fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Problemy z fundacją na rzecz nauki

Umowę o współpracy w ramach Polsko-Niemieckiej Fundacji na rzecz Nauki podpisały w 2008 r. szefowe resortów nauki: Polski Barbara Kudrycka (z prawej) i Niemiec Annette Schavan
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Jerzy Haszczyński
Federalna Izba Obrachunkowa zaleciła po kontroli rozwiązanie fundacji. Ta naprawia błędy
Bałagan w finansach, marnotrawienie pieniędzy, a także niezałatwiony polsko-niemiecki spór o statut i niewpłacenie przez Polskę 5 mln euro – to główne zarzuty niemieckiej Federalnej Izby Obrachunkowej (odpowiednik NIK) wobec Polsko-Niemieckiej Fundacji na rzecz Nauki. Po kontroli w październiku 2010 r. Izba zaleciła rozwiązanie fundacji do wiosny 2011 r., jeśli nie uda się ściągnąć pieniędzy od Polski.
Fundacja powstała w 2008 r. Wbrew polsko-niemieckim ustaleniom Niemcy sami ją powołali i napisali jej statut. Ten do dziś nie jest zatwierdzony, przez co polsko-niemiecka umowa naukowa (realizowana przez fundację) nie została ratyfikowana. Kością niezgody są zapisy statutu, które nie dają nam prawa weta, jakie przyznali sobie niemieccy partnerzy.
"Rz" jeszcze przed podpisaniem umowy pisała, że Polska wyłoży 5 mln euro na fundację (Niemcy – 50 mln euro), ale nie będzie mieć wpływu na kierunki badań. Co więcej, projekty kontrowersyjne z naszego punktu widzenia miałyby polską autoryzację.
Po naszych artykułach szef MSZ Radosław Sikorski uzależnił ratyfikowanie umowy – a tym samym przekazanie pieniędzy do fundacji – od zmian w statucie zrównujących pozycję strony polskiej z niemiecką.
Przewodnicząca fundacji Rita Süssmuth bagatelizowała sprawę statutu. W 2009 r. mówiła "Rz", że od aspektów prawnych ważniejszy jest sam rozwój współpracy naukowej, a polityczne weto mogłoby wręcz zagrozić wolności badań.
Dorota Arciszewska-Mielewczyk, senator PiS, wielokrotnie zwracała się do polskich władz o usunięcie z nazwy fundacji słowa "Polska". Także szef MSZ nie wykluczał zmiany statusu fundacji, która utraciłaby międzynarodowy charakter.
Federalna Izba Obrachunkowa zaznacza, że sugerowana likwidacja fundacji nie oznacza końca polsko-niemieckiej współpracy naukowej. Mogłaby ona być realizowana przez inne instytucje czy bezpośrednio przez resorty nauki. Kontrolerzy zauważają, że likwidując fundację, można lepiej spożytkować 50 mln euro i wygospodarować więcej pieniędzy na badania, bo obecnie jedna trzecia budżetu idzie na funkcjonowanie tej instytucji.
– Zalecenie Izby nie ma charakteru obligatoryjnego, ale w Niemczech jest traktowane niezwykle poważnie przez zainteresowane instytucje – mówi "Rz" mec. Stefan Hambura, berliński adwokat.
Polskie Ministerstwo Nauki jest zaskoczone ostrym stanowiskiem Federalnej Izby Obrachunkowej, choć nie zna treści dokumentu. – Przedstawiciele strony niemieckiej nie sygnalizowali nam problemów związanych z kontrolą – mówi Bartosz Loba, rzecznik resortu. – Zgodnie z naszym oglądem sprawy obu stronom zależy na jak najszybszym procedowaniu w tych formalnych kwestiach.
I rzeczywiście sprawy nabrały nagle przyspieszenia. Miesiąc po opublikowaniu raportu Izby władze fundacji zatwierdziły zmiany forsowane od dwóch lat przez Polaków.
Jak zapewnia Loba, w ciągu dwóch, trzech tygodni zmiany w statucie powinno zatwierdzić niemieckie Ministerstwo Edukacji i Badań Naukowych sprawujące nadzór nad fundacją.
– Wtedy możemy rozpocząć procedurę zmiany umowy międzyrządowej i przekazać wkład do budżetu fundacji – mówi rzecznik Ministerstwa Nauki. – Nie rozważamy scenariuszy innych niż dalszy rozwój fundacji na partnerskich zasadach.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA