fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Państwowe spółki potrzebują nowego ładu

Norbert Matusiak
Rzeczpospolita
- Kluczem do powodzenia każdego modelu zarządzania jest jasna odpowiedzialność i rozliczanie z efektów pracy. Te kryteria powinny wreszcie na dobre zawitać do firm, w których ma udziały państwo - piszą konsultanci w firmie doradczej Hay Group
Rada Gospodarcza działająca przy premierze, której przewodniczy były premier, Jan Krzysztof Bielecki, przedstawiła ostatnio projekt narodowego programu nadzoru właścicielskiego (NPNW).
Dotyczy on nowego ładu korporacyjnego w wybranej grupie spółek z udziałem Skarbu Państwa. Koncepcja jest już na tyle zaawansowana, że towarzyszy jej projekt zmiany ustawy o zasadach wykonywania niektórych uprawnień Skarbu Państwa.
Propozycja jest bardzo interesująca – głównie ze względu na fakt zajęcia się regulacją własności państwa i uczynienia z tego poważnej, otwartej debaty. Szkoda jednak, że projekt nie dotyczy wszystkich przedsiębiorstw skarbu, a tylko wybranych 20 – 30 (docelowo). To tak, jakby przyznać się po raz kolejny, że w zarządzaniu skarbem musi być źle, i nic nie da się zrobić.
Deklarowaną istotą projektu są dwa główne cele. Pierwszy – techniczny to wprowadzenie nowego, lepszego ładu korporacyjnego dla „podmiotów o kluczowym znaczeniu dla Skarbu Państwa”. Oznacza to głównie oddzielenie nadzoru od zarządzania, eliminację doraźnej ingerencji politycznej, nadzór i zarządzanie nakierowane na cele oparte na konkretnych wskaźnikach oraz profesjonalizację i wyższe kompetencje rad nadzorczych i zarządów.
Drugim celem – politycznym jest wzmocnienie i zapewnienie stabilności polskiej gospodarki poprzez budowę liderów gospodarczych z potencjałem ekspansji w Europie i rozwój rodzimego rynku kapitałowego przy jednoczesnym utrzymaniu krajowej kontroli nad najważniejszą grupą przedsiębiorstw.
Dobrą cechą w zasadzie wszystkich rozwiązań projektu NPNW jest zasada transparentności i wymóg swobodnego dostępu do informacji.
Na tym niestety kończą się jednoznaczne pozytywy. Reszta budzi wątpliwości – zarówno natury technicznej, jak i politycznej.
[srodtytul]Kapitalizm liberalny czy państwowy[/srodtytul]
Przede wszystkim Rada Gospodarcza wymienia wiele celów, które wykraczają poza tradycyjnie (w ramach gospodarki niepaństwowej) racje istnienia kluczowych firm dla państwa.
Sprowadzają się one do budowania silnego kapitału lokalnego jako zabezpieczenia antykryzysowego, zagwarantowania rozwoju gospodarczego oraz stworzenia podstawy ekspansji międzynarodowej.
Budzi to obawy natury doktrynalnej i rodzi pytanie – czy nie przekraczamy linii demarkacyjnej między kapitalizmem państwowym a kapitalizmem liberalnym. Przekroczenie tej granicy zawsze kusi nadzieją szybkich sukcesów, niesie jednak za sobą ryzyko, o którym mówią teoria i praktyka ekonomii.
Szczególne obawy budzi zapis, że istniejący lub przewidywany potencjał europejski lub globalny firmy może być warunkiem wystarczającym do uzyskania kategorii kluczowego dla państwa i może nie wiązać się w ogóle z obiektywnym „strategicznym znaczeniem dla gospodarki”.
Oczywiście istnieje ogromna potrzeba poprawienia regulacji w zakresie zarządzania majątkiem Skarbu Państwa. Propozycja wobec jedynie do 20 – 30 kluczowych firm naraża jednak powodzenie projektu wprowadzenia ładu korporacyjnego. Cel jest ambitny, ale może najpierw warto zrobić porządek w spółkach, a potem pomyśleć o „czymś jeszcze”!
Wydaje się, że nie ma potrzeby tworzenia przedsiębiorstw o kluczowym znaczeniu dla Skarbu Państwa. Wystarczy wprowadzić właściwy ład korporacyjny we wszystkich jednostkach, nad którymi państwo sprawuje władztwo korporacyjne, czyli tymi, które kontroluje bez względu czy ma 10, 25, 50 czy 100 proc.
Dla każdego trzeba stworzyć misję (po co istnieje?). Z kolei misja firmy musi pasować do polityki państwa – to z uwagi na politykę państwa, misja kluczowej firmy stanowi warunek konieczny jej realizacji.
Zgodność taka może być krótkotrwała (firma jest strategiczna tylko w określonych warunkach tu i teraz) lub względnie stała. Zakładanie jednak z góry na zawsze kluczowego znaczenia dla gospodarki jakichś podmiotów obarczone jest ryzykiem kapitalizmu państwowego, a przynajmniej zaistnienia sytuacji tzw. moral hazard. Gubi to też z pola widzenia „interes klienta”, czyli zapewnienie sprawnego funkcjonowania konkurencyjnej gospodarki.
W warstwie technicznej koncepcja wprowadza równie dużą zmianę w sferze wynagrodzeń zarządów. Zakłada przejście od najbardziej restrykcyjnej w Europie (z wyjątkiem Białorusi) ustawy kominowej do braku jednoznacznej polityki wynagrodzeniowej, co jest skokowym przejściem na drugi biegun.
Po ostatnim kryzysie w Europie właściwie nie ma kraju, który nie regulowałby wynagrodzeń zarządów spółek państwowych. Większość krajów, które nie miały regulacji przed kryzysem (ok. 13 – 15 w Europie), wprowadziła je w ostatnich dwóch latach w ramach udzielania pomocy sektorowi finansowemu.
Przy takiej konstrukcji projektu NPNW i braku jednoznacznej polityki wynagrodzeniowej, szybko dojdzie do medialnego skandalu, gdy się okaże, że któryś z zarządów zarabia miliony. Spotka się to z brakiem akceptacji społecznej.
Ponadto nasze doświadczenie w tworzeniu programów wynagrodzeniowych dla zarządów pokazuje, że zarządy spółek państwowych w Polsce chcą otrzymywać wynagrodzenie porównywalne do wynagrodzeń w podobnej wielkości spółkach giełdowych lub w odpowiednikach branżowych w Europie Zachodniej.
Oczywiście te dwa czynniki należy brać pod uwagę, jednak tak samo ważne jest ograniczenie wynikające z rynku rekrutacji do tych zarządów oraz zakresu efektywnego nadzoru przez urzędników Skarbu Państwa. Powoduje to, że w Europie standardem jest, iż członkowie zarządów firm państwowych zarabiają wyraźnie mniej (20 – 25 proc.) niż osoby na stanowiskach wycenianych na tym samym poziomie w sektorze prywatnym.
[srodtytul]Kto wybiera i rozlicza[/srodtytul]
Poza nieuregulowaniem kwestii wynagrodzeniowej, najsłabszym ogniwem planu jest zagmatwanie systemu zarządzania, a szczególnie odpowiedzialności i rozliczalności poszczególnych „aktorów instytucjonalnych” i zbytnie liczenie, a nawet oparcie się (!) na silnym kręgosłupie moralnym osób nominowanych do tych instytucji (Komitet Nominacyjny, Departament Nadzoru Właścicielskiego w resorcie skarbu, rady nadzorcze, zarządy).
Odpowiedzialność w zakresie strategicznego zarządzania ma spocząć jednocześnie na radach nadzorczych, urzędach regulacyjnych i ministerstwach branżowych oraz departamencie nadzoru właścicielskiego. Ogranicza to ich rozliczalność i budzi poważne obawy, że jasne stawianie i rozliczanie celów zarządowi spółki stanie się zadaniem karkołomnym.
Szczególnej uwagi wymaga 10-osobowy komitet nominacyjny. Jego podstawowym zadaniem ma być udzielanie rekomendacji kandydatom do rad nadzorczych kluczowych (20 – 30) spółek Skarbu Państwa. W jego skład wchodziliby ludzie spoza administracji publicznej, o wysokiej reputacji zawodowej i wysokich standardach etycznych.
Każda z tych osób powoływana byłaby przez premiera aż na pięć lat, przy bardzo ograniczonych możliwościach odwołania (poza śmiercią, rezygnacją itp. jedynie skazanie prawomocnym wyrokiem). Po co jednak przy rekomendacyjnym charakterze komitetu taka legitymizacja i 5-letnia kadencja? Przecież nawet oczywisty konflikt interesów albo sytuacja, gdy osoba zacznie popełniać zwykłe błędy (niebędące jednak podstawą do skazania prawomocnym wyrokiem), nie daje możliwości odwołania. Wygląda to na prosty przepis na coś, co Anglicy określają, jako Unaccountable Organization – u nas znaną już w postaci Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji lub Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Kluczem do powodzenia każdego modelu zarządzania jest jasna odpowiedzialność i rozliczalność – fachowcy i autorytety nie uratują tego braku, chyba że przez przypadek, a na ten nas nie stać. Powszechnie znany jest przypadek Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej sprzed kilku lat, gdy się okazało, że fachowcy i autorytety w radzie nadzorczej nie zapobiegli zwykłej kradzieży dokonanej przez zarząd, tłumacząc się potem, że nie wiedzieli.
[i]Autorzy są konsultantami w firmie doradczej Hay Group[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA