Kraj

Kto będzie rządził Polską

Sondaż telefoniczny GfK Polonia przeprowadzony na grupie 1000 osób
Rzeczpospolita
PO mogłaby stworzyć z PSL koalicję rządzącą, ale pozbawioną szans na przełamywanie ewentualnego weta prezydenta.
– Są podstawy, aby zażądać uchylenia immunitetów pewnym posłom z pierwszej ligi PO, nie robi się tego jednak ze względu na kampanię wyborczą – powiedział wczoraj tajemniczo Lech Kaczyński w Polskim Radiu. Nie chciał ujawnić, kogo ma na myśli ani czego dotyczą zarzuty. Dodał też, że nie widzi nic złego w tym, że CBA podało szczegóły korupcyjnej sprawy posłanki PO Beaty Sawickiej na finiszu kampanii wyborczej.
Donald Tusk odpowiedział, że prezydent wpisuje się w brudną kampanię wyborczą. – Chciałby w niedzielę wieczorem powiedzieć bratu premierowi: „melduję wykonanie zadania”. Nie będzie miał okazji – rzekł lider PO. Zwrócił się do sympatyków lewicy o poparcie w wyborach Platformy. – Od tego, kto zajmie pierwsze miejsce, zależy los Polski, a głosy te są potrzebne, by odsunąć Kaczyńskiego i Ziobrę od władzy – przekonywał. Partie muszą skończyć kampanię dziś o północy. Kto wygra, okaże się pojutrze. Według sondażu GfK Polonia dla „Rz” notowania PO w ciągu jednego dnia skoczyły aż o 4 punkty procentowe. Z takim poparciem PO nie mogłaby co prawda rządzić samodzielnie, ale wystarczyłby jej jeden koalicjant, którego wymienia: PSL. Obie partie miałyby w sumie 241 posłów – wystarczy, aby stworzyć rząd, ale o 35 posłów za mało, by przełamywać weto prezydenta. Natomiast notowania PiS niemal się nie zmieniają – popiera je 26 proc. badanych.
– Widzimy wzrost notowań PO przed wyborami, ale za wcześnie uznawać kogoś za lidera. Żadna partia nie może być pewna wyniku – ocenia socjolog prof. Andrzej Rychard. Dlaczego? Bo zdaniem socjologa sytuacja w Polsce zmienia się w ekspresowym tempie, nawet nie z dnia na dzień, lecz z godziny na godzinę. – Nie wiadomo, co się wydarzy. Nawet w trakcie ciszy może zajść coś, co pozornie nie będzie związane z wyborami, ale de facto będzie miało na nie wpływ – mówi Rychard. Wskazuje, że część wyborców wciąż nie ma skrystalizowanych opinii, na kogo zagłosuje. W sondażu GfK to około 11 proc. osób, kolejne 2 proc. nie chce powiedzieć, kogo poprze. – Niezdecydowanych nie jest przesadnie dużo, ale partie walczą o te drobne parę procent. Poza tym liczba sympatyków PiS była czasami niedoszacowana, jak przed wyborami w 2005 r., i nie wiadomo, czy ten mechanizm już nie działa – zaznacza profesor. Jego zdaniem jedyne, czego można być pewnym, to trzecie miejsce LiD. W sondażu notowania LiD wzrosły o 2 punkty. – Wynik LiD jest dość pewny, ale przecież nie o trzecie miejsce gra się toczy – mówi Rychard.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL