Świat

Argentyńska Hillary Clinton

28 października mógł być dniem triumfalnej reelekcji Nestora Kirchnera. Zamiast tego ma zostać pierwszym w historii „pierwszym mężem” Argentyny, co w jego kraju raczej nie jest powodem do dumy.
Jego żona przejdzie zaś do historii jako pierwsza pani prezydent Argentyny wybrana w powszechnym głosowaniu. – Argentyńczycy mu tego nie zapomną, mam nadzieję, że nie będą za bardzo za nim tęsknić – mówiła.
To nie jest takie pewne. Ze sceny schodzi polityk, którego dobrze ocenia 70 proc. wyborców. Kochający mąż w wersji argentyńskiej? – Kirchner nie startuje, bo taka jest jego strategia – sprowadza „Rz” na ziemię Fernando Piana z argentyńskiego Radio Nacional. – W Argentynie można być prezydentem dwie czteroletnie kadencje. Ani roku dłużej. Kirchner jest zmęczony. Teraz będą więc cztery lata Cristiny, potem on wróci. Następnie znów będzie Cristina. Z ośmiu lat zrobi się 16. Cristina kandyduje z Frontu na rzecz Zwycięstwa, lewicowego odłamu peronistów założonego przez jej męża. Może liczyć na 47 proc. głosów, jej rywalka socjalistka Elisa Carrió najwyżej na 17 proc. Pierwsza dama nie przewiduje wielkich zmian. Chce umacniać demokratyczne instytucje i pilnować dyscypliny budżetowej.
– Motorem kampanii Cristiny jest Nestor – mówi „Rz” Juan Pablo Morales z gazety „La Nacion”. – Opowiada o niej w każdym publicznym wystąpieniu. A ona zawsze jest u boku prezydenta. Ich strategią wyborczą jest ciągłe pokazywanie się razem. Podczas kampanii pierwsza dama skupiała się na drogich jej sercu tematach praw człowieka i promocji kobiet. Złościły ją pytania o to, co będzie robił Nestor, gdy ona wygra wybory. – Nikt mnie nie pytał, co ja będę robić po zwycięstwie męża. Nie pytano o to też Hillary – podkreślała. Amerykanka jest dla niej wzorem. Dużo jeździła po świecie. Na zakupy – mówią złośliwi. Towarzyszył jej orszak fotografów i dziennikarzy. Internauci kpią, że kompletuje zdjęcia z wielkimi tego świata. Ubiera się u najlepszych krawców. Uwielbia paski Gucciego, torebki Vuittona, naszyjniki i klipsy. Koledzy partyjni żartują ze szpilek, w których przychodzi do Senatu. Jeden z dziennikarzy kpi w blogu ze „Świętej Cristiny od zakupów”, do której należy modlić się słowami: „Święta Cristino, małżonko Nestora, módl się za nami, konsumentami...”. – Druga Evita Peron. Świetnie się ubiera, ładnie prezentuje na plakatach. To jej jedyna zaleta – mówi Polka z Buenos Aires. Cristina Fernandez de Kirchner ma 54 lata. Urodziła się w La Placie. Męża poznała na studiach prawniczych. W 1975 r. wzięli ślub. Mają córkę i syna. W 1976 r. przenieśli się do Santa Cruz, rodzinnej prowincji Kirchnera, i otworzyli prywatną praktykę adwokacką. Krąży pogłoska, że pani adwokat zawód uprawiała nielegalnie, bo nie ma dyplomu. Władze Uniwersytetu w La Placie zapewniły, że dyplom dostała, ale nie rozwiało to wątpliwości. Program radiowy „No me parece FM” ogłosił konkurs na zdjęcie z rozdania dyplomów, na którym byłaby Cristina. Mimo atrakcyjnych nagród nikt się nie zgłosił. Po dwóch kadencjach w parlamencie prowincji Santa Cruz, której gubernatorem w latach 1991– 2003 był jej mąż, w 1995 r. zasiadła w Senacie Argentyny. Jest przewodniczącą klubu peronistów. Ma cięty język. Potrafi słowem zmiażdżyć przeciwnika. Dziennikarzy, którzy jej kadzą, wykorzystuje do niszczenia tych, którzy nie kłaniają jej się w pas i zadają niewygodne pytania. Skarży się, że media plączą się jej pod nogami jak salonowe pieski. To nie znaczy, że nie lubi psów. – Im lepiej poznaję dziennikarzy, tym bardziej kocham mego psa – zwierza się w blogu. Boksera Aleksa zna cała Argentyna. Rządzi w rezydencji Olivos. Żaden pies nie latał tyle prezydenckim samolotem. Cztery lata rządów Nestora Kirchnera to dla Argentyńczyków czas odzyskiwania wiary we własne siły. Kraj podnosił się z kryzysu, w który wpędziły go błędy dekady Carlosa Menema i niefortunne interwencje Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Zamieszki, plądrowanie sklepów, policjanci strzelający do ludzi na ulicach, kolejki przed bankami, z których nie można było podjąć oszczędności, spadające na łeb na szyję peso – to już tylko złe wspomnienia. Wzrost gospodarczy sięgnie w tym roku 8 proc. Bezrobocie spadło do 8,5 proc. Aby unie- zależnić się od MFW, Argentyna spłaciła tej instytucji cały wynoszący 9,5 mld dolarów dług. Nowy szef MFW Francuz Dominique Strauss-Kahn przyznał – ku satysfakcji Argen- tyńczyków – że polityka funduszu w Argentynie była katastrofalna. Pozytywny obraz psuje rosnąca od 2005 r. inflacja (w tym roku niemal 20 proc.) i liczne skandale. Urząd statystyczny przyłapano na zaniżaniu inflacji. Do dymisji podała się minister gos- podarki, ukrywająca w toalecie ponad 45 tys. euro. Minister obrony jest podejrzana o nielegalny handel bronią. Wenezuelski biznesmen przyleciał do Argentyny z 800 tys. dolarów w walizce. Pieniądze na kampanię Cristiny – drwili internauci.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL