Historia

Arsenał minionych wieków

MUZEUM WOJSKA POLSKIEGO W WARSZAWIE
Według szacunkowych danych w styczniu 1919 roku na stanie Wojska Polskiego znajdowało się: ok. 100 000 karabinów powtarzalnych, 1200 karabinów maszynowych i ponad 350 dział.
W momencie zakończenia walk z bolszewicką Rosją na wyposażeniu było już: ponad 425 000 karabinów, 6356 karabinów maszynowych i prawie 2000 dział. Należy też pamiętać o tym, że pewną część broni oddano sojuszniczym formacjom, ukraińskim zwłaszcza. Broń, którą Polacy wywalczyli swoje granice, była niezwykle różnorodna, sytuacja przypominała nieco tę z 1863 r., kiedy to przewinęły się przez powstańczą armię chyba wszystkie używane w owym czasie rodzaje i wzory uzbrojenia – strzeleckiego przede wszystkim. Unifikacja nastąpiła dopiero w ciągu lat 20.
Pierwsze oddziały powstającego wojska zaopatrywały się w sprzęt rozbrajanych żołnierzy kajzerowskiej i c. k. armii, poza tym przejęto zasoby kilku magazynów po zaborcach. Ciągły głód broni powodował, że niezbędne okazały się zakupy za granicą. Dokonywała ich między innymi Polska Misja Wojskowa Zakupów w Paryżu, ale sprzęt bojowy pozyskiwano też z innych kierunków, choćby z Austrii czy Włoch (m.in. armaty). Istotnym wzmocnieniem okazały się także armie Hallera i wielkopolska; pierwsza była znakomicie wyekwipowana w sprzęt francuski, druga dysponowała uzbrojeniem i wyposażeniem produkcji niemieckiej. Ową różnorodność uzbrojenia dobrze ilustrują dane dotyczące wyposażenia w broń strzelecką poszczególnych dywizji piechoty pod koniec 1920 i na początku 1921 roku: 12 miało na stanie broń francuską, siedem niemiecką, trzy austriacką, jedna angielską. Doświadczenia wyniesione z walk wykazały, że bezwzględnie najlepszym karabinem jest niemiecki Mauser kaliber 7,92 mm. Z artylerii naj- liczniej występowały armaty lekkie, z których wymienić trzeba przede wszystkim francuskie „75” wz. 97 i rosyjskie „putiłowki”, czyli armaty 76,2 mm wz. 1902. Z cięższej broni najwięcej było francuskich haubic 155 mm wz. 1917. W armii polskiej wykorzystywano również sprzęt pancerny. Jedynym typem czołgu, który znajdował się wówczas w naszym arsenale, był francuski Renault FT 17. Wozy tego typu, 120 sztuk, przybyły wraz z 1. Pułkiem Pancernym Błękitnej Armii. Był to najnowocześ- niejszy czołg na świecie, jego rozwiązania konstrukcyjne, takie jak uzbrojenie w obrotowej wieży czy elastyczne połączenie kadłuba z układem jezdnym, wyznaczyły kierunek rozwoju owej broni. FT 17 wzięły udział między innymi w walkach o Radzymin. W ciągu wojny z bolszewikami o wiele bardziej efektywnie od czołgów posłużono się kilkudziesięcioma samochodami pancernymi. Wśród nich przeważały wozy zdobyczne, ale w sierpniu 1920 roku wszedł do akcji nad Wkrą pierwszy polski wóz pancerny zbudowany na podwoziu samochodu osobowego Ford T. Produkowano go w warszawskich zakładach Spółki Akcyjnej Gerlach i Pulst. Miał masę 1,2 – 1,4 tony i dwuosobową załogę, którą chronił pancerz z nitowanych płyt walcowych o grubości 8 mm (przód, boki, tył) i 3 mm (góra). Uzbrojenie stanowił karabin maszynowy Maxim wz. 1908/15 lub wz. 05/S (eksrosyjski, przerobiony na mauserowską amunicję) zamontowany w obrotowej wieżyczce. Samochód pancerny osiągał maksymalną prędkość 50 km/h i miał zasięg do 250 km. Najsłynniejszą akcją, w której nasze fordy odegrały rolę kluczową, był rajd na Kowel we wrześniu 1920 roku. Grupa bojowa licząca 1000 żołnierzy, osiem armat 75 mm, kilkanaście karabinów maszynowych, 54 samochody i dziewięć wozów pancernych (w tym siedem fordów T) dokonała głębokiego zagonu na tyły przeciwnika, dezorganizując jego obronę. Samochód pancerny Ford T okazał się znakomitym, niezawodnym orężem. W wielu bitwach, także pod Warszawą, wydatne wsparcie naszym wojskom zapewniały pociągi pancerne; ich siłę ognia porównywano z siłą batalionu piechoty wspartego baterią artylerii. Uzbrojeniem „pancerki” były najczęściej dwa – trzy działa polowe (głównie austriackie M1905 kal. 80 mm i rosyjskie trzycalówki, czyli 76,2 mm) od sześciu do dwunastu ckm. Ponadto oddział piechoty dysponował indywidualną bronią strzelecką. Polskie lotnictwo to także cała gama rozmaitego sprzętu; w latach 1918 – 1920 użytkowaliśmy z górą 1800 samolotów w ponad 100 typach, wersjach i odmianach; około połowy z nich stanowiły maszyny zdobyte i przejęte po zaborcach, reszta to efekt zakupów i darów. Walki powietrzne były rzadkością, głównym zadaniem lotnictwa było rozpoznanie, ale także działania szturmowe. Najbardziej znanym epizodem są działania 7. Eskadry Myśliwskiej im. Tadeusza Kościuszki przeciwko Konarmii Budionnego pod Lwowem. Używano zakupionych w Austrii albatrosów w wersji DIII. Był to znakomity myśliwski dwupłat z silnikiem Austro-Daimler o mocy 225 KM, uzbrojony w dwa karabiny maszynowe Schwarzlose kal. 8 mm. Osiągał prędkość do 175 km/h, a pułap maksymalny wynosił 5700 m. W 1920 roku w wyposażeniu jednostki znalazły się też włoskie samoloty Ansaldo A1 Balilla; miały silnik SPA 6A o mocy 220 KM i uzbrojenie w postaci dwóch karabinów maszynowych Vickers 7,62 mm. Latały z maksymalną prędkością 220 km/h i osiągały pułap 5000 m. Maszyną taką latał między innymi jeden z najsłynniejszych pilotów wojny polsko-bolszewickiej Amerykanin Merian Cooper. Został w niej zestrzelony nad Lwowem.Z kolei podczas sierpniowych walk pod Warszawą w 1920 roku na niebie działały trzy polskie eskadry (1., 9., 10.), których piloci latali na dwuosobowych angielskich bristol fighterach. Te zwrotne maszyny wykorzystywano do lotów szturmowych i bombardujących. Ich silniki Hispano Suiza miały moc 300 KM. Bolszewikom udało się zestrzelić dwa nasze bristole.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL