fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Kuczyński: naród czy nacjonalizm

Waldemar Kuczyński
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Groźne bakcyle na początku mogą wyglądać nawet sympatycznie, jak chłopiec z Hitlerjugend śpiewający słodką piosneczkę w filmie "Kabaret" czy dzieci przebierane za powstańców – pisze publicysta
11 listopada tego roku, kiedy patrzyłem na starcia narodowców i ich przeciwników, byłem po stronie policji. Wśród "antyfaszystów" były grupki nie lepsze od tych z drugiej strony, choć z odmiennymi hasłami.
Ale jeśli miałbym oceniać, po której z tych dwu stron ukrywają się nadal groźne i dobrze znane z przeszłości wirusy, to wybrałbym narodowców. Tych często bardzo młodych ludzi, którzy świadomość przynależności do narodu przekształcili w wojownicze bóstwo wymagające wrogów i wojen z nimi.
[srodtytul]Wojowniczy potwór[/srodtytul]
Jestem jak oni Polakiem, choć dość często przeciwnicy mojej publicystyki mnie z niego wypisują i wpisują do innego. Jestem Polakiem, ale boję się różnych przebudzeń narodu właśnie dlatego, że więź narodowa potrafi się zamieniać w takiego wojowniczego potwora. To wytłumaczalne, powstawała ona bowiem i umacniała się w wojnach, zaborczych i obronnych, i wojna jest w nią wkomponowana. Więź narodowa ujawnia się najmocniej właśnie w wojnie, w zagrożeniu wojną, w przygotowywaniu do napaści na innych lub w surogacie wojny.
Takim surogatem są na przykład międzynarodowe zawody sportowe, w których walka sportowców odbierana jest jako walka z członkami innego narodu. To najbezpieczniejszy sposób wyładowywania emocji narodowych, niestety są o wiele gorsze. Naród najżywotniejszy jest w czasie wojny, także w czasie wojen czy powstań niepodległościowych. Wtedy bywa dla siebie najpiękniejszy, jak my w 1980 roku, a dla innych najbardziej potworny, jak Niemcy podczas II wojny światowej czy Ukraińcy na Wołyniu.
To są momenty w historii, do których więź narodowa najlepiej pasuje. Gorzej jest z nią, gdy nastają czasy pokoju, bez widocznych wrogów. Naród, narodowe emocje właściwie nie są potrzebne w czasach pokoju, w nich potrzebne jest społeczeństwo złożone z milionów jednostek i tysięcy grup, a nie ogromny monolit zjednoczony zagrożeniem lub agresją. Niestety, więź narodowa źle znosi uśpienie i prędzej czy później w takich czasach bez wrogów pojawiają się siły społeczne dążące do przebudzenia i do wydźwignięcia na sztandar idei narodowej. I te budzone i wypychane na czoło więź i idea wymagają wroga. W ten sposób powstają wirusy wielkich nieszczęść, mało co jest gorsze od nacjonalizmu.
[srodtytul]Wrogiem jest sąsiad [/srodtytul]
On został na wiele dziesięcioleci stłumiony w Europie w skutek nieszczęścia, które wywołał, jakim były dwie wojny światowe, głównie druga. Ale on nie zniknął z Europy. Jest także w Polsce. I u nas są amatorzy jego ożywiania i wykarmiania, nie tylko ci "faszyści" z ONR, także poważniejsze siły polityczne.
Te groźne bakcyle na początku mogą wyglądać niewinnie, nawet sympatycznie, jak ten chłopiec z Hitlerjugend śpiewający słodką piosneczkę w filmie "Kabaret", jak dzieci przebierane za powstańców czy inscenizowane bitwy, w których się zawsze wygrywa z wrogiem. A wrogiem jest sąsiad. To bywa dobrą zabawą, dopóki pewnego razu nie wplata się w nią coś, co z zabawą nie ma nic wspólnego.
Ja tego właśnie wymiaru narodu się boję, boję się zaciskania pięści pod biało-czerwonym sztandarem w czasach, w których także dla dobra narodu, ale przede wszystkim dla dobra ludzi, właściwe jest zakasywanie rękawów. Nacjonalizm słabego zawsze obraca się przeciwko niemu, a nie jesteśmy i długo nie będziemy mocarzami. Nacjonalizm, jak nic innego, może też podkopać tę piękną budowlę, jaką jest Unia Europejska, realizacja przykazania "nie zabijaj", bo po raz pierwszy od wielu, wielu pokoleń młodzież europejska nie staje naprzeciw siebie z bronią w ręku.
[i]Autor jest ekonomistą i publicystą. Był ministrem w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, doradzał także premierom Włodzimierzowi Cimoszewiczowi i Jerzemu Buzkowi[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA