fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Tandetne łzy

Nienawiść jest złym doradcą. Szczególny wypadek, jakim jest nienawiść niektórych mediów do Jarosława Kaczyńskiego, tylko to potwierdza. Nienawiść ta podpowiada im działanie proste jak łomotanie cepem – skoro Kaczyński jest zły, to każdy, kto przeciw Kaczyńskiemu, jest dobry.
Taka logika dyktowała zaskakujące wolty, gdy z dnia na dzień ocena jakiejś postaci publicznej ulegała zmianie diametralnej, bo przeszła ona do obozu antykaczyńskiego (przykład: Andrzej Lepper), ona także kazała chwytać się każdej możliwości ukąszenia znienawidzonego polityka, z poniechaniem logiki stawianych zarzutów (przykład: Ryszard Krauze, ogłoszony jednocześnie polskim Chodorkowskim i nietykalnym oligarchą pod opieką Kaczyńskich). W sumie bardziej to Kaczyńskim pomogło, niż zaszkodziło, kompromitując w czambuł cały antypisowski dyskurs.
Przypadek posłanki Sawickiej pokazuje, że fakt ten zupełnie nie ma do salonowych mędrców przystępu i wciąż są oni gotowi brnąć w te same błędy. Wystarczy uronić parę łez, porównać się z nieboszczką Blidą i wygłosić kilka tyleż rozdzierających co absurdalnych apeli, aby zapaleni antykaczyści zachowali się jak piranie, które poczuły krew. Tymczasem histerie byłej posłanki nie są w stanie zmienić wymowy faktów: została przyłapana na gorącym uczynku, zaprezentowała się, nie wiedząc, że jest nagrywana, od godnej pożałowania strony, i kreowanie się teraz na ofiarę jest żenującą tandetą.
PO, która na niemądrym podchwytywaniu tonu lewicowych mediów sporo u początku kampanii straciła, wydaje się dziś mądrzejsza – przytomnie odcięła się od całej sprawy i nie jest skłonna bronić oszustki. To najmądrzejsze, co mogła zrobić.
Skomentuj na blog.rp.pl/ziemkiewicz
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA