fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Polacy skarżą się na Litwę

Protest przed ambasadą Litwy przeciwko ustawie oświatowej, która może prowadzić do likwidacji wielu polskich szkół, 26 marca
EAST NEWS
Ci, którym litewskie sądy odbierają zwróconą wcześniej ziemię, kierują sprawy do Strasburga
73-letnia dziś Weronika Wieromiej w 2002 r. odzyskała należącą do jej rodziny działkę – 2,3 ha we wsi Gałgi niedaleko Wilna. Przed laty jej bliskim odebrały ją władze sowieckie.
Odzyskanie ziemi umożliwiła obowiązująca na Litwie ustawa reprywatyzacyjna z 1991 r. Jednak w 2009 r. litewski sąd orzekł, że ziemię oddano Polce wbrew prawu i – ponieważ działka została już przez nią sprzedana – władze zażądały zwrotu ponad 724 tys. euro (ok. 2,5 mln litów).

Las wagi państwowej

Sąd wydał taką decyzję, bo na części działki (0,38 ha) rósł las. A w myśl przepisów Republika Litewska ma wyłączne prawo własności do "lasów mających znaczenie państwowe". Nie pomogły tłumaczenia, iż ów las wyrósł sam na terenie, gdzie przez lata był kołchoz.
– Złożyłam w imieniu pani Weroniki skargę przeciwko Litwie do Trybunału w Strasburgu. Moja klientka zarzuca władzom naruszenie prawa własności i dyskryminację – mówi mecenas Ewa Jankowska z Wilna. – Trybunał jest dla Polaków jedyną nadzieją. Podobnych skarg złożyli tam kilka, a w kolejce czekają kolejne. Przed sądami litewskimi ich spraw nie udało się wygrać.
Tamtejsza administracja próbuje wyegzekwować zwrot pieniędzy za sprzedany teren. – Starsza pani kupiła za nie mieszkania dzieciom. Chce je zająć komornik, a moja klientka może zostać bez dachu nad głową. Prowadzimy negocjacje, by wstrzymać egzekucję, ale sytuacja jest tragiczna – uważa mecenas Jankowska.
"Niestety, sprawa Polki, której nakazano oddanie ponad 700 tysięcy euro, nie jest znana Ambasadzie Litwy w Warszawie. Nie możemy komentować sprawy, o której nie posiadamy informacji z oficjalnego źródła" – napisał Ramunas Davidonis, radca ambasady Litwy, którą "Rz" poprosiła o komentarz.
Z danych Związku Polaków na Litwie wynika, że byłym właścicielom zwrócono w wielu regionach niemal 99 proc. ziemi, a jedynie w Wilnie i okolicznych gminach gdzie przed wojną właścicielami terenów w większości byli Polacy, reprywatyzacja wygląda inaczej. W Wilnie zwrócono tylko ok. 14 proc., w gminach podwileńskich – od 30 do 50 proc. – szacuje organizacja.

Prawo działa wstecz

– Polka ma szansę na zwycięstwo w Strasburgu, bo obywatel nie może odpowiadać za błąd organów administracyjnych. A miały go one rzekomo popełnić, zwracając ziemię pani Weronice – zaznacza dr Ireneusz Kamiński z Instytutu Nauk Prawnych PAN. – W dodatku okazuje się, że litewskie przepisy dotyczące znaczenia lasów państwowych zostały wydane później niż decyzja o zwrocie ziemi Polce. Prawo zadziałało więc wstecz.
– U nas prawo najwyraźniej może tak działać. Skargę dotyczącą tego problemu nasi posłowie próbowali wnieść do Sądu Konstytucyjnego Litwy. Ten jednak jej nie przyjął – mówi mecenas Jankowska. – Prowadziłam już 30 podobnych spraw. Ale takich przypadków jest więcej. W powiecie wileńskim – około 100. Gros osób, którym unieważniono decyzje reprywatyzacyjne, to Polacy.
Tacy jak Czesław Kamiński, który odzyskał rodzinną ziemię w miejscowości Gudele. Teraz litewscy urzędnicy chcą mu ją odebrać, bo – jak twierdzą – przez pomyłkę zwrócono jej zbyt dużo.
Rodzina Kamińskich na ponowne odebranie ziemi się nie zgadza i zaskarżyła decyzję do sądu. Ale ten wniosek odrzucił, twierdząc, że najpierw ma się uprawomocnić nakaz prawny odebrania ziemi, dopiero wtedy będą mogli zwrócić się do sądu i ponownie o nią walczyć. Czesław Kamiński także rozważa skargę do Strasburga, o ile nie pomogą mu litewskie sądy.

Politycy pomogą?

Do skargi przeciwko Litwie do Trybunału mógłby w przyszłości przystąpić polski rząd – wskazują prawnicy. Czy tak się stanie? Po przyjętej niedawno na Litwie ustawie oświatowej, która może prowadzić do likwidacji wielu polskich szkół, marszałek Senatu Bogdan Borusewicz z PO stwierdził, iż "relacje polsko-litewskie są złe i bardziej już nie można ich popsuć".
– Rząd polski powinien się przyłączyć do skargi w Strasburgu – nie ma wątpliwości senator Dorota Arciszewska-Mielewczyk z PiS, wiceszefowa Komisji Spraw Zagranicznych. – Niestety, wsparcia rządu dla mniejszości nie widać. Cała polityka III RP wobec Litwy to fiasko. A władze litewskie stosują wobec swych obywateli Polaków represje. Trzeba pomyśleć o istotnym geście, może nawet o wezwaniu ambasadora Polski na Litwie do kraju.
Natomiast zdaniem posła PO Andrzeja Czerwińskiego z Polsko-Litewskiej Grupy Parlamentarnej, choć wzajemne stosunki są trudne, eskalacja napięcia im nie służy: – Potrzebna jest dyskusja i porozumienie. A jak rozwiązać obecne problemy, nie wiem. To zadanie na lata.
Mniejszość polska na Litwie to ok. 230 tys. osób, ponad 6 proc. ludności kraju. Jej prawa gwarantuje konwencja ramowa Rady Europy o ochronie mniejszości narodowych podpisana przez Litwę. Jednak według polskich organizacji, w tym Związku Polaków, nie jest przestrzegana.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA