fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Pozwy zbiorowe zdyscyplinują przedsiębiorców?

Rzeczpospolita, Paweł Gałka
Dlaczego Amerykanie są bardzo aktywni w egzekwowaniu swoich praw, natomiast Polacy nie za bardzo – pisze radca prawny, ekspert w dziedzinie prawa konkurencji, Kancelaria Prawna GESSEL
Będąc, dawno temu, na stażu w niemieckim urzędzie kartelowym (Bundeskartellamt), usłyszałam, że Amerykanie, wycofując się z Europy po II wojnie światowej, zostawili Europejczykom kilka pamiątek, a jedną z nich było… prawo antymonopolowe.
To prawda, że ustawodawstwo antymonopolowe najwcześniej i najszybciej rozwinęło się właśnie za oceanem, a rozwój ten objął sferę publiczno- i prywatnoprawną. Bardzo często zdarza się bowiem, że przedsiębiorcy czy konsumenci, nie czekając na interwencję organów państwowych, występują do sądów powszechnych z pozwami o zapłatę odszkodowania z tytułu szkód, jakie ponieśli na skutek naruszenia prawa konkurencji. Świadomość, że naruszenie prawa konkurencji może zaowocować wypłatą ogromnych odszkodowań, jest tam powszechna, stąd amerykańscy prawnicy mają duże doświadczenie w tego typu sprawach. I dlatego sędziowie, często nie czekając na rozstrzygnięcia organów antymonopolowych, sami orzekają, czy doszło do naruszenia prawa konkurencji i w jakiej wysokości należy zasądzić odszkodowanie. Oczywiście, pozwy są także odrzucane. Przykładem może być wyrok ze stycznia 2009 roku, w którym sędzia sądu federalnego odrzucił pozew zbiorowy skierowany przeciwko trzem firmom z branży naftowej, uczestniczącym w OPEC, wskazując, że ocena udziału w międzynarodowym kartelu naftowym należy do kompetencji prowadzonej przez rząd polityki zagranicznej USA i nie podlega jurysdykcji sądowej. Niemniej wobec ogólnej liczby prowadzonych postępowań z tego zakresu taki wyrok to rzadkość.
[srodtytul]W Europie inaczej[/srodtytul]
W państwach Unii Europejskiej jest nieco inaczej. Egzekwowaniem przestrzegania prawa konkurencji zajmują się głównie krajowe urzędy antymonopolowe oraz Komisja Europejska. I choć za łamanie prawa konkurencji na przedsiębiorców nakładane są coraz większe kary pieniężne, to trafiają one do budżetów tych instytucji lub państw, natomiast faktycznie poszkodowani, tj. przedsiębiorcy i konsumenci, zazwyczaj nie otrzymują z tego tytułu żadnego odszkodowania. A dlaczego? Ponieważ stosowanie prawa konkurencji kończy się najczęściej na etapie interwencji państwa i ukaraniu naruszyciela i rzadko zdarza się, aby poszkodowani wnosili do sądu pozew o odszkodowanie za doznane z tego tytułu szkody. Czy pojedynczy konsument lub firma, którzy ucierpieli na skutek stosowania praktyk antykonkurencyjnych, zdecyduje się wnieść pozew przeciwko takiemu gigantowi jak np. Telekomunikacja Polska? Raczej rzadko. Można zatem uznać, że choć w Europie publicznoprawne stosowanie prawa konkurencji (public enforcement) stoi na wysokim poziomie, to jednak prywatnoprawne stosowanie prawa konkurencji (private enforcement) – w przeciwieństwie do systemu amerykańskiego – niestety leży…
Różnica w podejściu do stosowania prawa może wynikać m.in. z odmiennej filozofii funkcjonowania państwa i dotyczy to nie tylko prawa konkurencji. Otóż społeczeństwo amerykańskie jest bardzo samodzielne w egzekwowaniu swoich praw, natomiast społeczeństwa państw europejskich oczekują głównie ochrony ze strony organów państwa. Nie da się jednak zaprzeczyć, że amerykański system egzekwowania przepisów prawa konkurencji jest dzięki temu skuteczniejszy, i to z dwóch powodów:
> premiuje aktywność poszkodowanych poprzez zapewnienie im możliwości uzyskania odszkodowania za poniesione szkody,
> ma pozytywny wpływ na wzrost świadomości prawnej, a co za tym idzie, może działać odstraszająco na potencjalnych naruszycieli i przeciwdziałać naruszeniom prawa konkurencji. Przedsiębiorca będzie bowiem obawiał się nie tylko kary pieniężnej nakładanej przez organ antymonopolowy, ale także pozwów o odszkodowanie, które mogą dodatkowo znacznie uszczuplić stan jego posiadania.
[wyimek]Ponoć Amerykanie, wycofując się z Europy po II wojnie światowej, zostawili kilka pamiątek, w tym prawo antymonopolowe...[/wyimek]
Chcąc zwiększyć w Europie skuteczność egzekwowania prawa konkurencji na drodze prywatnoprawnej, Komisja Europejska opublikowała wiosną ubiegłego roku dokument “Biała księga w sprawie roszczeń o naprawienie szkody wynikłej z naruszenia wspólnotowego prawa ochrony konkurencji”. W dokumencie stwierdza się, że każdy obywatel lub przedsiębiorca, który poniósł szkodę wskutek naruszenia wspólnotowego prawa konkurencji, musi mieć możliwość żądania jej naprawienia. I mimo że w poszczególnych państwach członkowskich są przecież różne prawne możliwości dochodzenia takich odszkodowań, to jednak poszkodowani bardzo rzadko z nich korzystają. Powodów takiego stanu rzeczy jest zapewne wiele, ale jednym z nich jest niewątpliwie brak świadomości o istniejących możliwościach dochodzenia swoich roszczeń, stąd konieczność upowszechnienia wiedzy w tym zakresie.
[srodtytul]Nad Wisłą [/srodtytul]
Jak na tym tle przedstawia się sytuacja w Polsce? Nie mamy wprawdzie w tym względzie odrębnych uregulowań, ale przecież niektóre przepisy obowiązującego [link=http://akty-prawne.rp.pl/Dokumenty/Ustawy/1900_89/DU1964Nr%2016poz%20%2093.asp]kodeksu cywilnego[/link] – jak np. art. 405, art. 415 czy art. 471 – już obecnie mogą stanowić podstawę do zgłaszania roszczeń. Można by rzec, że wprawdzie pierwsze jaskółki przyleciały jakiś czas temu, ale wiosny, niestety, nadal nie widać. Sami sędziowie przyznają, że przedmiot orzekania nie jest łatwy, nawet jeśli prezes UOKiK uznał prawomocną decyzją, która wiąże sąd, że doszło do naruszenia prawa konkurencji. Jeszcze gorzej jest, kiedy takiej decyzji prezesa UOKiK nie ma. Wprawdzie [b]Sąd Najwyższy w uchwale z 23 lipca 2008 r[/b]. potwierdził, że w takich okolicznościach sąd może samodzielnie stwierdzić naruszenie prawa konkurencji, ale zarówno sądy, jak i sami potencjalni poszkodowani podchodzą do takiej ścieżki egzekwowania prawa bez większego entuzjazmu.
Wydaje się, że w sądach zarzut naruszenia prawa konkurencji jest najczęściej podnoszony jako przesłanka stwierdzenia nieważności umowy, ponieważ [link=http://akty-prawne.rp.pl/dzienniki/du/2007/50/poz.331a.htm]ustawa z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów[/link] wyraźnie stanowi, że wszelkie czynności prawne, będące przejawem stosowania praktyk ograniczających konkurencję, są w odpowiedniej części z mocy prawa nieważne. Ale stwierdzenie nieważności umowy przez sąd to dopiero początek. Należy jeszcze ustalić rozmiar szkody i wysokość odszkodowania, a to w praktyce bywa bardzo skomplikowane. Szczególnie dotyka to słabszych uczestników rynku – konsumentów czy drobnych przedsiębiorców – których do występowania przeciw nieuczciwym przedsiębiorcom zniechęcają długotrwałe i sformalizowane postępowanie oraz jego koszty.
W takiej sytuacji niewątpliwie bardzo dużym ułatwieniem może być [link=http://akty-prawne.rp.pl/Dokumenty/Ustawy/2010/DU2010Nr%20%207poz%20%2044.htm]ustawa z 17 grudnia 2009 r. o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym[/link] (obowiązuje od 19 lipca 2010 r.), która powołując instytucję pozwu zbiorowego, ma umożliwić m.in. skuteczniejsze dochodzenie roszczeń w przypadku naruszenia prawa o niskiej jednostkowej wartości.
[srodtytul]Pozew zbiorowy[/srodtytul]
Grupa co najmniej dziesięciu osób – tak konsumentów, jak i przedsiębiorców – będzie miała prawo wystąpienia z pozwem grupowym na następujących zasadach:
a) dochodzone pozwem roszczenia muszą być związane z naruszeniem praw konsumentów, szkodą wyrządzoną przez produkt niebezpieczny oraz czynami niedozwolonymi, z wyjątkiem dóbr osobistych (np. uszkodzenia ciała czy naruszenia dobrego imienia). W przypadku roszczeń finansowych konieczne jest, by kwota, której domaga się każdy poszkodowany, była taka sama (ujednolicenie może nastąpić także w podgrupach liczących co najmniej dwie osoby),
b) pozew powinien zawierać m.in. wniosek o rozpoznanie sprawy w postępowaniu grupowym oraz określenie wysokości roszczenia każdego z poszkodowanych. Ponadto należy dołączyć oświadczenia członków grupy o przystąpieniu do niej oraz umowę z pełnomocnikiem regulującą sposób jego wynagrodzenia. Koszt złożenia pozwu to 2 proc. wartości przedmiotu sporu, jednak nie mniej niż 30 zł i nie więcej niż 100 tys. zł. Niestety, dodatkowe koszty mogą się wiązać z ustanowieniem przez sąd – na wniosek pozwanego przedsiębiorcy – kaucji na poczet kosztów postępowania sądowego, nie wyższej jednak niż 20 proc. wartości sporu. Składający pozew będzie musiał wówczas zdeponować odpowiednią kwotę w gotówce,
c) pozew, w imieniu całej grupy, składa jej reprezentant, którym obok członka grupy może być – w odniesieniu do spraw, które leżą w jego kompetencjach – powiatowy lub miejski rzecznik konsumentów. Ponadto konieczne jest ustanowienie pełnomocnika (adwokata lub radcy prawnego), chyba że takie kwalifikacje ma reprezentant. Wynagrodzenie prawnika nie może przekraczać 20 proc. kwoty przyznanej przez sąd poszkodowanym,
d) składający pozew musi na swój koszt opublikować w ogólnopolskiej gazecie informację o toczącym się postępowaniu (m. in. wskazać strony postępowania i przedmiotu sporu, nazwę sądu, który zajmuje się sprawą, możliwość przystąpienia do grupy w określonym każdorazowo terminie, nie dłuższym jednak niż trzy miesiące od daty ukazania się ogłoszenia).
Nie ma wątpliwości, że powództwa zbiorowe są szczególnie korzystne, gdy jest duża liczba powodów, którzy indywidualnie ponieśli szkody o niewielkiej wartości. Zachętą do ich składania będzie przede wszystkim oszczędność finansowa. W wypadku pozwów indywidualnych każdy poszkodowany musiałby osobno wnieść pozew, uiścić opłatę sądową i ewentualnie opłacić pełnomocnika oraz przeprowadzić postępowanie dowodowe. W wypadku pozwu zbiorowego koszty postępowania – a będzie to jedno postępowanie dowodowe – członkowie grupy ponoszą proporcjonalnie. Złożenie pozwu grupowego pozwoli zatem na znaczne uproszczenie procedury i będzie korzystne dla wymiaru sprawiedliwości, ponieważ odciąży sądy od prowadzenia wielu podobnych spraw, co może mieć pozytywny wpływ na efektywność ochrony sądowej.
[srodtytul]Więcej aktywności[/srodtytul]
Tak więc znowu wracamy do doświadczeń amerykańskich. Słynne amerykańskie class action, o których dość często informuje prasa, ułatwiają m.in. konsumentom dochodzenie odszkodowań od dużych koncernów, z którymi indywidualne procesowanie się o najczęściej małe kwotowo roszczenia byłoby mało efektywne.
Być może wejście w życie tej ustawy zachęci konsumentów (którzy dotychczas wprawdzie czytali w prasie, że ten czy inny przedsiębiorca narusza ich prawa, ale sami nie mieli odwagi na rozpoczęcie procesu) do bardziej aktywnej postawy w domaganiu się należnego odszkodowania. I bynajmniej nie jest moim celem namawianie tutaj do pieniactwa sądowego! Chodzi raczej o edukację. Skoro nakładane przez prezesa UOKiK kary pieniężne nie zmusiły przedsiębiorców do zmiany sposobu postępowania, to – kto wie – być może groźba procesów o odszkodowania nieco zmodyfikuje ich zachowania? A nawet jeśli nie, to i dla przedsiębiorców, i dla konsumentów może być to bardzo dobra okazja do wyrównania rachunków…
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA