fbTrack

Lęki i obsesje von Triera

Na planie „Melancholii” Lars von Trier rozmawia z Kirsten Dunst. – Przychodzą chwile, że nagle wybucha, ale wtedy wystarczy na 15 minut zejść mu z drogi i wszystko wraca do normy – mówi aktorka
Gutek Film
Geniusz czy hochsztapler? Chory, targany cierpieniem człowiek czy wielki prowokator? Lars von Trier jest nietuzinkowym twórcą, który oswaja na ekranie własne lęki i fobie
Był jednym z canneńskich ulubieńców. Pokazywał tam wszystkie swoje filmy, a 11 lat temu wywiózł z Lazurowego Wybrzeża Złotą Palmę za „Tańcząc w ciemnościach". W tym roku nie mógł nawet wejść do Grand Theatre Lumiere na galę wręczenia nagród. Dyrekcja festiwalu uznała go za persona non grata.

Lars von Trier pokazał w konkursie swój ostatni obraz. Wstrząsający. Bardzo osobisty i bolesny. Bo „Melancholia" to opowieść o depresji. Główna bohaterka Justine wychodzi za mąż. Ślub ma być jej przepustką do normalnego życia. Ale ona nie potrafi się cieszyć, w oczach ma smutek, przeszywa ją cierpienie. Jest w filmie przejmująca scena, w której Justine, wspierana przez starszą siostrę Claire, próbuje wstać z łóżka.I nie może. Potem nie jest w stanie wejść do wanny, żeby się wykąpać. Bezwładnie upada na podłogę. Oglądając te obrazy przypominam sobie, jak von Trier opowiadał mi w wywiadzie o własnej depresji:– Są dni, gdy nie jestem w stanie wyjść z sypialn...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL