Kraj

Tylko dobry wynik LiD gwarantuje odsunięcie PiS od władzy

Rozmowa z Januszem Onyszkiewiczem Seria wpadek Aleksandra Kwaśniewskiego nie pomaga LiD w kampanii – mówi „Rz” szef Partii Demokratycznej
Rz: Czego się pan spodziewa po dzisiejszej debacie Aleksandra Kwaśniewskiego z Donaldem Tuskiem?
Janusz Onyszkiewicz: Mam nadzieję, że pojawią się w niej sprawy, które dotychczas nie były omawiane, m.in. kwestia odpowiedzialności PO za IV Rzeczpospolitą. To partia Donalda Tuska jako pierwsza zaczęła krytykować dorobek ostatnich kilkunastu lat, czyli III Rzeczypospolitej. To Platforma sformułowała hasło, że trzeba zerwać z przeszłością. IV Rzeczpospolita to dziecko Jarosława Kaczyńskiego, a nie Donalda Tuska. Ale Platforma Obywatelska wspierała tę ideę ze wszystkich sił. To posłowie tej partii głosowali za powołaniem Centralnego Biura Antykorupcyjnego i przyznaniem mu takich uprawnień, jakimi teraz dysponuje. Poparli rozwiązanie WSI. Głosowali też za najbardziej radykalną formą lustracji, o czym szybko zapomnieli, dopisując się do werdyktu Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie. To Platforma wylansowała hasło „Nicea albo śmierć”, a potem domagała się, by Polska umierała za pierwiastek. Mam nadzieję, że wszystkie te sprawy pojawią się w dzisiejszej debacie.
Kwaśniewski miał ostatnio serię przypadków, które negatywnie wpłynęły na jego wizerunek. Czy ta debata pomoże mu w odbudowie nadszarpniętej opinii? Uważam, że tak. Część wyborców nie uwierzyła zresztą w teorię lansowaną przez media, że podczas wiecu w Szczecinie Kwaśniewski był pod wpływem alkoholu. Świadczą o tym wyniki najnowszych badań, w których LiD ma już 18 procent poparcia. Sądzę, że Kwaśniewski w debacie z Tuskiem przekona tych Polaków, którzy chcą odsunięcia PiS od władzy, aby głosowali na LiD. Tylko dobry wynik naszej koalicji gwarantuje, że partia Jarosława Kaczyńskiego przestanie sprawować władzę. Dla nas sytuacja jest jasna – z PiS nigdy nie będziemy współrządzić. A Platforma tego rodzaju deklaracji nie składa. Nie wierzy pan, że Kwaśniewski na wiecu w Szczecinie był po alkoholu? Władysław Frasyniuk sądzi, że Kwaśniewski był pijany. Co więcej, jest zdania, że dyskwalifikuje to byłego prezydenta. Uważam, że są dobre powody, aby wierzyć w inną wersję, czyli w chorobę. Nie podzielam zdania Władka Frasyniuka. Ciągle uważam, że zaangażowanie Aleksandra Kwaśniewskiego jest dla nas wartością. Jednak ostatnio pan Kwaśniewski zaliczył serię niewygodnych przypadków – począwszy do wywiadu dla „Vanity Fair” po dziwne zachowanie w Szczecinie. Czy to nie był błąd, że koalicja LiD postawiła w tej kampanii na jedną twarz? My nie postawiliśmy na jedną twarz. Mamy ich wiele. Na najnowszych billboardach LiD są liderzy poszczególnych partii. Tylko na początku chcieliśmy pokazać, że Aleksander Kwaśniewski jest z nami. Bo pojawiały się spekulacje, że zakłada nową partię. Jednak gdy oglądam konwencje, to prawie na wszystkich jest pan Kwaśniewski. Oczywiście. Jego twarz musi być widoczna, bo to osoba, która jest ceniona przez wielu ludzi w Polsce. Nie mówiąc o tym, jak bardzo jest ceniony za granicą. Dlatego jego wsparcie jest ważne i bardzo je sobie cenimy. Nie czuje pan, że Partia Demokratyczna została przyciągnięta do LiD po to, by uwiarygodnić postkomunistyczną lewicę?W tej chwili każda partia zawiera sojusze z postkomunistycznymi ugrupowaniami. PiS zawarło koalicję z najbardziej postpeerelowskim ugrupowaniem, jakie istnieje, czyli z Samoobroną. Platforma Obywatelska dogadywała się z Krajową Partią Emerytów i Rencistów, w której ważną rolę odgrywa wyrzucony z SLD pan Mariusz Łapiński. Platforma jest też w sojuszu z PSL, a to jest przecież partia, która jako ZSL tworzyła system PRL. Powstała po to, aby rozwalić ugrupowanie Stanisława Mikołajczyka, a po 1989 roku zawłaszczyła PSL-owską tradycję. Chce pan powiedzieć, że każdy ma swoje grzeszki? Nie tylko. Uważam, że wiążąc się z SLD, myśmy wybrali najlepiej. Cokolwiek by zarzucać Kwaśniewskiemu, to jednak on przeprosił w Sejmie za rządy komunistów. Nie słyszałem nigdy przeprosin ze strony PSL. Pan Kwaśniewski ma łatwość przepraszania. Łatwo popełnia błędy i równie łatwo się kaja.To nie jest tak, że Kwaśniewski ma przeprosiny na podorędziu. Wcale mu nie było łatwo przepraszać za Jedwabne ani za PRL. A sprawa Jedwabnego miała ogromne znaczenie dla wizerunku Polski w świecie. Jednak przepraszał też za wywiad w sprawie polityki Niemiec wobec Polski i za to, że za dużo wypił przed wystąpieniem w Kijowie. A ja bym chętnie wysłuchał przeprosin pana premiera za rozmaite głupstwa, które opowiada. Albo od LPR za treści, które lansuje. Wczoraj w Warszawie partia Romana Giertycha reklamowała się hasłami: „Nasze ulice, nasze kamienice” i „Polska dla Polaków”. Każdy ma za co przepraszać, ale nie każdy ma tę odwagę, aby słowa przeprosin sformułować.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL