fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mundurowi

Wojsko kupuje limuzyny

Zdaniem byłego szefa Wojsk Lądowych zakupem land-roverów powinna się zająć prokuratura. Na zdjęciu land-rover discovery 4 z 1. Brygady Logistycznej w Bydgoszczy
Fotorzepa, JANUSZ WALCZAK JW JANUSZ WALCZAK
Oficjalny powód nabycia 20 luksusowych aut: mają być wykorzystane podczas prezydencji Polski w UE.Sęk w tym, że będzie ją obsługiwać BOR, a nie wojsko
Land-rovery discovery kupił Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych (IWSZ), kierowany przez gen. Zbigniewa Tłoka-Kosowskiego, na początku roku. Są wyposażone m.in. w skórzane fotele i podgrzewane szyby. Armia zapłaciła za nie ok. 5 mln zł.
Czym wojskowi tłumaczą ten zakup? – Samochody terenowe o podwyższonym standardzie zostały zakupione do zabezpieczenia transportowego wizyt zagranicznych związanych z prezydencją Polski w Unii Europejskiej – wyjaśnia ppłk Andrzej Lis, rzecznik prasowy IWSZ.
Tymczasem nasze przewodnictwo w UE, które zaczyna się 1 lipca tego roku, mają pod względem transportowym obsługiwać służby należące do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, głównie Biuro Ochrony Rządu. Funkcjonariusze BOR będą m.in. wozić oficjeli unijnych. Biuro specjalnie na prezydencję kupiło 27 samochodów Audi za łącznie ok. 7,5 mln zł. Rozmówcy „Rz” z BOR dziwią się zakupom wojska.
– Od 29 do 30 września ma się odbyć we Wrocławiu spotkanie szefów resortów obrony państw NATO – mówi jeden z oficerów BOR. – Adam Rapacki, wiceszef MSWiA, jeszcze nie zdecydował, jaka będzie kategoria zabezpieczenia tego spotkania, a od tego zależy, kto się tym zajmie. Jednak to najprawdopodobniej my będziemy to robić, choć może wojsko nas wesprze, ale do tego nie potrzeba im aż 20 limuzyn.
Wojskowi, z którymi rozmawiała „Rz”, uważają, że gdyby wojsko miało wspierać BOR, wystarczyłyby do tego mercedesy, które armia kupiła niedawno dla Żandarmerii Wojskowej.
W armii kupno przez gen. Tłoka-Kosowskiego luksusowych land-roverów wzbudziło falę krytyki. – Te samochody są jak kukułcze jajo. Generałowie nie chcą nimi jeździć, bo boją się, że będą posądzeni o afiszowanie się w luksusowej limuzynie w sytuacji, gdy w wojsku brakuje pieniędzy na wszystko, a zwykli żołnierze jeżdżą starymi tarpanami honkerami – mówi jeden z wysokich oficerów.
Gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych, uważa, że ten zakup to ogromny skandal i nie ma żadnego uzasadnienia. – To kolejny model samochodu wprowadzanego do wojska – podkreśla. Zdaniem gen. Skrzypczaka sprawą powinni się zająć prokuratorzy.
– Ta informacja wprawiła mnie w ogromne zdumienie – mówi z kolei gen. Sławomir Petelicki, twórca GROM. – Z tego, co widziałem, takimi samochodami jeżdżą w Londynie najbogatsi Rosjanie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA