fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Pochwała ziewania

Że jest zaraźliwe – wiemy. Ale do czego potrzebne jest nam ewolucyjnie? Psycholodzy zachęcają: ziewaj, ile wlezie, redukujesz wówczas stres i uszczęśliwiasz siebie
Ziewamy nie tylko z nudów, zmęczenia, niewyspania, ale i ze strachu. Przed wystąpieniami publicznymi, egzaminami, rozmową o pracę. Ziewają sportowcy przed zawodami, trenerzy przed szkoleniami i uczniowie przed klasówką. Ziewają także zestresowane zwierzęta – w poczekalniach u weterynarza można zobaczyć rozdziewające paszcze koty i psy. Ziewają też podczas tresury i szkoleń. Nie są znudzone ani zrelaksowane. Mobilizują organizm do ucieczki lub walki. Rozluźniają mięśnie szczęki, by mogły zewrzeć je w uścisku, gryząc przeciwnika.
W trakcie ziewania ciśnienie krwi wzrasta o 30 proc. – dotleniamy w ten sposób mózg i cały organizm, by po zmobilizowaniu wszystkich sił szybciej uciekać lub sprawniej walczyć.
Uznawane głównie za przejaw niezbyt uprzejmego okazywania braku zainteresowania świadomie używane ziewanie może być dobrym narzędziem redukowania stresu.
– Choć nie znamy do końca roli ziewania, to sporo już wiemy o jego dobroczynnym wpływie na organizm – mówi „Rz"
dr Jarosław Pasek, socjolog i filozof. – W książce „How God changes your brain" neurolog dr Andrew Newberg wymienia 12 powodów, dla których warto ziewać: ziewanie wspomaga czujność i koncentrację, optymalizuje aktywność i metabolizm mózgu, poprawia funkcje poznawcze, łatwość przypominania sobie, poszerza świadomość i introspekcję, zmniejsza stres, relaksuje każdą część ciała i świadomą kontrolę mięśni,  reguluje poczucie czasu, zwiększa empatię i świadomość społeczną, zdolności sportowe, a także wpływa na odczuwanie przyjemności i zmysłowość.
Skoro ziewanie jest tak dobroczynne, to czy nie powinniśmy natychmiast zacząć ziewać wszędzie, gdzie się da? Oczywiście, i do tego zachęcają nas naukowcy. Newberg przywołuje przykład swojego byłego studenta, który kilkudziesięciosekundowymi sesjami ziewania przywołuje do porządku rozbrykany zarząd firmy. Taka relaksacja zebranych w gabinecie poważnych dyrektorów jest tym prostsza, że ziewanie w grupie jest łatwiejsze, bo następuje synchronizacja zachowań.
Ale dlaczego ziewanie jest zaraźliwe? Wciąż tego nie wiemy. Ziewa większość kręgowców, ale zaraźliwość występuje tylko u ludzi, wielkich małp, makaków i szympansów. Człowiek ziewa nawet wtedy, gdy o ziewaniu tylko czyta – czy państwo już ziewnęli?
Istnieje hipoteza, że na drodze ewolucji ziewanie pojawiło się jako sposób chłodzenia zbyt aktywnego mózgu, szczególnie kory przedczołowej. Ale jak donosi „La Stampa", kilka miesięcy temu na konferencji w Paryżu poświęconej ziewaniu uczestnicy doszli do wniosku, że może ono być także jednym z sygnałów zainteresowania miłosnym zbliżeniem... Nawet jeśli nie jest, to są dowody, że wspólne ziewanie wpływa na zwiększanie bliskości. Więc poniekąd...?
– W procesie ziewania udział biorą różne substancje chemiczne, w tym dopamina – mówi Jarosław Pasek – zatem coś w tym jest. Wspólne ziewanie może zbliżać. Ale ziewanie wspomaga też przypominanie sobie, regulację temperatury i świadomą kontrolę. Są dowody na to, że pomaga skoncentrować się nie tylko sportowcom, ale i żołnierzom, którzy po ziewaniu wykonują zadania z większą precyzją i łatwością.
Neurolodzy zachęcają, by ziewać jak najczęściej – gdy wstajemy, gdy rozwiązujemy problemy w pracy, gdy kładziemy się do snu, ale także gdy odczuwamy lęk, złość lub stres.
Świadome ziewanie wymaga jednak przełamania społecznego oporu. Newberg wymienia trzy najczęściej stosowane przez ludzi wymówki, by nie ziewać: nie mam na to ochoty, nie jestem zmęczony, nie mogę.
I natychmiast odpowiada: „oczywiście, że możesz! Udawaj teraz, gdy czytasz ten tekst, że ziewasz sześć – siedem razy, a zauważysz przy piątym ziewnięciu, że zaczynasz ziewać naturalnie. Przy dziesiątym – dwunastym ziewnięciu poczujesz uwodzicielski wdzięk tego tricku. Będziesz się czuł skrajnie obecny, nieprawdopodobnie zrelaksowany i bardzo czujny. Nie tak źle jak na coś, co robisz w mniej niż minutę".
Trudno chwalić ziewanie, skoro uznane jest kulturowo za niegrzeczne. Może nie od razu uda się przekonać szefów czy współpracowników do sesji ziewania co półtorej godziny (tyle właśnie człowiek jest wydajny, jak wyliczyła NASA, po tym czasie powinna nastąpić przerwa w nauce czy pracy), ale z treningami ziewania spotkać się już można na szkoleniach na temat metod redukcji stresu. Bo stres obniża naszą odporność, wydajność i komfort życia.
A ziewanie wręcz przeciwnie. Skoro jego działanie jest naukowo potwierdzone, a metoda prosta i do zastosowania w zasadzie w każdej chwili, co nam szkodzi poziewać od czasu do czasu? Ziewajmy jak najczęściej!
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA