Finanse

Holendrzy mają w ręku bardzo silny oręż

Rozmowa z Pawłem Świrskim - partnerem kancelarii Baker & McKenzie Gruszczyński i Wspólnicy
RZ: Czy ważne jest postępowanie arbitrażowe wytoczone Polsce przez Eureko przed międzynarodowym trybunałem?
Paweł Świrski: Moim zdaniem tak. Eureko ma oręż, który wynika z międzynarodowej umowy o popieraniu i wzajemnej ochronie inwestycji między Polską a Holandią z 1992 roku. Artykuły 5 i 8 mówią o właściwości sądu arbitrażowego w przypadku wydania (pośrednio lub bezpośrednio) decyzji pozbawiającej inwestora z jednego państwa jego inwestycji w drugim państwie. Wstrzymanie dalszej prywatyzacji może być traktowane jako naruszenie inwestycji. Część prawników twierdzi jednak, że są konwencje, na podstawie których można podać w wątpliwość werdykt arbitrażu.
Polska podpisała dwie konwencje, które mogą stanowić pewną konkurencję wobec umowy o popieraniu i wzajemnej ochronie inwestycji. Nie mają one tu jednak zastosowania. Konwencja z Lugano z 1988 roku (ratyfikowana przez Polskę w 2000 roku) w art. 17 ust. 1 i 3 stanowi, że jeżeli strony jakiejś umowy uzgodniły, iż sąd jednego państwa będzie właściwy do rozstrzygania jakiegoś sporu – to ten sąd ma jurysdykcję wyłączną. Jeżeli umowa między Skarbem Państwa RP a Eureko mówiła o wyłącznej jurysdykcji polskiego sądu powszechnego, to nie ma możliwości rozpatrywania sporu przez sąd arbitrażowy. Jest jeszcze druga konwencja, tzw. europejska o międzynarodowym arbitrażu handlowym z 1961 roku (ratyfikowana przez Polskę w 1964 roku). Jej art. 5 ust. 3 mówi, że nawet gdy w kontrakcie zapisano, że jurysdykcję mają sądy powszechne jednego państwa, to druga strona może wszcząć spór przed zagranicznym sądem arbitrażowym. Druga strona (Polska – przyp. red.) może wnieść w ściśle określonym terminie zarzut co do braku jurysdykcji tego sądu arbitrażowego. Jeżeli strona nie wniesie takiego zarzutu lub wniesie go z opóźnieniem, to spór – pomimo że w kontrakcie było napisane coś innego – może być przez arbitraż rozstrzygnięty. Co więcej, niezgłoszenie tego zarzutu w odpowiednim czasie może spowodować, że wyrok sądu arbitrażowego nie może być później kwestionowany. Nie wiadomo, czy Polska skorzystała z tej drogi. Czy oznacza to możliwość podważenia całego postępowania arbitrażowego? Ani konwencja z Lugano, ani europejska o międzynarodowym arbitrażu handlowym nie mogą mieć zastosowania do sporu między Polską a Eureko. Zgodnie z zasadami prawa międzynarodowego międzynarodowe konwencje bilateralne (a taką jest umowa między Polską i Holandią) mają pierwszeństwo przed wielostronnymi umowami międzynarodowymi. Skarb Państwa w swojej decyzji o odstąpieniu od umowy powołuje się na artykuł 491 kodeksu cywilnego. Mówi on o tym, że jeżeli jedna ze stron dopuszcza się zwłoki w wykonaniu zobowiązania z umowy wzajemnej, druga strona może wyznaczyć jej odpowiedni termin dodatkowy do wykonania tego świadczenia, stawiając ultimatum, iż jeżeli to zobowiązanie nie zostanie wykonane, będzie uprawniona do odstąpienia od umowy. Moim zdaniem jednak art. 491 został źle zinterpretowany. Klauzule umowne dotyczące wyboru prawa i sądu mają charakter autonomiczny. Mogą być zawarte w umowie handlowej, jednak powinny być oceniane odrębnie. W gruncie rzeczy, gdyby dosłownie traktować odstąpienie Skarbu Państwa, to należałoby je ograniczyć do dyskusyjnego naruszenia przez Eureko zobowiązań wynikających ze wspomnianych klauzul. A zatem tylko w tej części, a nie w stosunku do całej umowy można by złożyć oświadczenie o odstąpieniu. Prowadziłoby to do wielu dalszych komplikacji prawnych, ale w rezultacie mogłoby,
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL