Nieruchomości

Nie ma co marzyć o mieszkaniu bez sąsiadów

Brak innych budynków w pobliżu może zablokować każdą budowę. Wszystko przez wadliwe przepisy, które już rozpatruje Sejm. Dlatego warto jak najprędzej postarać się o decyzję lokalizacyjną
Chodzi o nowelizację ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Dzisiaj odbywa się pierwsze jej czytanie. Zawiera niekorzystne rozwiązanie dotyczące tzw. dobrego sąsiedztwa.
W ustawie o planowaniu teraz nie ma definicji działki sąsiedniej. - Nie wiadomo, czy sąsiadami są tylko ci, którzy mieszkają obok, czy także np. z przeciwnej strony drogi -tłumaczy mec. Bogdan Dąbrowski, główny specjalista w Wydziale Urbanistyki i Architektury w Urzędzie Miasta w Poznaniu. -Wielu inwestorów odchodzi więc z kwitkiem. A będzie jeszcze gorzej -ostrzega Marek Poddany, prezes zarządu firmy deweloperskiej Sedno. Teoretycznie problem ma rozwiązać nowelizacja. Definiuje ona pojęcie działki sąsiedniej. Zgodnie z nią jest to działka budowlana dostępna z tej samej drogi i przylegająca bezpośrednio do granicy działki, dla której ustala się warunki zabudowy. - To bardzo wąska definicja - uważa M. Poddany. - Pozbawi wielu inwestorów szansy na uzyskanie decyzji lokalizacyjnej.Najlepiej pokaże to przykład. Osoba, która planuje budowę domu jednorodzinnego, otrzyma zgodę na lokalizację tylko wtedy, gdy podobny dom będzie już stał na działce przylegającej do jej nieruchomości. Jeżeli jednak w pobliżu jej działki będą stały inne takie domy, ale już po przeciwnej stronie drogi, to na budowę swojego nie będzie miała żadnych szans. Dzisiaj nie byłoby jeszcze z tym problemu. - Obowiązujące przepisy nie są najlepsze, ale pozwalają na dużo więcej niż planowana nowelizacja - ocenia Bogdan Dąbrowski. Teraz urzędnicy oceniają inwestycję, wytyczając obszar analizowany (mówi o nim rozporządzenie ministra infrastruktury z 26 sierpnia 2003 r.). Obszar analizowany jest wyznaczany przez minimum trzykrotną szerokość frontu działki objętej wnioskiem o wydanie decyzji. Obejmuje więc on nie tylko najbliższych sąsiadów, ale i dalszych, tych po drugiej stronie drogi.Inwestor ma więc teraz dużo większe szanse na uzyskanie decyzji, niż będzie miał w przyszłości, gdy wejdzie w życie przygotowywana nowelizacja. Poza tym wiele sporów dotyczących dobrego sąsiedztwa trafiło do sądów administracyjnych i zakończyło się prawomocnymi orzeczeniami. Teraz posiłkują się nimi urzędnicy, wydając decyzje. Wyroki są korzystne dla inwestorów. Wynika z nich, że działką sąsiednią jest nie tylko działka granicząca, ale także te położone w okolicy i tworzące pełną urbanistyczną całość. Minister Andrzej Aumiller twierdzi jednak, że dni decyzji lokalizacyjnej są i tak policzone. W tej chwili jego resort pracuje nad całkowicie nową ustawą. Likwiduje ona decyzje. O wszystkim będą decydować przepisy urbanistyczne. Projekt na stronie www.sejm.gov.pl Masz pytanie do autorki, e-mail: r.krupa@rzeczpospolita.pl Rząd chce, aby to przepisy, a nie urzędnicy, decydowały, czy inwestor otrzyma ustalenie warunków zabudowy. Dlatego proponuje tak wąską definicję działki sąsiedniej. Ale przecieżżycie przynosi różne sytuacje i wszystkich nie da się przewidzieć w przepisach. Dlatego powinny być one elastyczne. To prawda, że obowiązujące uregulowania są mało precyzyjne. Brakuje też definicji działki sąsiedniej. Ale dzięki bogatemu orzecznictwu administracyjnemu i sądowemu wiele problemów rozwiązano w praktyce. Warto, by Sejm o tym pamiętał, pracując nad nowelizacją. ¦
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL