Budowa i remont

Ile kosztuje elektrownia wiatrowa i kiedy zwraca się wydatek

Fotorzepa, Dariusz Gorajski Dariusz Gorajski
Budowa własnej elektrowni wiatrowej to spory wydatek. Nie zawsze da się go zrekompensować sprzedażą nadwyżek
Ponieważ rynek elektrowni wiatrowych słabo się rozwija, to klienci mają ograniczony wybór urządzeń i cen.
- Koszt takiej inwestycji zależy od mocy, rodzaju elektrowni, a także rodzaju jej sterowania i przeznaczenia. Udział w cenie ma też rodzaj konstrukcji, na której stoi generator - może to być kratownica, np. energetyczna od sieci trakcyjnej, maszt stalowy wolnostojący, słup strunobetonowy lub najtańszy maszt z linami odciągowymi. Niebagatelne są też koszty montażu. Ważna jest oczywiście wysokość — im wyżej, tym drożej — tłumaczy Piotr Duda, szef firmy Prometeusz importującej małe elektrownie wiatrowe. [srodtytul]Możesz ją mieć za kilka tysięcy[/srodtytul]
W jego firmie można nabyć elektrownię o mocy 2kW do samodzielnego montażu. Zestaw instalacyjny zawiera wszystkie elementy konstrukcyjne, czyli generator, łopatki, piastę, ogon, przewody, kontroler elektrowni, sterownik grzałek, grzałka, termostat i maszt linkowy o wysokości 9 metrów, ze wszystkimi elementami mocującymi. Koszt - niecałe 8,5 tys. zł. Koszt montażu przez firmę instalacyjną waha się od 2,5 do 4 tys. zł. - Elektrownia o mocy 20kW z przeznaczeniem do zasilania urządzeń trójfazowych to koszt rzędu 150 tys. zł i raczej nie zalecamy samodzielnej instalacji – mówi Duda. Polska firma Swind oferuje urządzenia własnej produkcji. Np. zestaw o mocy 1 kW za niecałe 5 tys. zł. W cenie jest wiatrak z generatorem, akumulatory i montaż. Urządzenia o mocy 2kW kosztują dwa razy tyle. Pełny zestaw o mocy 3 kW wraz z układami sterowania i automatyki kosztuje blisko 14 tys. zł netto. W ofercie firmy Sikora Energy Company najpopularniejszy rodzaj elektrowni przydomowej o mocy 2 kW wraz z montażem kosztuje 21 tys. zł brutto. Firma deklaruje jej systemy przystosowane są do zaników wiatru. - Trzeba też liczyć się z wydatkiem ok. 8,5 tys. zł na wymianę akumulatorów co 12 lat – mówi Kamil Kujawski z Sikora Energy Company. [srodtytul]Dla siebie albo na sprzedaż[/srodtytul] Piotr Duda z Prometeusza twierdzi, że zwrot z inwestycji w elektrownię wiatrową będzie tym szybszy, im droższe jest aktualnie wykorzystywane źródło energii do ogrzania wody i im większa jest siła wiatru w miejscu postawienia elektrowni, o ile jej moc będzie wykorzystana. Zaznacza jednak, że zużycia energii elektrycznej nie można określać tylko na podstawie powierzchni domu czy liczby osób w nim mieszkających, bo każdy inaczej gospodaruje energią i każdy ma innego rodzaju budynek. - Czas zwrotu takich inwestycji to około 15 lat. Mogłoby być krócej, ale brakuje dla nich dopłat z publicznych pieniędzy — mówi Duda. Jedynym jak dotychczas wsparciem państwa na energię wiatrową mogą się cieszyć rolnicy. Jeśli inwestor jest podatnikiem podatku rolnego, to zgodnie z art. 13 ust. 1 pkt 2 lit. c) ustawy z 15 listopada 1984 r. o podatku rolnym, przysługuje mu ulga inwestycyjna z tytułu wydatków poniesionych na zakup i zainstalowanie urządzeń do wykorzystywania na cele produkcyjne naturalnych źródeł energii (wiatru), o ile te wydatki nie zostały sfinansowane w całości lub w części z udziałem środków publicznych. Ulga ta przyznawana jest po zakończeniu inwestycji i polega na odliczeniu od należnego podatku rolnego od gruntów położonych na terenie gminy, w której została dokonana inwestycja – w wysokości 25 proc. udokumentowanych rachunkami nakładów inwestycyjnych, przy czym nie może ona być stosowana – z tytułu tej samej inwestycji – dłużej niż przez 15 lat. Warto wiedzieć, że jeśli mamy koncesję, to energię z elektrowni wiatrowej możemy sprzedać spółce dystrybucyjnej po znacznie wyższej cenie niż energia, którą zużywamy. - Zdecydowanie bardziej opłaca się całą energię „z wiatraka” sprzedawać, a zużywać energię tradycyjną - tłumaczy Michał Wiśniewski ze spółki Domrel Biuro Usług Inwestycyjnych. [ramka]Opinia dla "Rz" [srodtytul]Kiedy potrzebna koncesja?[/srodtytul] [b]Agnieszka Głośniewska, Urząd Regulacji Energetyki:[/b] Budowa „przydomowej” elektrowni wiatrowej, która miałaby wytwarzać energię zużywaną jedynie na własne potrzeby, w obecnym stanie prawnym nie wymaga koncesji. Obowiązek uzyskania od Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki stosownej koncesji istnieje natomiast, jeżeli właściciel farmy wiatrowej zechciałby, np. w przypadku nadmiarowej produkcji, sprzedawać nadwyżki wytwarzanej energii elektrycznej. Podmioty zajmujące się wytwarzaniem energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii o łącznej mocy elektrycznej nieprzekraczającej 5 mW, zwolnieni są z opłaty skarbowej za wydanie koncesji oraz z corocznej opłaty wnoszonej do budżetu państwa. Natomiast podmiotom nie posiadającym koncesji nie przysługuje prawo żądania zakupu wytworzonej energii elektrycznej przez sprzedawcę z urzędu oraz nie przysługuje im prawo pierwszeństwa przesyłania lub dystrybucji, wytworzonej energii elektrycznej przez operatora systemu elektrycznego, do którego sieci bezpośrednio są przyłączone. [/ramka]
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL