fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Zmiana stawek wprowadzana w sposób skandaliczny

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
stwierdza Tomasz Michalik, partner w spółce MDDP, w rozmowie z Grażyną J. Leśniak
[b]W tym roku rząd przygotował ofensywę legislacyjną, w dużej części dotyczącą podatku od towarów i usług.[/b]
[b] Tomasz Michalik:[/b] Ofensywa jest rzeczywiście bardzo intensywna. W tym legislacyjnym „nalocie dywanowym” mamy kilka projektów nowelizacji ustawy o podatku od towarów i usług. Do tego dochodzi zwyczajowy zestaw rozporządzeń wykonawczych przygotowanych przez Ministerstwo Finansów, które w pewnym zakresie tworzą jeszcze ważniejsze rozwiązania niż sama ustawa. Tak więc można powiedzieć, że ofensywa przeprowadzona pod koniec tego roku jest rzeczywiście wyjątkowa.
[b]Rozumiem, że w tym roku szczególnie znajomość prawa przez przedsiębiorców nie może ograniczyć się do samej ustawy.[/b]
Podatnik nie może ograniczać swojej wiedzy do samej ustawy. Ale mówiąc o tych szczególnie ważnych rozwiązaniach zawartych w rozporządzeniach, mam na myśli przede wszystkim rozwiązania dotyczące faktur elektronicznych. Nowe rozporządzenie o fakturach elektronicznych wprowadza fundamentalne zmiany, które, mam nadzieję, zrewolucjonizują zasady wystawiania i przechowywania faktur. A poza tym rozporządzenia zawierają wiele przepisów szczegółowych w stosunku do ustawy. Na przykład dodatkowe okresy przejściowe w stosowaniu dotychczasowych stawek VAT w odniesieniu do wybranych towarów. Dlatego podatnicy nie mogą swojej wiedzy ograniczyć do np. ustawy okołobudżetowej, która zmienia stawki podatku, ponieważ właśnie rozporządzenie wprowadza pewne uzupełniające rozwiązania przejściowe.
[b]Na czym ma polegać rewolucja dzięki fakturom elektronicznym?[/b]
Mam nadzieję, że nowe przepisy doprowadzą w ciągu kilku lat do niemal zupełnego wyeliminowania z obrotu faktur papierowych. Oczywiście dokumenty przekazywane nabywcom w detalicznych punktach sprzedaży wciąż będą wystawiane w sposób tradycyjny, ale w tych wszystkich wypadkach, kiedy faktura musi zostać wysłana do kontrahenta, możemy się liczyć z tym, że w zauważalnej przyszłości faktury elektroniczne w pełni zastąpią te papierowe. Czy nie brzmi to wystarczająco rewolucyjnie?
[b]Obowiązujące rozporządzenie tak naprawdę nie umożliwia podatnikom swobodnego korzystania z faktur elektronicznych.[/b]
Tak, bo dziś musimy stosować albo system EDI, albo formułę bezpiecznego podpisu elektronicznego. To sprawia, że zakres korzystania z faktur elektronicznych jest minimalny. Obecne przepisy stanowią pozorne uproszczenie, które mało kto stosuje. Nowe rozporządzenie dopuszcza natomiast możliwość przesyłania faktur np. w PDF pod warunkiem że gwarantuje to  integralność treści faktury i autentyczność jej pochodzenia. Oczywiście rozporządzenie wprowadza dodatkowe warunki – takie jak zgoda obydwu stron na stosowanie faktur elektronicznych, a podatnicy sami będą musieli opracować niektóre szczegóły, takie jak np. konieczność określenia adresów elektronicznych, na które faktura musi być przesłana, aby mogła zostać uznana za doręczoną itd. Rozporządzenie nie jest też wolne od wad – ale jego rolą jest zainicjowanie procesu, który można będzie następnie udoskonalić.
[b]Czyli podatnicy nie powinni mieć kłopotu z wprowadzeniem e-fakturowania?[/b]
Nie, większość podatników już dziś przygotowuje faktury w formie elektronicznej, tak więc zmiany w istocie rzeczy dotyczą przesyłania i przechowywania faktur. Naturalnie to jest proces, do którego należy się wszechstronnie przygotować, ale przecież tak należy zrobić w wypadku każdej poważniejszej zmiany. A warto pamiętać, że poza wszystkim innym faktury elektroniczne to rozwiązanie, które ogranicza koszty, czas i wysiłek administracyjny podatnika. Same plusy.
[b]Zawsze był jednak problem przechowywania faktur w wersji elektronicznej i przygotowania organów podatkowych do weryfikacji dokumentów w takiej formie.[/b]
Rozporządzenie przewiduje możliwość przechowywania dokumentów w formie elektronicznej, co więcej – podatnicy mogą je trzymać na serwerze położonym w dowolnym państwie świata. Nasze faktury mogą więc być przechowywane np. na Filipinach, jeżeli akurat tam znajdziemy taniego dostawcę takiej usługi. To rozwiązanie zgodne jest z nowelizowaną dyrektywą dotyczącą faktur, do wprowadzenia której państwa członkowskie są zobowiązane do końca 2012. My, z omawianym rozporządzeniem, znajdujemy się w awangardzie jej implementacji. Należy założyć, że skoro minister finansów chce wprowadzić przedmiotowe przepisy od początku 2011 r. to oznacza to, że organy podatkowe są do tego przygotowane. Brakuje nam natomiast nieco dokładniejszych przepisów dotyczących tego, na jakich zasadach, w jakich terminach i w jakim zakresie ów dostęp dla organu powinien być zapewniony. Nie może być przecież tak, że organ ma nieograniczony dostęp do wszystkich dokumentów podatnika w każdym czasie. Reguły prowadzenia kontroli czy postępowania muszą być w tym wypadku właściwie stosowane. To rozporządzenie wprowadza nas, podatników, organy podatkowe oraz obszar relacji między podatnikami a organami podatkowymi i podatnikami między sobą, na zupełnie nowy poziom cywilizacyjny.
[b]Czy biorąc pod uwagę zakres zmian w podatku VAT, wystarczający jest, pana zdaniem, czas dany przedsiębiorcom na przygotowanie się?[/b]
Pytanie dotyka zagadnienia fundamentalnego. I tak jak rozporządzenie dotyczące faktur elektronicznych wprowadzi nas na zupełnie inny poziom cywilizacyjny, tak przygotowanie ustawy zmieniającej wysokość stawek w podatku VAT odbyło się niestety w sposób najgorszy z możliwych. Dziś, niemal w połowie grudnia, ustawa wciąż nie jest podpisana przez prezydenta, a zatem nie może być opublikowana w Dzienniku Ustaw. Co więc ma zrobić przedsiębiorca, który prowadzi np. sieć sklepów czy stacji benzynowych w kraju? Czy ma przeprogramować posiadane kasy fiskalne, może kupić nowe, zmienić system finansowo-księgowy, „przemetkować” towary, przygotować informacje o zmianie ceny, jeśli rzecz jasna ma zamiar zmienić ceny na skutek zmiany stawek? Bo przecież, teoretycznie, prezydent wciąż może np. zawetować tę ustawę.
[b]Co wtedy? [/b]
To jest sytuacja, która cofa nas o dziesiątki lat, kiedy to rząd nie miał żadnych powodów, by liczyć się z podatnikiem, obywatelem, przedsiębiorcą. Z tego punktu widzenia obecna sytuacja jest po prostu skandaliczna, bo pokazuje kompletny brak szacunku prawodawcy do przedsiębiorcy i obywatela. Bo skoro podatnicy na dwa tygodnie przed wprowadzeniem fundamentalnych zmian w stawkach podatku nie wiedzą, czy w ogóle wejdą one w życie, to w jaki sposób mają się do nich rzetelnie przygotować? Opierając się na czym – spekulacjach prasowych? To równie wielki problem dla małego przedsiębiorcy, który nie musi przecież umieć samodzielnie przeprogramować kasy, ale musi kupić od kogoś tę usługę, co dla wielkich supermarketów, które pewnie umieją to zrobić, ale za to mają dziesiątki sklepów, setki kas i tysiące pozycji towarowych, które trzeba zmienić. A do tego dochodzi konieczność ewentualnej decyzji o zmianie ceny i w konsekwencji konieczność zmiany ceny na towarach i półkach sklepowych, bo klient nie może być przecież zaskakiwany. Tak więc z punktu widzenia samej procedury to jest tak przykład karygodnego braku szacunku dla obywateli, jakiego dawno nie widzieliśmy. A co w tym wszystkim jest ciekawe, to fakt, iż z technicznego punktu wiedzenia przepisy dotyczące stawek podatkowych są dobre. Szkoda tylko, że technicznie dobre przepisy zostają wprowadzane w życie tak skandalicznie późno. Paradoksem jest więc, że chwalimy ministra finansów za techniczną jakość regulacji i krytykujemy rząd za sposób ich wprowadzenia. A przecież w gruncie rzeczy dyskusja o nowych stawkach trwała pół roku i wydaje się, że grunt pod zmiany miał być już przygotowany wczesną jesienią. Pytanie, dlaczego proces legislacyjny został uruchomiony tak późno.
[b]Nowe stawki to jedna z dwóch ważnych zmian. Druga dotyczy innych klasyfikacji statystycznych do celów podatku VAT.[/b]
Te klasyfikacje trzeba było zmienić, bo przepisy o VAT odnoszą się wciąż do klasyfikacji z 1997 r., co jednak było drobną przesadą, skoro statystyka ma od 2008 r. nowe klasyfikacje. Pytanie tylko, czy naprawdę trzeba to było robić w tym samym czasie, kiedy zmieniają się stawki. Bo podatnicy, którzy muszą odnosić swoje towary do klasyfikacji statystycznych, będą mieli obowiązek – poza sprawdzeniem, czy stawki ulegają zmianie – ustalić, jak są obecnie klasyfikowane ich towary i czy nowa klasyfikacja oznacza zmianę stawek. Fatalne jest więc to, że PKWiU na potrzeby VAT aktualizowane jest w tym samym momencie, w którym zmieniają się stawki, bo to podatnika obciąża kolejnym trudnym zadaniem do wykonania.
[b]Czy istnieje ryzyko, że ten chaos zostanie jeszcze pogłębiony przez inne przepisy, o których się nie mówi?[/b]
Jeśli wejdą w życie przepisy mówiące o samoopodatkowaniu w razie sprzedaży złomu albo obligatoryjne opodatkowanie w wypadku tzw. importu usług, to podatnicy będą musieli do tego się przygotować, ale to nie jest trudne. Tak naprawdę najważniejszymi zmianami, które dotykają wszystkich podatników, są przede wszystkim zmiany stawek, klasyfikacji PKWiU oraz faktur, przy czym dwie pierwsze są bardzo mocno powiązane ze sobą, a trzecia jest uzupełnieniem. Faktura elektroniczna jest opcją, bo podatnicy mogą ją stosować lub nie, czego niestety nie można powiedzieć o stawkach. Jeśli tylko wejdą w życie, to podatnicy muszą je stosować.
[b]Co radziłby pan przedsiębiorcom czekającym na zmiany?[/b]
Prawdopodobieństwo, że prezydent nie podpisze ustawy okołobudżetowej zakładającej m.in. podwyżkę stawek VAT, jest w gruncie rzeczy minimalne. Radziłbym więc tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, niezwłoczne przygotowanie do nowych stawek. Koniecznie trzeba też zapoznać się z przepisami przejściowymi, bo mówią one, co powinien zrobić podatnik, gdy zapłatę dostał jeszcze w tym roku, a usługa będzie wykonywana lub towar dostarczony w przyszłym. Podobnie, by dowiedzieć się, jak postąpić w sytuacji, gdy usługa jest wykonana w tym roku, a faktura będzie wystawiona w 2011 r. Podatnicy muszą określić planowane przepływy finansowe, by wiedzieć, czy warto np. naszemu kontrahentowi zapłacić zaliczkę na poczet dostawy, która jest zaplanowana na przyszły rok. Jeżeli zatem zależy nam na zastosowaniu niższej stawki VAT, to wykonajmy czynność jeszcze w tym roku, nawet jeżeli możemy wystawić fakturę dopiero w przyszłym roku, albo zapłaćmy jeszcze w tym roku zaliczkę. Bo wtedy zaliczka będzie w całości opodatkowana stawką obowiązującą w tym roku. To warto rozważyć.
[b]Nie wolno też zapominać o czasowym stosowaniu obecnych stawek.[/b]
Zmieniając systemy finansowo-księgowe, nie wolno nam wyrzucić obecnych stawek, ponieważ wszystkie korekty faktur, których będziemy dokonywać w przyszłym roku i ewentualnie w latach następnych, dotyczące towarów i usług dostarczonych w 2010 r., będą korygowane według stawek z tego roku. W swoich systemach trzeba będzie utrzymywać wszystkie stawki podatkowe, bo w niektórych okresach będzie tak, że w obrocie będą towary opodatkowane różnymi stawkami.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA