Kraj

PiS: co z pieniędzmi z łapówki? PO: odesłaliśmy!

Politycznych oskarżeń ciąg dalszy. Nie wiadomo, kiedy skorumpowanej posłance prokuratura przedstawi zarzuty
karol manys– Proszę mnie nie linczowaći dać szanse na uczciwy proces– apeluje podejrzana o korupcję była posłanka PO BeataSawicka.
Kiedy ten proces może się zacząć? Pytanie to jest o tyle istotne, że Platforma cały czas oskarża PiS i CBA o wykorzystywanie afery z Sawicką do walki wyborczej. CBA zaprzecza. Informuje, że sprawę przekazało już do poznańskiej delegatury Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej. – To ono zdecyduje o losach tej sprawy – usłyszeliśmy w CBA. Kiedy więc Sawicka może poznać zarzuty? Tego prokuratura nie umie określić. Posłankę chroni immunitet. Prokuratorzy nie będą już wnioskować o jego uchylenie. – Czynności trwają. Jeśli chodzi o samą posłankę, musimy zaczekać, aż wygaśnie jej immunitet – mówi Andrzej Laskowski, wicenaczelnik wydziału, do którego trafiła sprawa Sawickiej.
Można się jednak domyślać,że była posłanka zostanie wówczas zatrzymana, a następnie śledczy wystąpią z wnioskiem o jej aresztowanie. W środę Sawicka łkała przed kamerami, a wczoraj jej sprawa miała polityczny ciąg dalszy. CBA napisało, że posłanka do tej pory nie oddała 50 tys. zł pierwszej transzy łapówki. Agenci CBA zatrzymali ją, gdy brała drugą jej część. Tylko te pieniądze do nich wróciły. Na oświadczenie o nieoddanej łapówce natychmiast zareagował sztab PiS. – Sawicka przedstawia się jako skrzywdzona. Tymczasem przyjęła łapówkę i dotąd jej nie zwróciła. Słyszeliśmy, że środki te miały pójść na wybory. Mam więc apel do pani poseł, by powiedziała, czy z tych pieniędzy była finansowana PO – powiedział poseł PiS Tomasz Dudziński. Na reakcję PO nie trzeba było długo czekać. Donald Tusk wypowiedź Dudzińskiego nazwał „nikczemnym atakiem”, a sama partia pozwała do sądu posła PiS w trybie wyborczym. – Opowiadanie, że wykorzystujemy środki z łapówkiw kampanii, jest bezczelnością – denerwuje się Mirosław Drzewiecki, skarbnik PO. Informuje, że na wyborcze konto Sawickiej wpłynęło w sumie 19,5 tys. zł. – Wszystkie te pieniądze poleciłem odesłać jeszcze tego samego dnia, kiedy pani Sawicka została wykluczona z partii – zapewnia Drzewiecki. Oprócz prokuratora na karkui 50 tys. zł do zwrotu Sawicka ma jeszcze jeden kłopot. Łukasz Lorentowicz, jej były asystent, oskarża ją, że w 2006 r. nakłaniała go do tuszowania nieprawidłowości finansowych, do jakich miało dojść w 2005 r. w sztabie wyborczym Donalda Tuska. Chodzi o podejrzenia,że kilku młodych działaczy PO wyciągało z komitetu pieniądze za pomocą fikcyjnych umów. – Miała naturę drobnego kombinatora. Przymuszała mnie, by kłamać, gdy jej mówiłem o nieprawidłowościach – tak o Sawickiej mówi „Rz” Lorentowicz. Co na to pełnomocnik finansowy PO. – Ta sprawa jest podgrzewana w przeddzień zakończenia kampanii z pobudek politycznych – mówi Drzewiecki.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL