Kraj

II wojna: Żyd ratował stryja Komorowskiego z gestapo

Prezydent Komorowski i Zeev Baran w waszyngtońskim Muzeum Holokaustu
kancelaria prezydenta rzeczypospolitej polskiej
Niesamowita historia przyjaźni prezydenta Polski i pewnego izraelskiego architekta
Styczeń 1944 r., Ponary pod Wilnem. Niemieccy oprawcy wyprowadzają na miejsce straceń młodego chłopca. Specjalnie czekano z egzekucją na jego 17. urodziny, aby móc zamordować go zgodnie z drakońskimi przepisami. Kilka wystrzałów i chłopiec pada na ziemię. Do dziś nie wiadomo, gdzie Niemcy pogrzebali jego ciało.
[wyimek][b]Przeczytaj cały artykuł w najnowszym "Plusie Minusie" - [link=http://www.rp.pl/artykul/61991,580436_Edyp-i-Korsarz.html]"Edyp i Korsarz"[/link][/b][/wyimek] Tym chłopcem był żołnierz AK Bronisław Komorowski „Korsarz”, stryj obecnego prezydenta Polski. – Podejmowano próby wykupienia go z gestapo. Włączyli się w to Żydzi. Ciocia opowiadała, że szczególną rolę w tych staraniach odegrał niejaki Baran. Według niej człowiek ten później sam zginął z całą rodziną – mówi „Rz” prezydent.
W 2008 r. Komorowski jako marszałek Sejmu spotkał się w Warszawie z prezydentem Izraela Szymonem Peresem. Opowiedział mu historię swojego stryja. Gdy wymienił nazwisko Baran, Peres przerwał mu. – Chwileczkę. Ja znam Baranów. To moja rodzina. Oni wcale wszyscy nie zginęli. Żyją w Izraelu. Zeev Baran jest nawet konsulem honorowym RP w Jerozolimie – powiedział zdumionemu marszałkowi. Kilka dni później Zeev Baran przyjeżdża do Warszawy i dochodzi do pierwszego spotkania w Sejmie. Wszystko do siebie pasuje. Ojciec Zeeva Eliasz Baran, pseudonim Edyp, był znanym z brawury żołnierzem wileńskiej AK. Udało mu się w tamtejszym gestapo umieścić wtyczkę. Niestety, wkrótce sam został stracony w Ponarach. 65 lat później, w Wielkanoc 2009 r., marszałek Bronisław Komorowski i Zeev Baran wsiadają do samochodu i jadą do Ponar. – Nie zapomnę tego do końca życia – wspomina prezydent. – Stoi tam polski pomnik. Podchodzimy i okazuje się, że wśród nazwisk zamordowanych znajdują się: Eliasz Baran i Bronisław Komorowski. Zeev spojrzał na monument i powiedział przez łzy: „Bronku, Polska pamiętała o moim ojcu...”. Między Komorowskim i Baranem zawiązuje się bliska przyjaźń. Prezydent zabiera go do Waszyngtonu, gdzie obaj biorą udział we wzruszającej ceremonii w Muzeum Holokaustu. – Losy naszych rodzin, polskiej i żydowskiej, splotły się podczas okupacji, aby w wyniku koszmaru wojny ulec zerwaniu – mówi „Rz” Baran. – Minęło pół wieku i te losy splotły się znowu. Gdyby ktoś napisał taką powieść, powiedziano by, że to kicz. Że coś takiego jest niemożliwe. Ale życie pisze czasami najbardziej nieprawdopodobne scenariusze.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL