Świat

Turcja odwołuje ambasadora z USA

Turcja ostro zaprotestowała przeciwko przyjętej w USA rezolucji potępiającej Turków za ludobójstwo Ormian w latach 1915 – 1917. – Wezwaliśmy naszego ambasadora na konsultacje. Nie należy tego odczytywać jako odwołania go na stałe – mówi rzecznik tureckiego MSZ Levent Bilman. Biały Dom był przeciwny rezolucji, obawiając się, że popsuje ona stosunki z muzułmańskim sojusznikiem. USA korzystają z pomocy Turcji m.in. podczas misji w Iraku.
Rz: „27 głupich Amerykanów” – tak dziennik „Vatan” określił członków Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów, którzy przyjęli rezolucję potępiającą Turcję za ludobójstwo Ormian. Krytyki nie szczędzili też turecki prezydent i szef MSZ. Z czego wynika tak ostra reakcja?
Deniz Ulke Aribogan: Ten dokument nas obraża. Naszych dziadków przedstawiono w nim jako kryminalistów. A ponieważ już nie żyją, nie mają możliwości obrony. Dlatego tak bolą nas tego rodzaju rezolucje, nie chcemy być przedstawiani jako ludobójcy. Przecież istnieją dowody, że Turcy mordowali Ormian.
Tamte czasy były straszne, ale wina nie leży po jednej stronie: wśród ofiar są tysiące Gruzinów i Turków. Wiele dokumentów pokazuje, że Ormianie mordowali Turków. Chcemy, by sprawę zbadała komisja historyków z całego świata: z Ameryki, Armenii, Turcji czy Polski. Sami chcielibyśmy w końcu poznać historię naszego kraju. Jesteśmy otwarci na najstraszniejszą prawdę, jeśli do takich wniosków dojdą niezależni eksperci. Ale ormiańska diaspora w Ameryce nie chce dochodzić prawdy, tylko od kilkudziesięciu lat wykorzystuje historię w celach politycznych. Rola ofiary odpowiada im tak bardzo, że stała się częścią ich tożsamości narodowej. A my nie chcemy uczyć się historii od polityków. Skoro sprawa jest tak delikatna, jak amerykańska rezolucja wpłynie na stosunki między USA a Turcją? Czy Amerykanie stracą kluczowego sojusznika? Jeśli rezolucję przyjmie cały Kongres, wydaje się to niemal pewne. Turcja znajdzie się w bardzo kłopotliwym położeniu. Zapewne Ormianie zaczną domagać się odszkodowań za utracone majątki. Poza tym powtórzę: nie chcemy być przedstawiani jako ludobójcy. Taki dokument spowoduje więc dramatyczne pogorszenie relacji między Turcją a USA. A Turcy już i tak nie lubią Amerykanów. Co pogorszenie stosunków może oznaczać w praktyce? Ambasada USA ostrzegła Amerykanów, że mogą paść ofiarą napaści. Nie sądzę, by ucierpieli zwykli Amerykanie. Wielu ma inne zdanie niż rząd w Waszyngtonie. Nie wykluczam jednak, że USA nie będą już mogły liczyć na pomoc w operacjach w Iraku czy Afganistanie. Czy wojska tureckie, wbrew ostrzeżeniom USA, wejdą do północnego Iraku, gdzie mają bazy kurdyjscy rebelianci? To możliwe. Rebelianci zabijają coraz więcej tureckich żołnierzy. Ale to nie jest dobry moment na taką operację. Poza tym nie rozwiązałaby ona problemu terrorystów z PKK, lecz przysporzyła władzom kłopotów.rozmawiał Jacek Przybylski
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL