fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Rząd Tuska za pięć dni

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Eliza Olczyk
Donald Tusk premierem, Waldemar Pawlak wicepremierem – to dzisiaj jedyni pewni członkowie przyszłego rządu.
Po rozmowach szefa PO z prezesem PSL nowy gabinet koalicyjny jeszcze nie zaczął się krystalizować. Ale prawdopodobnie układanie rządu pójdzie gładko, bo obaj liderzy demonstrują dobrą wolę i prawią sobie nawzajem komplementy.
Lider Platformy oświadczył, że rząd koalicyjny nie będzie tworzony według parytetów, czyli proporcjonalnie do siły głosów obu partii.
– Ludowcy będą w rządzie pełnoprawnym partnerem – podkreślił Tusk w TVN 24.
To ważna deklaracja, bo PSL w tegorocznych wyborach zdobyło ponadczterokrotnie mniej głosów niż Platforma. Ludowcy po wypowiedzi Tuska mogą mieć nadzieję, że w przyszłym rządzie przypadnie im w udziale więcej resortów, niż wynika to z powyborczej arytmetyki.
Pawlak zresztą natychmiast zrewanżował się Tuskowi za tę deklarację. Mówił, że rozmowom koalicyjnym towarzyszy dobry nastrój, dobre relacje i rzeczowe podejście.
– W naszej koalicji będziemy solidarnie odpowiadali za całość spraw – powiedział dziennikarzom. I dodał, że obie partie chcą zmienić "bardzo destrukcyjny styl rządów obserwowany w ostatnich latach". Co to znaczy? PSL proponuje, żeby zmienić regulamin Sejmu, tak by "zarządzanie izbą było bardziej demokratyczne".
– Kluczowe decyzje powinny być podejmowane przez Prezydium Sejmu, a nie jednoosobowo przez marszałka – mówił Pawlak.
Obaj liderzy ustalili, że marszałkiem Sejmu będzie Bronisław Komorowski z PO. Marszałkiem Senatu zostanie Bogdan Borusewicz, polityk bezpartyjny, który startował z listy PO.
Pewnych kandydatów na ministrów na razie nie ma. Ale Tusk i Pawlak dali sobie czas na personalne ustalenia do najbliższego poniedziałku.
– W pierwszej kolejności uzgodnimy priorytety na najbliższe cztery lata, a potem dobierzemy do tego ludzi – mówił Pawlak. Dodał, że partie muszą też omówić różnice programowe.
Media jednak nie ustają w spekulacjach na tematy personalne. Przez moment pojawiła się informacja, że szefem polskiej dyplomacji po raz trzeci w swojej karierze zostanie 84-letni Władysław Bartoszewski. Jednak szybko została zdementowana. Bartoszewski oświadczył, że do rządu sięnie wybiera. A Tusk, który przyznał, że liczy na pomoc sędziwego dyplomaty w sprawach polityki zagranicznej, zaznaczył: – Pan profesor sam sobie znajdzie najlepszą formułę pomocy.
Wstępne rozmowy nie będą trwały zbyt długo.
– Skład nowego rządu zostanie ogłoszony we wtorek, 30 października – zapewniał "Rz"Zbigniew Chlebowski, wiceszef Klubu PO. To znaczy, że Tusk na pierwszą rozmowę z prezydentem Lechem Kaczyńskim będzie mógł pójść z gotowym składem gabinetu.
Obaj liderzy liczą na dobrą współpracę przyszłego rządu z prezydentem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA