Historia

Francuzi kontratakują

Archiwum „Mówią Wieki
">Andrzej Łomanowski
NAPISZ DO AUTORA
Osłabienie Niemców oddawało inicjatywę w ręce Francuzów, a jesienią Joffre zdecydował się na odzyskanie utraconych pozycji.
20 października rozpoczyna się czterodniowa nawała ogniowa, po której gen. Mangin na czele trzech dywizji piechoty ma odbić fort Douaumont. Francuzi ściągnęli na tę okazję dwa potężne działa kolejowe, których 40-centymetrowe, ważące tonę, pociski nadlatują z odległości 14 km i spadają na ziemię z prędkością 400 m/s. Wsparte ciężkimi moździerzami kal. 370 mm urządzają Niemcom piekło, a dym z Douaumont unosi się na ponad kilometr! Ogniem artylerii kierują lotnicy i obserwatorzy w balonach.
Podjęta na 7-kilometrowym odcinku ofensywa odnosi skutek. 22 października piechota w błękitnych mundurach zajmuje fort (a raczej to, co z niego zostało) i wieś Douaumont, a 2 listopada – Vaux. Po ośmiu miesiącach walk linia frontu przypomina tę z lutego. Mangin pragnie jednak oczyścić przedpole i w połowie grudnia osiem dywizji odbiera Niemcom m.in. Pieprzowe Wzgórze (Côte du Poivre), wyrzucając ich do lasu Chaume. Trzeba będzie jednak poczekać aż do sierpnia 1917 r., by podobny los spotkał dawne francuskie pozycje na wzgórzach: 304 i Mort-Homme. Wielkopolanin, cekaemista Nikodem Trojanowski tak zapamiętał ostatnie walki na wzgórzu 304: „walka toczyła się ze szczególnym okrucieństwem, obrzucano się ręcznymi granatami, a najbardziej przerażające okazały się miotacze ognia, które wrzucano do schronów. Żołnierze momentalnie wybiegali w panice z przeraźliwym krzykiem, poparzeni prosili o litość i natychmiast się poddawali. Był to straszny widok, który zachowałem w pamięci jeszcze do dziś, po ponad 70 latach od tych wydarzeń, i nie chciałbym czegoś podobnego przeżywać. Niemcy stopniowo zdobywali francuską linię na tym odcinku, a w nasze ręce dostało się dużo żywności (konserwy, biały chleb, czekolada). Czekolady w ogóle miałem pełne kieszenie. Jedną ręką obsługiwałem kulomiot, a w drugiej miałem słodycz. W miejscu boju ziemia była zryta od pocisków, wojsko obłocone i przemoknięte. I nagle Francuzi przeszli do kontrataku. Byliśmy tak blisko siebie, że nawzajem obrzucaliśmy się granatami”. W boju tym młody Polak stracił oko, a pierwszej pomocy udzielił mu Francuz, który doprowadził niedawnego przeciwnika na punkt sanitarny, a sam poszedł do niewoli.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL