fbTrack

Jak zarządzać wydatkami

Co grozi kredytobiorcy, który nie spłaca kredytu

Rzeczpospolita
Przestałeś spłacać raty kredytu przez miesiąc, dwa, trzy lub dłużej? Adnotacja o tym od razu pojawia się w Biurze Informacji Kredytowej, w Systemie Rejestr Bankowy, a może też dodatkowo trafić do biur informacji gospodarczej, z których korzysta coraz więcej firm
Bank może rozpocząć windykację twojego zadłużenia, włączając do tego komornika, lub sprzedać twój dług wyspecjalizowanej firmie windykacyjnej. Dlatego wcześniej rozmawiaj z bankiem, zrestrukturyzuj zadłużenie, by w przyszłości nie utrudniało ci życia, nawet już po spłaceniu.
Przeholowałeś z kredytami, a ich comiesięczne raty zaczęły przewyższać twoją pensję albo straciłeś pracę i nie masz z czego spłacać zobowiązań wobec banków? Co robić? Jak wyjść z sytuacji? Jeśli dotknął cię taki problem, nie jesteś pierwszą taką osobą ani ostatnią. Takich osób jest więcej.
Jak wynika z danych Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego, wartość zagrożonych kredytów konsumpcyjnych (czyli tych, przy których pojawiły się kłopoty ze spłatą rat) w pierwszym półroczu 2010 roku sięgała 21,8 mld zł i była aż o 23,5 proc. wyższa w porównaniu z 2009 rokiem. Lepiej wygląda spłata kredytów hipotecznych. W nich wartość tych zagrożonych sięga 4 mld zł. Co robić w tak trudnej sytuacji? Analitycy radzą, by pójść do banku i rozmawiać na temat zadłużenia. Nawet z najgorszej sytuacji można znaleźć wyjście. Jeśli klient, który nie spłacił choć jednej raty, unika kontaktu z bankiem, ten będzie próbował skontaktować się z nim sam. Będzie chciał bowiem ustalić, dlaczego nie otrzymał pieniędzy i kiedy należność zostanie uregulowana. – Jeśli klient deklaruje, że ma przejściowe trudności finansowe, ale wykazuje wolę i zdolność do dalszej spłaty, to możemy zaproponować mu restrukturyzację zadłużenia – tłumaczy Małgorzata Dłubak, z Banku BPH. Dodaje, że restrukturyzacja polega na zaproponowaniu klientowi dogodniejszych warunków spłaty zobowiązania i przywróceniu kredytowi statusu bez opóźnień, dzięki temu będzie on miał możliwość dalszej spłaty kredytu, i co ważne, nie będzie zagrożony wypowiedzeniem umowy kredytowej. – Każdy przypadek traktujemy indywidualnie. Wszystko zależy od historii kredytowej klienta. Inne narzędzia proponujemy klientowi, który spóźnił się z płatnością mniej niż 30 dni, a inne – jeśli opóźnienie przekracza już miesiąc – dodaje Małgorzata Dłubak. Z restrukturyzacji zadłużenia mogą skorzystać także klienci, którzy poinformują bank, że stracą lub stracili pracę, a ich umowa kredytowa nie jest ubezpieczona na wypadek utraty pracy. Banki stosują różne formy restrukturyzacji. Jak tłumaczą analitycy, mogą zastosować system odroczonej płatności, czyli pozwolić klientowi przez jakiś czas spłacać same odsetki, a kapitał zacząć spłacać później. Poza tym banki mogą zastosować wakacje kredytowe przez miesiąc czy dwa, a zaległe raty doliczyć później. Banki mogą też wydłużyć okres kredytowania. [srodtytul]Lista należności straconych[/srodtytul] O tym, że nie zapłaciłeś choćby jednej raty w terminie, szybko mogą się dowiedzieć inne banki. Skąd? Banki mają dostęp do dwóch rejestrów. System Bankowy Rejestr, wcześniej zwany Międzybankową Informacją Gospodarczą – Bankowy Rejestr działający przy Związku Banków Polskich oraz Biura Informacji Kredytowej, gdzie odnotowywane są problemy z płatnością. Ten pierwszy działa 19 lat. – Na podstawie art. 105 ust. 4 prawa bankowego banki mogą wspólnie z bankowymi izbami gospodarczymi, utworzyć instytucje upoważnione do gromadzenia, przetwarzania i udostępniania danych – tłumaczy dr Tadeusz Białek radca prawny, dyrektor zespołu prawno-legislacyjnego ZBP. Dodaje, że system umożliwia wymianę informacji identyfikujących klientów, którzy nie wywiązują się ze swych zobowiązań wobec banków, a łączna wartość ich zobowiązań przekracza 200 zł w przypadku konsumentów i 500 zł w przypadku przedsiębiorców, a dodatkowo zobowiązania te są wymagalne od co najmniej dwóch miesięcy. Do tego rejestru nie trafi nazwisko współmałżonka osoby, która wzięła kredyt sama, a potem go nie spłaca. – Chyba że przy podpisywaniu umowy zgodę wyraził współmałżonek, a następnie wobec niego nadano klauzulę wykonalności i on też nie spłaca kredytu – wtedy jego dane też mogą trafić do Systemu Bankowy Rejestr – tłumaczy dr Tadeusz Białek. Dostęp do informacji w tym rejestrze mają banki oraz inne instytucje, które ustawowo zostały powołane do udzielania kredytu, np. SKOK-i, ale, w zakresie, w jakim informacje są niezbędne w związku z udzielaniem kredytów, pożyczek pieniężnych, gwarancji bankowych i poręczeń. Jak tłumaczy dr Tadeusz Białek, za pośrednictwem Systemu BR banki wymieniają się informacjami o klientach, których zobowiązania zostały zakwalifikowane – zgodnie z rozporządzeniem MF z dnia 10 grudnia 2003 r. – do należności „wątpliwych” bądź „straconych”. Z bazy korzystają w zasadzie wszystkie banki komercyjne w Polsce i duża część banków spółdzielczych za pośrednictwem banków zrzeszających. Baza danych systemu to zbiór danych o ponad 1,7 mln klientów banków. Dane są aktualizowane co najmniej raz dziennie. Nazwiska niesolidnych klientów pozostają w bazie nie dłużej niż pięć lat od dnia wygaśnięcia zobowiązania (np. na skutek spłaty zadłużenia czy też umorzenia zadłużenia). – Ten okres może być dłuższy, jeśli klient, który nie spłacił zobowiązania lub dopuścił się zwłoki w spłacie raty powyżej 60 dni, a dodatkowo upłynął miesiąc od poinformowania go przez bank czy inną instytucję upoważnioną do dawania kredytu o zamiarze przetwarzania informacji stanowiących tajemnicę bankową, bez jej zgody. Wówczas jego nazwisko może być w rejestrze do 10 lat – tłumaczy przedstawiciel ZBP. [srodtytul]Spis wszystkich zobowiązań i spłat[/srodtytul] Biuro Informacji Kredytowej działa od 1997 roku. Powołane zostało do życia przez Związek Banków Polskich razem z kilkudziesięcioma bankami. – Utworzono je po to, by minimalizować ryzyko kredytowe i zwiększyć bezpieczeństwo i ochronę obrotu pieniężnego – zauważa Anna Regulska z działu marketingu BIK. Dodaje, że do BIK trafiają dane o wszystkich wnioskach kredytowych oraz już zaciągniętych kredytach. Poza tym Biuro dostaje też informacje dotyczące obsługi kredytu, które bank aktualizuje co najmniej raz w miesiącu. Informacje o rachunkach kredytowych mogą do Biura przekazywać nie tylko banki, ale też SKOK. BIK nie tylko gromadzi przekazywane przez nie dane, ale także udostępnia im historię kredytową klientów, czy przyszłych klientów informację o składanych wnioskach, zawartych umowach i ich realizacji. – Jako jedyni w Polsce jesteśmy uprawnieni do gromadzenia i dystrybucji pomiędzy bankami i SKOK-ami informacji objętych tajemnicą bankową – mówi Anna Regulska. Dodaje, że BIK zarządza, rozbudowuje system wymiany informacji kredytowej poprzez gromadzenie, przechowywanie, przetwarzanie i dystrybucję kompleksowej informacji o historii kredytowej klientów banków i SKOK. Są one przygotowywane w formie raportów. W tej chwili baza BIK zawiera 85,4 mln danych o rachunkach i o 23,9 mln kredytobiorców. Przedstawiciele BIK podkreślają, że ich rejestr nie jest żadną czarną listą. – Tylko około 5 proc. stanowią dane dotyczące kredytobiorców, którzy mają zaległości w spłacie – podkreśla Anna Regulska. [wyimek][b]21,8 mld zł[/b] to wartość kredytów konsumpcyjnych, przy których pojawiły się kłopoty ze spłatą rat[/wyimek] Po informacje z BIK mogą się zwracać nie tylko banki, czy SKOK, ale o raporty na swój temat mogą też występować sami klienci. Możesz wystąpić tam o informację ustawową na swój temat, którą zgromadziło biuro. Dostaniesz ją za darmo raz na sześć miesięcy. Raport PLUS to nie tylko informacja ustawowa, ale też podsumowanie zobowiązań klienta. Jest wydawany na każde jego życzenie. Kosztuje 30 zł. Można jeszcze wybrać raport PLUS z Informacją o Ocenie Punktowej, czyli jak twoją historię kredytową oceniają w punktach banki. Taki raport kosztuje 35 zł. Jak mówi Anna Regulska, jeśli małżonkowie mają rozdzielność majątkową, wówczas żadne z nich nie pozna zobowiązań drugiej strony. – Jeśli jej nie mają, informacja o kredycie będzie obciążać konta obojga – tłumaczy przedstawicielka BIK. Dodaje, że przy wspólnocie majątkowej nawet gdy tylko jedno z małżonków weźmie kredyt, to drugie w swoim raporcie zobaczy, czy jest on spłacany terminowo, czy nie ma opóźnień. [srodtytul]Zła historia ciągnie się za tobą[/srodtytul] Jednak adnotacja o zaleganiu z ratą w BIK skutkuje tym, że banki bardzo ostrożnie podchodzą do takich klientów i raczej odmówią im kolejnego kredytu, jeśli raty nie były spłacane w terminie. – Choć jeśli klient miał problemy, ale dogadał się ostatecznie z bankiem i udało mu się dzięki restrukturyzacji wyjść z pętli zadłużenia, to na pewno będzie on traktowany lepiej niż taki klient, który nie spłacił kredytu i wobec którego wszczęto postępowanie windykacyjne – mówi jeden z analityków finansowych. Informacje zgromadzone w BIK przechowywane są przez cały czas trwania umowy z bankiem lub SKOK oraz po wygaśnięciu zobowiązania. Jak zauważa przedstawicielka Biura, jeśli osoby regularnie spłacały swoje zobowiązania, to dane na ten temat będą widniały w rejestrach przez czas, na który zezwolił klient. Inaczej wygląda sytuacja, gdy ktoś miał problemy ze spłatą kredytu. Otóż bez zgody kredytobiorcy takie informacje będą w rejestrach przez okres pięciu lat, gdy opóźnienia w spłacie sięgały ponad 60 dni, i upłynęło 30 dni od powiadomienia przez bank zamiaru przetwarzania danych klienta bez jego zgody. Jak zauważa Anna Regulska, w przypadku małżeństw, jeżeli mąż lub żona nie spłaca kredytu, to taka informacja figuruje przy nazwiskach obojga małżonków. Dane – jeśli w ocenie banku lub SKOK zaistnieje do tego podstawa prawna lub faktyczna – mogą być usunięte tylko na pisemny wniosek dysponenta danych i pierwotnego administratora. Tylko banki i SKOK mogą składać wnioski o poprawę lub ich usuwanie. – Po pięciu latach od uregulowania spłacanych nieterminowo zobowiązań kredytowych taki klient może poprosić bank o usunięcie jego danych z BIK i bank występuje wówczas do biura z takim wnioskiem – tłumaczą specjaliści. [srodtytul]Rejestry otwarte dla wszystkich[/srodtytul] System Bankowy Rejestr czy BIK to niejedyne rejestry, do których trafiają nazwiska klientów, którzy nie spłacają rat w terminie. Czarne listy dłużników tworzą również Biura Informacji Gospodarczej (BIG). W Polsce działają trzy takie biura – BIG InfoMonitor SA, Rejestr Dłużników ERIF BIG SA, który jest powiązany z firmą windykacyjną KRUK, oraz Krajowy Rejestr Długów Biuro Informacji Gospodarczej SA. – Do biura informacji gospodarczej mogą trafić wszyscy konsumenci, którzy posiadają zaległość na kwotę min. 200 zł (nie tylko kredytów, ale też niezapłaconych rachunków za prąd, gaz, czynsz czy alimenty), która jest przeterminowana o 60 dni i minęło 30 dni od daty wysłania listem poleconym wezwania do zapłaty – opowiada Lidia Roman, rzecznik BIG InfoMonitor. Informacje do BIG może zgłosić każdy podmiot wobec dłużnika zalegającego mu co najmniej 200 zł przez 60 dni, z tym że musi upłynąć 30 dni od wysłania wezwania do zapłaty. – Konsumenta może umieścić także inny konsument, ale musi mieć do tego wyrok sądu, który potwierdza zobowiązania. Nie można trafić do BIG za mandaty, podatki, grzywny, opłaty sądowe, czyli prawa wpisywania nie mają wierzyciele publicznoprawni – wyjaśnia Lidia Roman. BIG działają na innych zasadach niż BIK. Nie gromadzą danych historycznych. Poza tym muszą aktualizować informacje podane do biura nie później niż w terminie siedmiu dni. W tej chwili tylko BIG InfoMonitor posiada dostęp do 5,3 mln informacji gospodarczych o zadłużeniu konsumentów i przedsiębiorców, które pochodzą z trzech baz: Rejestru Dłużników BIG, Biura Informacji Kredytowej i Związku Banków Polskich. Czym może skutkować umieszczenie klientów, którzy nieterminowo spłacają raty w rejestrach BIG? – Taki dłużnik może mieć problemy nie tylko wtedy, gdy będzie chciał wziąć kredyt czy pożyczkę, ale także zrobić zakupy na raty, kupić telefon na abonament, Internet, TV kablową – tłumaczy przedstawicielka BIG InfoMonitor. Dodaje, że wpis w BIG utrudni mu funkcjonowanie w obrocie gospodarczym. Może także mieć zaproponowane gorsze warunki zakupu. Informacja o zadłużeniu znajduje się w BIG do momentu całkowitej spłaty zadłużenia, ale nie dłużej niż dziesięć lat. – Jeśli dług zostanie częściowo spłacony, w BIG także kwota zobowiązań zostaje zmniejszona – tłumaczy Lidia Roman, zauważa, że jeśli przez trzy lata wierzyciele nie aktualizują zgłoszonych informacji, wówczas te także muszą być usunięte z rejestrów. W sumie dane w BIG mogą być przechowywane łącznie dziesięć lat. – W BIG można także sprawdzić informacje na swój temat i pobrać tzw. raport o sobie. Raz na pół roku każdemu przysługuje bezpłatnie – tłumaczy Lidia Roman. W rejestry BIG wpisywany jest współmałżonek, jeśli jest on również współkredytobiorcą. Jeśli nie, to jego nazwisko nie trafia na listę dłużników. [srodtytul]Wszyscy chcą wiedzieć czy płacisz zobowiązania[/srodtytul] Jeśli mimo kontaktu i rozmów klient nadal nie spłaca kolejnych rat, wówczas banki podejmują bardziej zdecydowane kroki. – Jeśli mimo monitów zadłużenie nie zostaje spłacone w ciągu 30 dni, wówczas wypowiadamy umowę o kredyt. Dług staje się wymagalny i może być dochodzony na drodze sądowego postępowania egzekucyjnego – wyjaśnia przedstawicielka BPH. Dodaje, że mimo wypowiedzenia umowy jednocześnie bank próbuje nawiązać kontakt z klientem, aby mógł uniknąć przymusowej egzekucji, np. poprzez ustalenie dobrowolnych spłat lub zaproponowanie restrukturyzacji zadłużenia. – Sąd to wyjście ostateczne, korzystamy z niego, gdy nie ma porozumienia z dłużnikiem co do dobrowolnych spłat – tłumaczy Małgorzata Dłubak. Dodaje, że bank korzysta z pomocy komornika, gdyż zgodnie z obowiązującym prawem jest to jedyna droga, aby wyegzekwować dług – jednakże bank jest otwarty na prowadzenie negocjacji – nawet w momencie wszczęcia egzekucji nasz dłużnik może liczyć na zawarcie ugody z bankiem. Wiele banków, jak zauważają analitycy, gdy widzi, że nie jest w stanie porozumieć się z niesolidnym klientem zamiast drogi sądowej wybiera inne rozwiązanie. – Po prostu sprzedają takie zobowiązania wyspecjalizowanym firmom windykacyjnym – tłumaczy jeden z analityków. Dodaje, że ich windykatorzy zrobią wszystko, by odzyskać pieniądze. Jeśli będzie trzeba, to wykorzystają też komornika. – Ale nawet z firmą windykacyjną warto rozmawiać, a nie zamykać się przed nimi. Ucieczka od problemów to najgorsze rozwiązanie. Bardzo zła historia w rejestrze ZBP, BIK czy negatywne opinie o kliencie w biurach informacji gospodarczej bez próby znalezienia rozwiązania z wierzycielem skazują takie osoby na śmierć finansową. Nie dość, że nie będą one mogły liczyć na żaden kredyt ani pożyczkę, to zostaną one skazane na wejście do finansowej szarej stery. Pieniądze pożyczą im tylko lichwiarze czy nielegalne firmy pożyczkowe, w których oprocentowanie jest znacznie wyższe niż w bankach. Poza tym niespłacone kredyty będą się odbijać czkawką w codziennym życiu. Taki niesolidny klient nie tylko nie dostanie kredytu, ale też będzie miał problemy z zakupem telefonu na abonament, założeniem Internetu, czy telewizji kablowej nawet przy zwykłych zakupach na raty. – Dziś niemal każda firma zanim podpisze umowę, chce wiedzieć, jakim do tej pory byłeś klientem – mówi jeden z analityków finansowych. [srodtytul]Nawet windykator chce się dogadywać[/srodtytul] Jedną z firm, która zajmuje się windykacją długów, jest grupa KRUK. Kupuje je ona od wierzycieli bądź przyjmuje na zlecenie m.in. od banków, ale też instytucji pożyczkowych, operatorów telekomunikacyjnych czy telewizyjnych itp. – Z niektórymi bankami współpracujemy już niemal dziesięć lat – mówi Urszula Okarma, prezes zarządu rejestru dłużników ERIF BIG SA z grupy KRUK. Dodaje, że tylko w ubiegłym roku KRUK przyjął do obsługi niemal 1,4 mln nowych spraw o wartości 3 mld złotych. Zdecydowaną większość z nich stanowiły należności pochodzące z sektora finansowego. Dodatkowo wiele banków (poza zleceniem odzyskania zaległości) decyduje się na wystawienie do sprzedaży portfeli nieuregulowanych wierzytelności. W ubiegłym roku nabyliśmy od banków portfele wierzytelności o wartości kilkuset mln zł. Jak wygląda postępowanie wobec dłużników przez firmy windykacyjne? – Niezależnie od tego, czy sprawą zajmujemy się na zlecenie klienta, czy zajmujemy się nią na własny rachunek, schemat postępowania jest podobny – mówi prezes Urszula Okarma. Zaznacza, że w przypadku działania na zlecenie w kwestii kierowania spraw na drogę sądową czy komorniczą KRUK jest ograniczony warunkami kontraktu. – Tutaj to klient decyduje, kiedy sprawa trafia do sądu, a po uzyskaniu tytułu wykonawczego, do egzekucji komorniczej – tłumaczy przedstawicielka firmy windykacyjnej. Zauważa, że w sprawach, w których wierzycielem jest KRUK, firma ma większe pole do manewru. – Często dłużnik, któremu już sąd nakazał spłatę długów, może tu liczyć na propozycję ugody i spłatę zobowiązań w ratach – tłumaczy. Zawsze pierwszym krokiem firmy windykacyjnej w kontakcie z dłużnikiem jest informacja, że to ona zajmuje się sprawą. – W liście przekazuje też wszystkie informacje na temat długu, a także – co najważniejsze – przedstawia możliwości polubownego rozwiązania problemu zadłużenia. Wierzycielowi zawsze bowiem zależy przede wszystkim na ugodowej spłacie zaległości bez angażowania w sprawę sądu i komornika czy wyciągania innych konsekwencji wobec dłużników – tłumaczy Urszula Okarma. Zauważa, że jej firma jako pierwsza wprowadziła strategię pro-ugodową. Dzięki temu, każda osoba, która ma dług, może liczyć na rozłożenie go na raty, które dla dłużnika są możliwe do spłaty. Często wysokość miesięcznych płatności proponują same osoby zadłużone. – Oczywiście wśród dłużników zdarzają się osoby, które nie chcą się porozumieć i nie kontaktują się z windykatorem lub odmawiają spłaty długu, bo myślą, że nie poniosą żadnych konsekwencji. To błędne założenie. Od połowy ubiegłego roku niemal każdy wierzyciel może swojego dłużnika wpisać do biura informacji gospodarczej. Wystarczy, że bank, ubezpieczyciel, a nawet firma windykacyjna dysponowały dokumentami potwierdzającymi istnienie należności i mogą umieścić informacje o długu w BIG – tłumaczy prezes Okarma. Dodaje, że ci, którzy nie chcą porozumieć się w sprawie spłaty długu, muszą liczyć się także z tym, że ich sprawa zostanie skierowana do sądu, a następnie do komornika. Tylko grupa KRUK w ubiegłym roku skierowała do sądu niemal 80 tys. pozwów o zapłatę i ponad 90 tys. wniosków do komornika o przeprowadzenie egzekucji. A każdy taki pozew to dodatkowe koszty dla dłużnika. [srodtytul]Upadły konsument[/srodtytul] Jeśli wpadłeś w pętlę zadłużenia. Nie jesteś w stanie spłacić swoich zobowiązań, które znacznie przekraczają twoje dochody, możesz spróbować ogłosić swoją upadłość. W dniu 31 marca 2009 roku weszła w życie ustawa o zmianie ustawy – Prawdo upadłościowe i naprawcze oraz ustawy o kosztach sądowych, w sprawach cywilnych (Dz U 2008. nr 234, poz 1572), która wprowadziła do polskiego systemu prawa nowe odrębne postępowanie upadłościowe zwane upadłością konsumencką. Samo ogłoszenie upadłości nie jest wcale proste. Z takim wnioskiem może wystąpić sam zainteresowany, a nie np. bank, inna instytucja finansowa albo jakikolwiek inny pożyczkodawca. Sąd oddali wniosek o upadłość, jeśli niewypłacalność nie powstała na skutek wyjątkowych okoliczności, które były niezależne od wnioskodawcy. Tak więc jeśli sami się nadmiernie zadłużyliśmy, to w zasadzie nie mamy szans na późniejsze darowanie części zobowiązań. Na upadłość nie mamy też szans, jeśli zaciągaliśmy kolejne zobowiązania, chociaż już zdawaliśmy sobie sprawę, że przestajemy być wypłacalni. Sąd też nie zgodzi się na naszą upadłość jeśli sami rozwiązaliśmy umowę, o pracę albo wyrzucono nas z pracy z naszej winy. W postępowaniu sądowym musisz wskazać cały swój majątek, bo inaczej sąd je umorzy. Jeśli masz mieszkanie czy dom, musisz się liczyć z tym, że jeśli sąd zgodzi się na twoją upadłość, to musisz się liczyć ze stratą tej nieruchomości. Inaczej zostanie ona wystawiona na sprzedaż, aby pokryć długi. Jeśli nie masz innej nieruchomości, możesz liczyć, że syndyk po sprzedaży mieszkania czy domu przekaże ci kwotę, która ma ci wystarczyć na wynajęcie lokum przez rok. Ogłoszenie upadłości nie oznacza automatycznego pozbycia się zadłużenia. Syndyk ustala dla dłużnika wieloletni plan spłat i dopiero wywiązanie się z niego zwolni taką osobę od reszty zobowiązań. Przez pięć lat nie wolno jednak mu niczego kupować na raty czy z odroczoną płatnością ani dokonywać czynności prawnych przekraczających tzw. zwykły zarządu (np. kupić drogiego auta, mieszkania itp.). W warszawskim sądzie okręgowym do tej pory złożono 27 wniosków o upadłość konsumencką, a uwzględniono tylko jeden. Niespłacone kredyty będą ciążyły na kredytobiorcy nawet po jego śmierci. – Jego długi razem z majątkiem przechodzą bowiem na spadkobierców, chyba, że ci odrzucą spadek w całości. A często ludzie zapominają, że zgodnie z prawem dziedziczą nie tylko majątek, ale też zobowiązania zmarłego. Dlatego przed przyjęciem spadku albo jego odrzuceniem warto sprawdzić zobowiązania zmarłego – radzi Łukasz Jędruszuk, radca prawny.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL