Kraj

Sztaby w wojennych nastrojach

SPINKA
Ostatni tydzień kampanii. „Rakiety”, „bomby” i niespodzianki – partie dwoją się i troją, by tuż przed wyborami zdyskredytować rywali
Będzie się działo. Krew się poleje. To nie będzie film i to nie będzie farba – tak o ostatnich dniach kampanii pisze na swoim blogu eurodeputowany Ryszard Czarnecki. Twierdzi, że „zostanie odpalonych kilka rakiet i to raczej dalekiego, a nie średniego zasięgu“.
– To są tylko moje przewidywania. Ja niczego nie wiem – mówi „Rz“. Ten dawny polityk Samoobrony zazwyczaj uchodzi za świetnie poinformowanego dzięki dobrym kontaktom z PiS-owskimi spin-doctorami Adamem Bielanem i Michałem Kamińskim. Jarosław Kaczyński pytany w programie „Teraz my”, czy służby specjalne i prokuratura nie szykują jakichś bomb, odparł: – Nie przygotowujemy żadnych bomb, ale są prowadzone różne- go rodzaju postępowania. Dodał przy tym, że „społeczeństwo powinno znać prawdę o rzeczywistości”.
W siedzibie partii Kaczyńskiego przy Nowogrodzkiej w Warszawie podobno panują nie najlepsze nastroje. – Debata premiera z Tuskiem była porażką. To błąd, że do niej doszło – zżyma się jeden z ministrów rządu Kaczyńskiego. – Premier jest fighterem. A w tej debacie został wciśnięty w rolę polityka, który zamiast atakować, musi odpowiadać na pytania. Dlatego przegrał – dodaje inny polityk PiS. Jakby tego było mało, zamówiony przez partię sondaż pokazał, że po debacie PO wyprzedziła o jeden procent PiS. – Teraz zacznie się polowanie na winnego – mówi polityk Prawa i Sprawiedliwości. Ale oficjalnie sztabowcy twierdzą, że wszystko gra. – Atmosfera bardzo dobra – zapewnia Tomasz Dudziński, który odpowiada za kampanię medialną. Nie chce zdradzić, co jego partia przygotowuje na końcówkę kampanii. – Ale będzie ona należała do nas – mówi tajemniczo. Jakiegoś ataku spodziewają się zarówno PO, jak i LiD. Nastroje podgrzewa Czarnecki. – Rakiety polecą w stronę tych, którzy robili złe rzeczy – mówi. I po chwili dodaje, że nie dotyczy to PiS, bo ta partia „generalnie robi dobre rzeczy“. Jego zdaniem ostry finał kampanii jest nieunikniony. Po pierwsze, dlatego że ostro było od samego początku, a po drugie, dlatego że sondaże nie wskazują jednoznacznie, kto wygra wybory. Na ewentualny atak próbują się przygotować sztabowcy Platformy Obywatelskiej. Nawiązują kontakty z politykami PiS, by ich wysondować. – Mamy sygnał, że PiS zajmuje się jakimiś sprawami mieszkaniowymi jednego z naszych polityków. Najpewniej nie chodzi jednak o Donalda Tuska – zdradza „Rz“ członek władz Platformy. – Liczymy się z tym, że mogą coś odpalić. Jakbyśmy wiedzieli co, tobyśmy zawczasu zneutralizowali uderzenie – dodaje nasz rozmówca. Na razie sztabowcy opierają się na domysłach i plotkach. Podobnie zresztą jak politycy lewicy. Szef SLD Wojciech Olejniczak ogłosił wczoraj w swoim blogu, że „spece od czarnej roboty w PiS nie śpią i pewnie coś na Platformę szykują“. Co to ma być? Tego Olejniczak już nie zdradza. – Ale wiemy, że PiS nie odpuści tego wszystkiego – mówi. Zapowiada, że na koniec tygodnia LiD przygotowuje miły akcent. Prawdopodobnie chodzi o spot, w którym do głosowania na Lewicę i Demokratów będzie zachęcać żona byłego prezydenta Jolanta Kwaśniewska. Pojawi się w telewizjach dziś lub jutro. Poza nową telewizyjną reklamówką lewica stawia na bezpośrednią kampanię. – Ruszamy do ludzi, będziemy rozdawać ulotki, spotykać się z wyborcami – opowiada sekretarz generalny SLD Grzegorz Napieralski. Trwają też przygotowania do ostatniej w tej kampanii wielkiej konwencji lewicy, która ma się odbyć w Krakowie. Mamy jeszcze przygotowane niespodzianki – mówi Waldemar Dubaniowski, bliski współpracownik byłego prezydenta. Obecnie mamy do czynienia z prawdziwą huśtawką nastrojów społecznych. Dlatego nie przywiązywałbym się do wyników sondaży, które dają znaczną przewagę PO. Już raz opozycja święciła triumf po wyznaniach Janusza Kaczmarka. Wszyscy się spodziewali, że to koniec PiS i PO wygra w cuglach. Wystarczyła jedna konferencja prokuratury i wszystko się zmieniło. Teraz też PiS może mieć coś przygotowane na sam koniec kampanii. Gdyby tak nie było, nie wykorzystałoby sprawy posłanki Sawickiej i łapówki tak wcześnie. A z elektoratem niezdecydowanym już tak jest, że podejmuje decyzje w ostatniej chwili, często dopiero przy samych urnach. Na razie, dzięki debacie Kaczyński – Tusk, na górze jest Platforma, ale nie możemy wykluczyć, że huśtawka zmieni położenie i górą będzie PiS. not. js
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL