oparta jest na procesie kontradyktoryjnym, bardzo sformalizowanym, w którym każde uchybienie dokonane przez fachowego pełnomocnika działa na niekorzyść reprezentowanej strony. W konsekwencji skala szkód, jakie może wyrządzić stronie osoba niemająca odpowiedniego przygotowania oraz praktyki zawodowej, jest ogromna. Co więcej, nie ma żadnej gwarancji, że szkoda taka zostanie naprawiona przez wypłatę odszkodowania.
Odpowiedzialność odszkodowawcza nie jest remedium na naprawienie wszystkich szkód, jakie mogą wyniknąć dla stron reprezentowanych przez niefachowych pełnomocników, odszkodowanie nie przywróci własności utraconej nieruchomości, nie zrekompensuje nieprawidłowo przeprowadzonego postępowania o zniesienie współwłasności czy dział spadku, nie przywróci naruszonych dóbr osobistych itp.
Każdy prawnik wie, że zanim nastąpi wypłacenie odszkodowania, konieczne jest przeprowadzenie procesu cywilnego, który łączy się z obowiązkiem wykazania niewłaściwie wykonanego zlecenia, zakresu szkody, krzywdy oraz związku przyczynowego między zachowaniem pełnomocnika a zdarzeniami wywołującymi szkodę lub krzywdę. Istotą zmian nie powinno być narażanie stron na kolejny proces sądowy, lecz ułatwienie im pomocy prawnej. Ustawy o adwokaturze i o radcach prawnych oraz kodeksy etyczne tych zawodów dodatkowo zabezpieczają mandantów przed jednoczesnym reprezentowaniem stron będących w konflikcie, przed wykorzystywaniem informacji uzyskanych w jednym z postępowań w innym postępowaniu prowadzonym przeciwko dotychczasowemu mandantowi czy wreszcie – przed ujawnieniem okoliczności objętych tajemnicą zawodową. Tymczasem nowy pełnomocnik będzie mógł prowadzić sprawy z ewidentnym naruszeniem wskazanych ograniczeń i nie podlegając z tego tytułu jakiejkolwiek odpowiedzialności karnej czy dyscyplinarnej.
Paradoksalnie proponowanej zmianie prawa powinni sprzyjać adwokaci i radcowie, ponieważ w krótkim czasie okaże się, że na skutek błędów nieprofesjonalnych pełnomocników zgłosi się do nich wielu nowych klientów, jednak w dużej ilości wypadków nie uda się naprawić błędów poprzedników, a skutki tych zdarzeń będą obciążać wyłącznie obywateli.
Trzeba więc postawić pytanie: czy w demokratycznym państwie prawa obowiązek zabezpieczenia osób korzystających z pomocy prawnej przed opisanymi wyżej niebezpieczeństwami nie ciąży na państwie. Czy państwo stać na takie ryzyko w imię źle rozumianej wolności gospodarczej? Co jest większą wartością: zaufanie obywateli do wymiaru sprawiedliwości czy mityczne prawa rynku, które mają ułatwić korzystanie z pomocy prawnej obywatelom?

Według Trybunału Konstytucyjnego

Na koniec, nie sposób uznać, by projektowana regulacja służyła wykonaniu wyroków Trybunału Konstytucyjnego dotyczących reprezentowania stron przed sądami przez prawników spoza zawodów zaufania publicznego. Kwestią tą Trybunał zajmował się w wyrokach: z 21 maja 2001 r. (K 30/01) oraz z 19 kwietnia 2006 r. (K 6/06).
W powołanych orzeczeniach uznał, że jest możliwe świadczenie pomocy prawnej w zakresie ściśle sprecyzowanym i niewymagającym szczególnych kwalifikacji od osób nienależących do prawniczych zawodów zaufania publicznego. Jednocześnie podkreślił, że zakres pomocy prawnej świadczonej przez te osoby nie mógłby być tożsamy z zakresem pomocy świadczonej przez adwokatów bądź radców prawnych, dotyczyć powinien głównie usług prawniczych o mniej złożonym charakterze.
Trybunał wyraźnie zaznaczył, że świadczenie pomocy prawnej przez osoby nienależące do zawodów zaufania publicznego mogłoby być możliwe z wyłączeniem zastępstwa procesowego, ponieważ w tym wypadku zostałby podważony sens wyodrębnienia przez ustawodawcę zawodów adwokata czy radcy prawnego.
W konsekwencji projektowana zmiana ewidentnie narusza przepisy konstytucji, co powoduje, że nie jest możliwe jej zaakceptowanie.
Więcej w serwisie:
Czytaj więcej ciekawych opinii i analiz w serwisie:
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA