fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Czy Grüss Gott obraża muzułmanów

Thilo Sarrazin udowadnia w swej książce, że imigranci z krajów islamskich, obarczeni genetycznie niskim stopniem inteligencji, zagrażają przyszłości Niemiec
AFP
Mieszkańcy Badenii-Wirtembergii wpadli w panikę, gdy przeczytali, że tradycyjny zwrot zostanie zakazany
[i]Korespondencja z Berlina[/i]
– Zakaz używania Grüss Gott (Szczęść Boże) jest nie do pomyślenia – uspokaja Regina Ammicht Quinn, przedstawicielka rządu Badenii-Wirtembergii. W ostatnich dniach otrzymała lawinę pełnych oburzenia e-maili z powodu rzekomych planów wprowadzenia w szkołach zakazu posługiwania się tradycyjnym pozdrowieniem, które rani ponoć uczucia muzułmanów.
Takie informacje rozpowszechniano w sieci. Skąd się wzięły, nie wiadomo. Lawinę miał uruchomić list nauczycielki, która donosiła o przypadkach informowania dzieci, by zastąpiły Grüss Gott zwykłym Guten Morgen.
– To fałszywka – zapewnia pani Ammicht Quinn. Podobny list pojawił się już kilka miesięcy temu na szwajcarskich forach internetowych, jednak nie wywołał żadnych reakcji. Inaczej było w Badenii-Wirtembergii, gdzie – tak jak na całym południu Niemiec – zwrot Grüss Gott jest powszechnie używany. Tak jak w Austrii i Szwajcarii. W dosłownym znaczeniu oznacza „pozdrów Boga” i ma korzenie jednoznacznie związane z religią katolicką. Pojawił się w XIX wieku i z czasem zastąpił inne formy powitania. Trudno spotkać Bawarczyka czy mieszkańca Badenii-Wirtembergii, który nie używałby go w codziennych kontaktach. Zdaniem tygodnika „Focus Money Magazin” można go z powodzeniem używać także w relacjach biznesowych, a adresat takiego pozdrowienia z innego kręgu kulturowego nie powinien czuć się zażenowany. Bywa jednak przedmiotem sarkastycznych komentarzy, zwłaszcza w północnych Niemczech, w większości protestanckich. Stąd też liczne dowcipy na ten temat. Jak choćby ten. Do windy w Monachium wsiada przybysz z północy. Słysząc Grüss Gott, odpowiada: tak wysoko się nie wybieram.
Mieszkańcom Badenii-Wirtembergii nie było jednak wcale do śmiechu, gdy otrzymali e-maile od przyjaciół i znajomych na temat rzekomych planów rządu landu. Grüss Gott jest dla nich symbolem przywiązania do katolicyzmu i tradycji. – Powinni byli to potraktować jako marny dowcip. Ich reakcja świadczy o nastrojach społecznych po ukazaniu się książki Thila Sarrazina – tłumaczy Ali Kizylkaya, szef Rady Islamskiej, jednej z największych organizacji muzułmańskich w Niemczech.
Sarrazin, były członek rady nadzorczej Bundesbanku, udowadnia w swej książce, że imigranci z krajów islamskich, obarczeni genetycznie niskim stopniem inteligencji, zagrażają przyszłości Niemiec, i jeśli rząd nie podejmie kroków zaradczych, doprowadzą do katastrofy. Książka znalazła już 1,3 mln nabywców, stając się bestsellerem. Za głoszenie takich tez autor został pozbawiony stanowiska i stał się obiektem ataków niemal całej niemieckiej elity politycznej.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[mail=p.jendroszczyk@rp.pl]p.jendroszczyk@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA