Świat

Sarkozy nie podbił Moskwy

Francuski prezydent tłumaczył w Rosji, że jest przyjacielem Ameryki, ale nie jej wasalem. Zapewniał też, że nie zamierza udzielać Moskwie lekcji demokracji i praw człowieka
Zgodnie z oczekiwaniami rozpoczęta we wtorek pierwsza wizyta Nicolasa Sarkozy’ego w Moskwie różniła się od tych, jakie na Kremlu składał poprzedni prezydent Francji i przyjaciel Władimira Putina Jacques Chirac. Chociaż nie brakowało zapewnień o wzajemnej przyjaźni i charakterystycznych dla Sarkozy’ego serdecznych gestów, tym razem towarzyszyła im atmosfera nieufności.
Rosjanie z niepokojem przyglądają się bowiem poczynaniom nowego gospodarza Pałacu Elizejskiego, który obnosi się ze swoim proamerykanizmem i nie waha się krytykować Moskwy: za wykorzystywanie surowców do celów politycznych, naruszanie praw człowieka czy „komplikowanie” problemów globalnych. Różnice zdań dały o sobie znać podczas wczorajszych rozmów. Nie doszło do zbliżenia stanowisk w sprawie zaostrzenia sankcji wobec Iranu, oskarżanego przez Zachód o prace nad bombą jądrową. – Nie mam żadnych informacji o tym, że Teheran próbuje pozyskać broń atomową – oświadczył Władimir Putin. Nadal nie ma porozumienia w sprawie przyszłości Kosowa. Rosja sprzeciwia się przyznaniu niepodległości tej serbskiej prowincji.
Wczoraj Sarkozy nie był już jednak tak odważny w krytykowaniu swojego gospodarza. W programie jego wizyty znalazło się spotkanie z przedstawicielami Memoriału, organizacji broniącej praw człowieka. Podczas wykładu na moskiewskim Państwowym Uniwersytecie Technicznym wzywał studentów do budowania demokratycznego społeczeństwa. – Świat będzie wam za to wdzięczny – mówił. Jednak pytany o demokrację na konferencji prasowej po rozmowach z Putinem, odparł krótko: – Francja nie zamierza nikomu dawać lekcji. Tłumaczył też, że owszem, jest przyjacielem USA. – Jednak przyjaciel to nie to samo co wasal – podkreślił. – Przyjaźń między Francją a Rosją jest konieczna do utrzymania równowagi na świecie. Nie działamy przeciw sobie, ale ze sobą – przekonywał. – Francja zawsze starała się utrzymywać uprzywilejowane relacje z mocarstwami i Sarkozy tego nie zmieni – mówi „Rz” Fraser Cameron z brukselskiego Centrum UE – Rosja. Według niego ani Paryż, ani Moskwa nie chcą narażać na szwank łączących ich więzi gospodarczych. Wczoraj Sarkozy zapewniał, że Francja nie zamknie swojego rynku dla rosyjskich inwestycji, a przedsiębiorcy znad Sekwany chcieliby mieć udział w kapitale rosyjskiego Gazpromu. – Niedawno francuski koncern ELF został wybrany przez Rosję do eksploatacji gazu ze złoża sztokmanowskiego na Morzu Barentsa – przypominał Cameron. – To już wiele tłumaczy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL