Piłka nożna

Wielka wojna polityczno-stadionowa

Rzeczpospolita
Prezydent Warszawy wywołała burzę niespodziewaną propozycją zmiany lokalizacji nowego stadionu w stolicy. Politycy PO są podzieleni, PiS obawia się o terminy budowy, a PZPN uspokaja: Euro 2012 nie zostanie nam odebrane
– Wiem, że narażę się swojej partii, ale nie zgadzam się z tym, żeby w miejscu Stadionu Dziesięciolecia powstało osiedle mieszkaniowe czy centrum handlowe – mówi Roman Kosecki, poseł PO, wielokrotny reprezentant Polski w piłce nożnej. – Wychowałem się na tych błoniach, wielu innych piłkarzy również. To były zawsze tereny przeznaczone na sport i tak powinno pozostać – dodaje.
Koseckiego oburzyła zapowiedź władz stolicy o zmianie miejsca budowy Stadionu Narodowego i ewentualna sprzedaż terenów na Pradze pod budownictwo mieszkaniowe. Stołeczny ratusz już we wtorek miał przedstawić alternatywne lokalizacje dla budowy, lecz na razie tego nie zrobi. – Są już przygotowane, ale przekażemy je dopiero nowemu ministrowi sportu – zapewnia Tomasz Andryszczyk, rzecznik urzędu. Potwierdza, że w grę wchodzą tereny na Służewcu, przy ul. Świderskiej w Białołęce, przy Łuku Siekierkowskim, w Wesołej i w Zielonej Białołęce. – Ze wszystkich wybija się lokalizacja służewiecka ze względu na najlepszą komunikację – uważa Andryszczyk.
Sprawczyni nagłego zamieszania, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, podkreślała w mediach, że decyzja o ewentualnej zmianie lokalizacji i tak zapadnie na ministerialnym szczeblu. – O wszystkim decyduje minister sportu – zaznaczyła prezydent. Typowany na przyszłego szefa tego resortu Mirosław Drzewiecki z PO nie chciał zająć jednoznacznego stanowiska. – To nie jest tak, że Stadion Narodowy na pewno nie powstanie obok Stadionu Dziesięciolecia – mówi Drzewiecki. – Chcemy tylko zapytać fachowców, czy w innym miejscu nie można go wybudować szybciej i taniej – tłumaczy. Tymczasem warszawscy posłowie z PiS zaapelowali do PO o budowę w dotychczasowym miejscu. – Pomysły teraz zgłaszane są zagrożeniem dla Euro 2012 w Warszawie – mówił Mariusz Błaszczak (PiS). Przed zmianą miejsca budowy przestrzegała też minister sportu Elżbieta Jakubiak z PiS. Kwestionowanie lokalizacji obiektu przez prezydent Gronkiewicz-Waltz uznała za nieroztropne. – Musimy się spieszyć z realizacją projektu Euro-2012. Nie ma szansy na zmianę lokalizacji Stadionu Narodowego – powiedziała Jakubiak. Nowe plany władz stolicy rozdrażniły kibiców piłkarskich. – To jeden wielki skandal. Wygląda na to, że ktoś chce zarobić na tych terenach w centrum miasta – uważa jeden z nich. Dyskusja o lokalizacji Stadionu Narodowego rozpaliła fora internetowe. „Niech pani Waltz przeżyje sobie kilka tygodni na Białołęce, gdzie codziennie przy Świderskiej są monstrualne korki. Budowa stadionu w tamtym miejscu oznaczać będzie kompletne odgrodzenie tej dzielnicy od reszty Warszawy. Żałoba” – pisze „Wściekła”. Mimo to warszawiacy wierzą, że arena w stolicy powstanie na czas. Jak wynika z sondażu, który specjalnie dla „Rz” przeprowadziła GfK Polonia, ponad połowa mieszkańców stolicy (54 proc.) uważa, że inwestycję uda się ukończyć do 2011 roku. Szanse budowy stadionu w tym czasie bardziej pesymistycznie ocenia 42 proc. ankietowanych. Na szczęście według prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej Michała Listkiewicza zmiana miejsca budowy stadionu nie spowoduje automatycznie utraty prawa do organizacji Euro 2012. – PZPN nie wtrąca się w kwestię miejsca, gdzie stanie nowy stadion. Najważniejsze, żebyśmy szybko wiedzieli, na czym stoimy – powiedział prezes. – Nie odbiorą nam Euro, jeśli stadion nie stanie w Warszawie, choć z punktu widzenia reprezentacyjności dobrze by było, żeby mecz otwarcia odbył się w stolicy. Wszystko jedno, czy w centrum, czy na obrzeżach. Stadion Narodowy powinien powstać obok Stadionu Dziesięciolecia. 47 proc. warszawiaków uważa, że jest to najlepsza lokalizacja. Sondaż został przeprowadzony na 500 osobowej grupie dorosłych Polaków.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL