fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kibice zapowiadają kolejne antyrządowe protesty

ROL
Zapowiadają kolejne antyrządowe protesty. Władze mówią, że się nie ugną, ale chcą rozmawiać z klubami i PZPN
W weekend na niemal wszystkich stadionach w Polsce kibice protestowali przeciwko decyzji wojewodów mazowieckiego i wielkopolskiego o zamknięciu stadionów Lecha i Legii.
To konsekwencja awantury, do jakiej doszło po finałowym meczu Pucharu Polski w Bydgoszczy. Część kibiców obu drużyn wbiegła na boisko. Premier Donald Tusk zapowiedział „twardą walkę z chuligaństwem". Kibice uważają, że zamykanie stadionów to forma odpowiedzialności zbiorowej.

Puste trybuny

Dlatego podczas meczów ligowych, m.in. w Białymstoku, Krakowie czy Wrocławiu, wychodzili na klika minut i wywieszali transparenty: „Trybuna zamknięta na polecenie Donalda Tuska" oraz „Tego chcecie?". Skandowano też antyrządowe hasła.
Protestowano również wczoraj w Gdańsku na meczu Lechii, której kibicuje premier. Sympatycy klubu, z którymi rozmawiała „Rz", twierdzą, że w sobotę przyszli do nich przedstawiciele służb. – Powiedziano nam, że jak wywiesimy transparenty obrażające premiera Tuska, musimy się liczyć z zamknięciem stadionu – opowiadają.
Co na to policja? – Przed każdym meczem rozmawiamy z przedstawicielami stowarzyszenia kibiców – mówi „Rz" Aleksandra Siewert, oficer prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. – Policja nie ma prawa narzucić kibicom, jakiej treści transparenty wywieszą. I nigdy tego nie robi.
Mimo zamkniętego stadionu fani przyszli też pod arenę w Poznaniu. Ponad 2 tys. osób podczas meczu Lecha z Górnikiem Zabrze dopingowało piłkarzy zza płotu.
Śpiewali: „Każdy Polak wie, kto populistą jest, zamknął stadiony już, nie wybudował dróg, to premier Donald Tusk". Wywiesili też transparent „Nie róbmy polityki. Zamykajmy stadiony, a potem kopalnie i szpitale. I niech nie będzie niczego". Antyrządowe hasła zawisły także na niektórych mostach i wiaduktach w Poznaniu i okolicach.
Protesty mają być kontynuowane w całej Polsce. – Zaczynamy skoordynowane ogólnopolskie akcje – zapowiada Wojciech Wiśniewski ze Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa. Szczegółów nie chce zdradzać, by, jak mówi, nie spalić akcji. Z informacji „Rz" wynika, że na początku tygodnia na ulicach miast wojewódzkich, zwłaszcza Warszawy, pojawią się lawety z wielkimi billboardami – karykaturami członków rządu.
Organizacje kibiców planują w stolicy dużą demonstrację. Najprawdopodobniej odbędzie się 5 czerwca, w dniu towarzyskiego meczu reprezentacji Polski i Argentyny, który ma się odbyć na stadionie Legii.

Graś: zadymiarz gnębiony będzie

– Nie jesteśmy zadowoleni, że musieliśmy się zdecydować na taki krok, ale to nie był wybór dobrego rozwiązania, to był wybór mniejszego zła – komentuje decyzję o zamknięciu stadionów szef MSWiA Jerzy Miller. Dodaje, że jego resort chce się jak najszybciej spotkać z przedstawicielami klubów piłkarskich i działaczami PZPN, by porozmawiać o poprawie bezpieczeństwa i zachowaniu kibiców.
Decyzji wojewodów bronił też rzecznik rządu Paweł Graś. – Zawsze i wszędzie zadymiarz gnębiony będzie – podkreślał i dodawał: –Rządowi nie zabraknie determinacji w walce z kibolami. Tak samo konsekwentnie, jak zwalczyliśmy dopalacze, tak samo rozprawimy się ze stadionowym bandytyzmem.
Krytykował też lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził w sobotę, że decyzja o zamknięciu stadionów jest zła. – Pan Kaczyński pewnie nigdy nie był na żadnym meczu. A staje po stronie zadymiarzy i kiboli – wytykał.

Policja już zna część zadymiarzy

Nie wiadomo, czy stadiony w Poznaniu i Warszawie zostaną otwarte dla widzów, choć decyzje wojewodów dotyczyły meczów jednej kolejki.
W sobotę Lech podejmuje Ruch Chorzów. Prezydent Poznania już wydał zgodę na rozegranie meczu przy pełnych trybunach. – Oparliśmy się na pozytywnej opinii straży pożarnej oraz komendanta miejskiego policji. Dokumenty dotarły do nas w piątek – tłumaczy Ewa Bąk, dyrektor wydziału kultury fizycznej w poznańskim magistracie.
Tyle że podobnie było przed meczem z Górnikiem Zabrze. A potem komendant wojewódzki uznał, że na stadionie jednak bezpiecznie nie jest. – To zależy od wielu czynników. Choćby od tego, jak kibice Lecha zachowają się podczas najbliższego wyjazdowego spotkania z Wisłą (w środę – red.) oraz czy klub będzie chciał podjąć działania, by sytuację zmienić – mówi „Rz" Andrzej Borowiak, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.
Funkcjonariusze twierdzą, że udało im się zidentyfikować sporą grupę zadymiarzy z Bydgoszczy. – Będę namawiał komendanta, by upublicznił ich zdjęcia. Decyzję o zatrzymaniach podejmie prowadząca śledztwo bydgoska prokuratura – zaznacza Borowiak.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA