Finanse

Fundusze konkurują z giełdą

Rzeczpospolita
Współpraca z funduszami private equity pozwala szybciej zwiększyć wartość spółki. Właśnie im szybki rozwój zawdzięczają takie firmy jak Sfinks czy LPP
W tym roku na warszawskiej giełdzie zadebiutowało już 61 spółek, które pozyskały w ten sposób kapitał w wysokości ponad 4 mld zł. Hossa na parkiecie utrudnia funduszom private equity znajdywanie spółek, w które mogłyby zainwestować.
Jakie są dla firmy różnice między debiutem giełdowym a sprzedażą akcji funduszowi? – Fundusz jest aktywnym inwestorem. Zapewnia zarządowi firmy partnerstwo strategiczne, wiedzę. Dzięki temu szybciej zwiększa się wartość spółki – mówi dyrektor wykonawczy Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych Barbara Nowakowska. Najaktywniejsza na polskim rynku grupa funduszy Enterprise Investors pomogła rozwinąć się tak znanym obecnie spółkom, jak sieć restauracji Sfinks, firma odzieżowa LPP, producent napojów Agros Nova czy firma informatyczna Comp Rzeszów.
61 spółek - Tyle firm już zadebiutowało w tym roku na Giełdzie Papierów Wartościowych Inną zaletą współpracy z funduszem jest tajność. Spółka pozostaje na rynku niepublicznym, czyli nie musi ujawniać kluczowych informacji dotyczących jej działalności. Z drugiej strony fundusze często chcą kupować większościowe pakiety akcji. A zatem właściciel musi oddać kontrolę nad firmą. Na rynku istnieje jeszcze inny sposób finansowania, który zapewnia firmie kapitał bez konieczności zaciągania kredytów lub utraty kontroli nad spółką. Jest to tzw. mezzanine. W Polsce działa kilka funduszy zajmujących się takim finansowaniem: Intermediate Capital Group, Mezzanine Managament czy Hanseatic Capital. Dają one firmie pieniądze, które nie są księgowane jako dług, ale jednocześnie nie stają się udziałowcem firmy. Po kilku latach udzielony kapitał należy spłacić wraz z odsetkami. A jednocześnie fundusz otrzyma udział w zysku firmy, na przykład w postaci opcji na jej akcje. Dlatego jest to droższa od kredytu forma finansowania. Pomimo różnych sposobów pozyskiwania funduszy na rynku, wciąż najbardziej spółki przyciąga giełda. Fundusze mają łącznie miliardy euro na inwestycje. Te największe mogą przeprowadzać w Polsce tylko okazjonalne transakcje, ponieważ szukają bardzo dużych spółek. Te mniejsze – lokalne – realizują w Polsce i regionie po kilka inwestycji rocznie. – Kiedy na giełdzie powieje chłodem i trzy, cztery kolejne debiuty okażą się klapą, wtedy może spółki zaczną bardziej sceptycznie podchodzić do publicznych emisji akcji – mówi Łukasz Boroń z KPMG. Podobnego zdania jest Aleksander Ferenc z Intermediate Capital Group. – Kiedy giełdowa hossa się skończy, będzie łatwiej znaleźć ciekawe spółki do przejęcia – mówi. Nie oznacza to, że koniunktura na giełdzie nie sprzyja funduszom. Mogą one dzięki niej sprzedawać swoje spółki na parkiecie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL