Lustracja

Ksiądz Maliński wyznaje, że chciał nawracać esbeków

Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Wydaną przez jezuicki WAM książkę księdza Malińskiego będzie można kupić od poniedziałku. Już dziś wydawca udostępnił jej egzemplarze dziennikarzom. Co zawiera z dawna oczekiwana publikacja znanego krakowskiego kaznodziei i przyjaciela zmarłego papieża?
Przede wszystkim bardzo szeroki opis jego bogatej drogi duszpasterskiej i pisarskiej. Na jej marginesie, w przypisach i w dwóch osobnych rozdziałach, 84-letni kapłan odnosi się do ujawnionych wcześniej in-formacji pochodzących z archiwów IPN. W materiałach SB występuje on jako TW Mechanik, Czarnos i Delta, ale nie ma tam deklaracji współpracy aniżadnego pisanego jego ręką donosu.
– Nie zgodziłem się nigdy na współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa, żeby być tajnym agentem, pomimo wielokrotnego nalegania – deklarujew książce Maliński. Przypomina, że od lat 50. był inwigilowany przez SB. Zaprzecza też wielu informacjom z akt IPN, m.in. że krytykował kardynała Wyszyńskiego. Przyznaje, że rozmawiał z esbekami, ale tylko jak równy z równym, prostował ich pojęcia wyniesione ze szkoleń partyjnych, próbował ewangelizować. – Celem było ich nawrócenie. Chciałem przelać im mój podziw dla osobowości Karola Wojtyły, aby porwać ich do naśladowania – twierdzi Maliński. – Nie wiedziałem, że poza plecami nazywali mnie jakoś, ani że mnie zarejestrowali.
Ks. Maliński drobiazgowo analizuje zachowane w archiwum IPN dokumenty SB na jego temat, wyszukuje nieścisłości czy sprzeczności i polemizuje z nimi. Twierdzi, że przypisywane mu w raportach służb specjalnych PRL opinie nieraz pochodziły z podsłuchów lub z przekazu osób, z którymi rozmawiał. Krytycznie i z goryczą ks. Maliński ocenia publikacje o nim wykorzystujące informacje z archiwów IPN – także wydane przez WAM („Nigdy przeciw Bogu” i „Kościół katolicki w czasach komunistycznej dyktatury”). W nocie od wydawcy WAM informuje, że swoją ingerencję w tekst Malińskiego, jak i w poprzednie książki, wydawnictwo ograniczyło wyłącznie do redakcji technicznej, pozostawiając autorom odpowiedzialność za treść publikacji. – Nie czujemy się powołani do zajmowania stanowiska sędziów rozstrzygających w trudnych sprawach najnowszej historii Polski – deklarują wydawcy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL