fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Firma chce sprzedawać dopalacze z automatów

1 grudnia w polskich sklepach i klubach ma stanąć co najmniej 400 dopalaczomatów – zapowiada firma, która zajmuje się ich dystrybucją
Fotorzepa
Używając zagranicznego serwera, kupisz żeton, za który w Polsce w automacie odbierzesz dopalacze
Dopalaczomat wygląda jak automat, w którym można kupić gumę do żucia i zabawkę w zamykanej kulce. Sieć dopalaczomatów w Polsce w błyskawicznym tempie tworzy poprzez stronę internetową spółka Cyberfire Plus z siedzibą w Pradze i 100-procentowym polskim kapitałem.
Kto stoi za tą firmą? Tajemniczy 29-letni Polak, który – jak twierdzi pracownik firmy – „prowadzi różne projekty w Polsce, Czechach i Niemczech”. Nie ujawnia ani jego, ani swojego nazwiska. Dystrybucją towaru zajmuje się „czeska, legalnie funkcjonująca spółka”. Jednak jej przedstawiciel mówi „Rz”: – Nigdy wcześniej nie zajmowaliśmy się dystrybucją artykułów kolekcjonerskich dopalaczopochodnych.
[srodtytul]Duży projekt w 14 dni[/srodtytul]
W piątek w Polsce obowiązywać zacznie nowa ustawa antydopalaczowa. Zakazuje wytwarzania i wprowadzania do obrotu na terenie Polski jakichkolwiek substancji (w tym roślin, grzybów i ich części) lub produktów, które mogą być używane jak środki odurzające lub substancje psychotropowe, czyli tzw. środków zastępczych, którymi określono dopalacze. Ale pomysłodawca dopalaczomatów wie, jak obejść te zakazy.
Reklama na stronie internetowej głosi: „Ponad 400 punktów w Polsce. Legalnie, natychmiastowo – z automatów”.
Kontakt z firmą odbywa się wyłącznie poprzez stronę internetową i e-mail.
„Zainteresowanie jest ogromne – przyznaje pracownik. – W ciągu pierwszych czterech dni od opublikowania witryny tylko poprzez marketing szeptany mieliśmy ponad 30 000 wejść na stronę”.
Aby dowiedzieć się szczegółów, trzeba wysłać e-mail na adres podany na stronie. Tą samą drogą można pobrać plik opisujący „szczegóły współpracy” oraz otrzymać login i hasło do pobrania umowy, żeby móc nabyć dopalaczomat (z wyposażeniem startowym kosztuje 6100 zł brutto).
Pytamy o szczegóły tego przedsięwzięcia. Odpowiedź – od osoby podpisanej jako Dawid B. – też przychodzi e-mailem: „To bardzo duży projekt zrealizowany w rekordowym czasie 14 dni”.
Firma podaje, że 1 grudnia dopalaczomaty staną w barach, na stacjach benzynowych, w sklepach monopolowych.
Ile ich będzie? „Codziennie podpisywane są nowe umowy na prowadzenie punktu spedycyjnego” – tłumaczy Dawid B. Dziś wiadomo, że automatów będzie co najmniej 400.
Na czym polega ominięcie ustawy zakazującej handlu dopalaczami? Przede wszystkim na korzystaniu przez firmę z zagranicznych serwerów.
„Zakup substancji – online lub poprzez SMS – odbywać się będzie – formalnie – na serwerach kraju bardziej liberalnego niż Polska” – tłumaczy Dawid B.
A co z odbiorem? Zamawiający już w Polsce, np. w barze, gdzie stoi dopalaczomat, okazuje otrzymany na telefon komórkowy kod zamówienia, dostaje żeton będący potwierdzeniem zapłaty, wrzuca go do automatu i odbiera przesyłkę.
„Można wykonać całą czynność, wchodząc do danego punktu i okazując na wyświetlaczu kod wydającemu” – wyjaśnia B. Zakup dopalacza trwa góra kilka minut.
Firma twierdzi, że będzie to legalne, bo formalnie sprzedaż nie będzie się odbywała w Polsce. W naszym kraju jedynie dojdzie do odebrania przesyłki. „Sprzedaż zachodzi tam, gdzie jest zamówienie i wysyłka” – wyjaśnia Dawid B., pisząc o zagranicznych serwerach.
[srodtytul]Bez proszków i pigułek[/srodtytul]
Cyberfire Plus w Polsce zapowiada też, że uruchomi sprzedaż dopalaczy, korzystając z sieci 400 paczkomatów należących do innej firmy (w sumie byłoby więc aż 800 punktów takiej dystrybucji).
Jak to będzie działało? Dawid B.: „Zamawiający otrzymuje SMS z powiadomieniem. Wpisuje kod w automacie i odbiera przesyłkę. Czas oczekiwania 24 h. Wysyłka poprzez własną firmę kurierską z Czech do Polski. Zleceniodawcą jest nasza spółka”.
Cyberfire Plus ma też inną propozycję dla klientów – sami odbieraliby paczkę od kuriera.
Dawid B. wysyła e-mailem przepis, na którym spółka Cyberfire Plus opiera swój pomysł. Powołuje się na rozporządzenie ministra finansów w sprawie kontroli przesyłek pocztowych.
Zdaniem firmy sam fakt podejrzenia, że w przesyłce są dopalacze, nie może być podstawą do kontroli.
Co będzie w paczkach? Cyberfire Plus ma zamiar sprzedawać tylko substancje do palenia, konkretnie „mieszanki ziołowe imitujące działanie marihuany, zwane potocznie dopalaczami. (...) Zdajemy sobie sprawę ze szkodliwości niektórych substancji, dlatego zdecydowaliśmy się nie wprowadzać do obrotu substancji w proszkach i pigułkach.” – tłumaczy Dawid B. I dodaje: „Może to będzie kompromis dla polskiego rządu”.
Powołuje się przy tym na Czechy, gdzie zliberalizowano prawo i posiadanie niewielkiej ilości marihuany (15 gramów) nie jest karane.
Jego zdaniem jedynym wyjściem jest legalizacja. Zapowiada więc, że na stronie internetowej znajdzie się petycja do rządu w tej sprawie, „aby zakończyć proceder zabaw w kotka i myszkę”.
Czy Dawid B. to Dawid Bratko, łódzki „król dopalaczy”?
– Nic na ten temat nie wiem. Dopalaczomaty? Pierwsze słyszę. Dawidów B. może być dużo – mówi w rozmowie z „Rz”. – Ja wychodzę z tego biznesu. Teraz dystrybuuję napoje energetyzujące.
[ramka][srodtytul]Poprawki do nowelizacji[/srodtytul]
Ministerstwo Zdrowia poprawia znowelizowaną w październiku ustawę o zwalczaniu narkomanii, która miała zablokować sprzedaż dopalaczy – napisał wczoraj „Dziennik Gazeta Prawna”. Powodem jest fakt, że nowe przepisy mogą być niekonstytucyjne i dające zbyt duże pole do nadużyć urzędników sanepidu. Wchodząca pojutrze w życie nowa ustawa pozwala bowiem inspektorom sanepidu zatrzymać i skierować na badania laboratoryjne każdy produkt, który może zawierać substancje zagrażające życiu lub zdrowiu.
Resort poprawia przepisy, tworząc dokładną listę zakazanych substancji, które mogą być składnikami dopalaczy – twierdzi „DGP”.
We wtorek główny inspektor sanitarny ujawnił, że większości dopalaczy, które na początku października zarekwirowano w prawie 1,4 tys. sklepów, znaleziono substancje zakazane. Chodzi o BZP (benzylopiperazyna), mefedron, JWH-018 (syntetyczny kanabinoid) – środki odurzające, których oddziaływanie jest zbliżone do silnych narkotyków, m.in. amfetaminy.
Do tej pory przebadano połowę z 10 tys. próbek pobranych z dopalaczy.
[i] —i.k.[/i][/ramka]
[ramka][srodtytul]Opinia:[/srodtytul]
[b]Bogusława Bukowska, zastępca dyrektora Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii[/b]
Trudno jednoznacznie ocenić, czy pomysł, aby sprzedawać dopalacze w automatach na żeton zakupiony formalnie w kraju, który ma liberalniejszą politykę wobec narkotyków czy dopalaczy, to ominięcie zakazów czy też ich łamanie.
Kluczowe jest ustalenie, który moment tej dystrybucji należy uznać za wprowadzenie substancji do obrotu: czy wybranie z automatu dopalacza, a to ma się odbywać w Polsce, czy jego zakup poprzez serwery za granicą. Według mnie sztuczka z tym, że środek kupuję de facto poza Polską, ale odbieram go w kraju, się nie powiedzie. Znaczenie ma fakt, że środek udostępnia się w Polsce, która zabrania handlu, dystrybucji i udostępniania, także za darmo, środków tego typu.
Niestety, sprawa dopalaczomatów pokazuje, że mimo ostrzejszego prawa, długo nie będziemy mogli się uporać z rynkiem dopalaczy, jeśli podobnego prawa nie wprowadzą inne kraje Unii Europejskiej.[/ramka]
[ramka][srodtytul]Opinia:[/srodtytul]
[b]Jan Bondar, rzecznik głównego inspektora sanitarnego[/b]
Zgodnie z nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii i ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej, która wkrótce wejdzie w życie, „kto wytwarza lub wprowadza do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej środek zastępczy, podlega karze pieniężnej w wysokości od 20 000 zł do 1 000 000 zł”. Z kolei pojęcie wprowadzania do obrotu definiowane jest jako „udostępnienie osobom trzecim, odpłatnie lub nieodpłatnie”. Karaniu – w odróżnieniu od „zwykłych” narkotyków – nie podlega jednak samo posiadanie środka zastępczego. Przyjmując, co też jest dyskusyjne, brak odpowiedzialności samego kuriera, każdy posiadacz tego środka będzie mógł być ukarany nawet za nieodpłatne rozdawanie go znajomym. Nie da się tego porównać z blisko 1400 sklepami istniejącymi przed 2 października. Obecnie ustalamy m.in. z policją, służbami celnymi i graniczny-mi, Krajowym Biurem ds. Przeciwdziałania Narkomanii szczegóły współpracy i przepływu informacji o „środkach zastępczych”, tak by powiatowi inspektorzy sanitarni mieli możliwość szybkiej reakcji w przypadkach łamania prawa.
[i] —i.k.[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA