fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

ETS: ważny wyrok dla prawników

Fotorzepa, Paweł Gałka
Prawo do poufności zawodowej przysługuje wyłącznie prawnikom zatrudnionym w kancelariach. Z takim poglądem wspólnotowego Trybunału polemizuje radca prawny
[b]Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu w wyroku z 14 września (sprawa AKZO Nobel Chemicals Ltd vs Komisja Europejska C- 550/07 P)[/b] wreszcie zajął dawno oczekiwane stanowisko w sprawie przysługiwania prawa do tajemnicy zawodowej prawnikom zatrudnionym przez przedsiębiorstwa. Niestety, wyrok głęboko rozczarowuje.
Co do zasady stwierdził bowiem, że prawo do poufności zawodowej (legal professional privilege; dalej: LPP) dotyczy wyłącznie prawników zatrudnionych w kancelariach. Tymczasem powinno ono przysługiwać wszystkim prawnikom niezależnie od rodzaju formalno-prawnych relacji łączących ich z klientem.
Nie można zgodzić się z oceną Trybunału, że prawnicy świadczący usługi prawne na podstawie umowy o pracę w przeciwieństwie do ich kolegów z kancelarii zewnętrznych są niezdolni do obiektywnej i niezależnej oceny prawnej działań swojego klienta, co wynika z natury relacji łączącej ich z pracodawcą.
[srodtytul]Istotne aspekty[/srodtytul]
Przy analizie tego wyroku trzeba pamiętać co najmniej o trzech istotnych aspektach.
Po pierwsze – instytucja LPP to pojęcie pochodzące z anglosaskiej kultury prawnej odbiegające zakresem przedmiotowym i podmiotowym od polskiej tajemnicy kontaktów między klientem a adwokatem czy radcą prawnym.
U nas tajemnica zawodowa obejmuje tylko adwokatów, radców prawnych, ich współpracowników i personel pomocniczy przez nich zatrudniony. Tymczasem LPP dotyczy wszystkich osób, które są w posiadaniu jakichkolwiek nośników zawierających informacje chronione. Z kolei na płaszczyźnie przedmiotowej zakres LPP jest ograniczony do całości korespondencji prawnika z klientem, podczas gdy w Polsce zakres poufności zawodowej odnosi się do wszelkich informacji, o których adwokat czy radca się dowiedział ,udzielając pomocy prawnej.
Po drugie analiza zakresu ochrony została podjęta najpierw przez Komisję Europejską, a potem przez sądy wspólnotowe na gruncie uprawnień nadanych KE wyłącznie w sprawach antymonopolowych. Chodzi tu o możliwość inspekcji i przeszukania siedziby przedsiębiorcy w poszukiwaniu dowodów dopuszczenia się praktyk ograniczających konkurencję. Nie powinno się więc automatycznie zestawiać treści wyroku w omawianej sprawie z oceną, w jakim zakresie prawo wspólnotowe chroni fundamentalną zasadą poufności świadczenia pomocy prawnej przez polskiego adwokata czy radcę prawnego.
Po trzecie wreszcie sprawa AKZO rozstrzygana była na tle analizy jednostkowej konkretnej sprawy. Nie dowodzi to zatem jednolitego trendu europejskiego co do: a) asymilacji korporacji zrzeszających prawników z tzw. private practice oraz prawników przedsiębiorstw, b) korzystania z ochrony przez prawników przedsiębiorstw.
W wielu państwach członkowskich zasady świadczenia pomocy prawnej przez „in-house lawyers” są inne niż zasady, którymi związani są prawnicy niezależni zrzeszeni w niezależnym samorządzie. Wiedzie to do wniosku, że prawidłowa ocena możliwości skorzystania z ochrony powinna być, w moim odczuciu, prowadzona w oparciu o konkretne uwarunkowania świadczenia pomocy prawnej w danym państwie przez obydwie wspomniane grupy zawodowe.
W analizowanym orzeczeniu pojawia się bardzo ciekawy dla środowiska zawodowego prawników przedsiębiorstw wątek oceny niezależności tegoż prawnika, gdyż w dalszym ciągu ETS uznaje (obok realizacji prawa do obrony), że jest to warunek skorzystania z LPP.
W odczuciu wielu polskich prawników wewnętrznych skarżący słusznie dowodzili, że nie można stawiać znaku równości między zatrudnieniem (na podstawie umowy o pracę) a zależnością. Analizując ten aspekt, sąd podkreślił, że holenderski prawnik koordynujący sprawy związane z ochroną konkurencji w AKZO po pierwsze nie zajmował się tylko pomocą prawną (bowiem zakresem swojego działania wpływał na komercyjną działalność przedsiębiorcy) i po drugie: o jego niezależności miałyby świadczyć gwarancje kontraktowe i podległość zasadom etycznym wynikającym z przynależności do samorządu, które to gwarancje sąd uznał za niewystarczające.
W tym kontekście niezwykle ciekawe jest zestawienie treści wyroku Trybunału z argumentami, które wyrastają na gruncie specyfiki świadczenia pomocy prawnej przez polskich radców prawnych, szczególnie w ramach zatrudnienia w danym przedsiębiorstwie. U nas radca nie może zajmować się niczym innym jak tylko świadczeniem pomocy prawnej (art. 9 ust. 4 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=2304E5211E8A49501396308D5121F42D?id=339781]ustawy o radcach prawnych[/link]), a ponadto nie podlega pracodawcy w zakresie świadczenia tej pomocy (art.13).
Niezależność to niekwestionowana, fundamentalna cecha zawodu radcy prawnego, a więc i wszystkich zatrudnionych w tej formule prawników przedsiębiorstw. Radca zatrudniony w ramach umowy o pracę nie jest w ogóle związany treścią polecenia służbowego. Samodzielność jest nie tylko gwarantowana ustawowo, ale też w praktyce umowy zawierane z radcą prawnym nie są zazwyczaj zgodne z definicją typowej umowy o pracę przewidzianej przez kodeks pracy.
Każdy odpowiedzialny pracodawca żąda od swojego prawnika wewnętrznego przede wszystkim obiektywnej oceny przepisów prawa, bowiem dopiero na bazie tak ujętej opinii można racjonalnie podejmować decyzję gospodarczą. Tak więc niezależność jest wręcz oczekiwana przez pracodawców, w przeciwnym razie mamy do czynienia z wprowadzeniem w błąd adresata opinii.
Trudno zgodzić się też z argumentem zależności ekonomicznej prawników przedsiębiorstw jako kryterium wyznaczającym poziom (nie)zależności prawnika. Jest odwrotnie, bo to właśnie prawnicy zewnętrzni w tym obszarze podlegają zdecydowanie szerszym ograniczeniom z racji silnej konkurencji na rynku prawniczym oraz cywilnoprawnego charakteru umowy o współpracy, która to umowa zazwyczaj nie stawia żadnych ograniczeń co do możliwości jej wypowiedzenia i tym samym nawiązania współpracy z inną kancelarią. W wypadku prawników zatrudnionych w ramach stosunku pracy rozwiązanie umowy jest z racji ochrony prawno pracowniczej i w teorii, i w praktyce zdecydowanie trudniejsze.
Trzeba też powołać argument dotychczas nieprzywoływany, a kluczowy dla prawników przedsiębiorstw i zatrudniających ich przedsiębiorców, tj. element daleko idącej integracji takiegoż prawnika z przedsiębiorcą. Z tego powodu ocena podstawowych aspektów relacji prawnik – pracownik vs pracodawca jest daleko korzystniejsza dla „in-house lawyers” niż doradców z kancelarii zewnętrznych. Pracodawca z reguły zgodzi się na szerszy margines niezależności swojego prawnika, będzie bardziej skłonny przyznać mu w jakimś zakresie prawo do błędu, a z racji głębokiej znajomości biznesu trudniej będzie pracodawcy zwolnić takiego prawnika.
[srodtytul]Jeszcze poczekajmy[/srodtytul]
Do czasu odmiennego precedensowego wyroku warto więc przede wszystkim podkreślić, że na razie konkluzje ze sprawy AKZO będą miały zastosowanie w polskiej rzeczywistości gospodarczej tylko w bardzo ograniczonym zakresie postępowań antykonkurencyjnych.
Do tej pory sądy wspólnotowe nie rozstrzygały przecież sprawy, której przedmiotem byliby prawnicy mający ustawowo zagwarantowaną niezależność. Warto i należy więc poczekać do czasu głębszej analizy zakresu przysługiwania tajemnicy zawodowej, w tym kluczowego pojęcia niezależności prawników przedsiębiorstw, niż analizy Trybunału w orzeczeniu z 14 września br. Wierzę, że wtedy wyrok nie różnicowałby prawników zewnętrznych i wewnętrznych i przyznałby tej drugiej grupie zawodowej podobne prawa jak ich kolegom z kancelarii prawnych.
[i]Autor jest dyrektorem ds. prawnych w Kompani Piwowarskiej SA w Poznaniu oraz prezesem Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Prawników Przedsiębiorstw w Warszawie[/i]
[ramka][b][link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2010/10/14/prawo-do-poufnosci-zawodowej/#respond]Skomentuj ten artykuł[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA