fbTrack

Muzyka

Walka o kultowe płyty

„MTV Unplugged" Kultu rozeszło się łącznie w 214 tys. egz. Na zdjęciu koncert we wrześniu 2010 r.
Rzeczpospolita, Konrad Jaraszek kon.ja Konrad Jaraszek
Sieć dostaje na wyłączność hitowe CD – skarga na to wpłynęła do Urzędu Ochrony Konkurencji
Album „Jak tam jest" Seweryna Krajewskiego, największy hit wiosny, a może i roku, przez pierwszy tydzień sprzedaży Polacy mogli kupić tylko w salonach Empiku. Podobnie jak wcześniejsze bestsellery: „MTV Unplugged" Kultu, Kings of Leon albo Hurts.
– Mamy do czynienia ze zmową łamiącą zasady wolnej konkurencji oraz praktykami monopolistycznymi – oburza się Piotr Praschil, szef krakowskiego sklepu płytowego Music Corner, który skierował sprawę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. – Empik, który nie ma zbyt bogatej oferty, przyciąga klientów premierowymi albumami sprzedawanymi na wyłączność. Wybiera tylko najciekawsze, a ponieważ kontroluje połowę polskiego rynku płytowego i żaden album nie może odnieść sukcesu bez jego pomocy – nawet najwięksi wydawcy godzą się na dyktat sieci. Jak podkreślają znawcy rynku muzycznego, nowości cieszą się u klientów powodzeniem niedługi czas. – Jeśli nie możemy im zaoferować największych hitów, z czasem przestaną nas odwiedzać – mówi Praschil. – Finał będzie taki, że zamkniemy interes, a nagrania będą dostępne wyłącznie w salonach monopolisty.

Kreowanie sukcesów

– Prowadzenie sprzedaży na wyłączność odbywa się ze szkodą dla wszystkich: konkurencji, klientów, wydawców i artystów – mówi zastrzegający anonimowość pracownik konkurencyjnej dla Empiku sieci Media Markt/Saturn. – Każdy album dostępny w nieograniczonej liczbie sklepów uzyskuje lepszą sprzedaż niż skierowany do zawężonej dystrybucji. Jego zdaniem mamy do czynienia z tworzeniem wirtualnego rynku i wirtualnych sukcesów: – Album, który zyska wsparcie marketingowe sieci Empik, ma zapewnione pierwsze miejsca na polskiej liście przebojów Olis. To zaś pozwala uzyskać status złotej, platynowej czy diamentowej płyty. Na rynku, gdzie sprzedaż albumów jest niewielka, a wpływy z niej stosunkowo nieduże, takie wyróżnienia to ważny argument w walce o obecność w mediach, co przekłada się na oferty koncertowe – a to one decydują o zarobkach wykonawców. – Uważam, że stawianie tylko na jedną sieć sprzedaży, a pomijanie innych kanałów dystrybucji, na dłuższą metę jest niezwykle niebezpieczne – twierdzi jeden z wydawców pragnących zachować anonimowość ze względu na biznesowe relacje z Empikiem. – Niedługo sami wyhodujemy sobie trudnego partnera-monopolistę. Artyści nie sięgają jednak tak daleko w przyszłość. Im zależy na sukcesie już, teraz. Dlatego sami domagają się kontraktów na wyłączność z Empikiem. – Sytuacja stałaby się niebezpieczna dla wydawców, gdyby klauzula wyłączności przedłużyła się z jednego albo dwóch tygodni do kilku miesięcy – uważa Kazimierz Pułaski, dyrektor generalny Sony Music Polska, wydawca płyty Seweryna Krajewskiego. – Nie myślimy jednak o takim rozwiązaniu. Czasowa sprzedaż na wyłączność nie jest rozwiązaniem przyjętym wyłącznie na rynku muzycznym. Nikt też nikomu nie broni udzielać płycie tak dużego wsparcia promocyjno-marketingowego, jak ma to w zwyczaju Empik. Wystarczy przedstawić nam dobre warunki współpracy. – Empik otrzymuje możliwość sprzedaży tydzień wcześniej niż pozostali dystrybutorzy, my w zamian – dużą paletę promocyjną i dystrybucyjną – dodaje Sławomir Pietrzak, szef SP Records, wydawca Kultu. – Mieliśmy kiedyś problemy z tą siecią, ale z nowym prezesem relacje układają się znakomicie. Nikt nie oferuje nam tak dobrych warunków. Kiedy starałem się je uzyskać u konkurentów, zbywano mnie milczeniem. Życzyłbym sobie, żeby było w Polsce kilka tak dobrze działających sieci jak Empik. Wtedy nasz rynek płytowy działałby o wiele lepiej. Mój sklep bez nowości musi upaść - mówi Piotr Praschil szef Music Corner Pułaski z Sony nie zgadza się, że opcja „na wyłączność" ogranicza długofalową sprzedaż CD. – Po dwóch tygodniach sprzedaży „Jak tam jest" w Empiku, płyta osiągnęła status złotej, a kiedy trafiła do innych sklepów – ledwie w kilka dni – platynowej. Jestem pewien, że będzie się cieszyć powodzeniem jeszcze wiele miesięcy. – To przykład wyjątkowy – mówimy bowiem o płycie mającej potencjał hitu roku – broni swoich racji Praschil. – Poza tym, jak wskazuje, były już albumy, które dystrybuowano wyłącznie w salonach Empiku dłużej niż przez tydzień – np. „Big Four" niezwykle popularnej w Polsce Metalliki przez dwa miesiące po premierze. W grudniu podobnie zdarzyło się z „MTV Unplugged" Kultu. Pietrzak tłumaczy, że w ciągu dwóch dni sprzedało się ok. 40 tysięcy albumów. To zdarzenie bez precedensu. Dlatego trzeba było czekać na wytłoczenie nowego nakładu.

Postawieni pod ścianą

– Małe firmy, nie dysponujące dużym katalogiem, uzależnione od powodzenia kilku tytułów, częściej niż duży wydawca godzą się na formułę wyłączności – mówi anonimowo szef dużej firmy fonograficznej. – A potem jest rozpacz, że Empik przez kilka tygodni nie płaci należnych honorariów. – Kiedy nawet połowa naszych płyt sprzedawała się w salonach Empiku, bałem się, że sieć zacznie dyktować nam niekorzystne warunki – mówi Adam Keller z Classical Music Distribution. – I tak też się stało. Zalegała z wypłatami pieniędzy. Doszliśmy do porozumienia, gdy zdecydowałem się skierować sprawę do sądu. Teraz jest lepiej, ale, na wszelki wypadek, zbudowałem alternatywną sieć dystrybucji. Obroty spadły, ale nie boję się, że znowu zostaniemy postawieni pod ścianą. Sytuacja na rynku się skomplikowała, bo najpierw kłopoty dopadły Empik. Budowa centralnego magazynu wywołała chaos: brakowało płyt, sieć zalegała z wypłatami dla wydawców. 2010 r. był z kolei zły dla Media Markt/Saturn. Pod koniec roku spadła sprzedaż płyt, nawet o 20 – 30 proc. Pozycja Empiku wzmocniła się, a może być jeszcze silniejsza, jeśli uda mu się przeprowadzić fuzję z Merlinem, największym polskim sklepem muzycznym online. Sieć planuje też otwarcie nowych salonów. Staje się wydawcą. Firmowane w ten sposób płyty mają sukces w kieszeni. Przykładem jest CD Ireny Santor „Kręci mnie ten świat". Wróciło na szczyt listy przebojów Olis długo po premierze. A co ze skargą do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów? – Nie wpłynęło do nas żadne zawiadomienie lub pytanie z urzędu w tej sprawie. Nie możemy zatem odnieść się do konkretnego przypadku – ucina Monika Marianowicz, rzecznik Empiku. Małgorzata Cieloch, rzecznik UOKiK, mówi „Rzeczpospolitej", że przypadek nadużycia pozycji dominującej można by rozważać, gdyby udział Empiku w rynku przekraczał 40 proc. Z szacunków prezesa urzędu wynika, że tak nie jest. Z dobrze poinformowanych źródeł wiemy jednak, że może być inaczej. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów bada sprawę.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL