fbTrack

Analizy

Gursztyn: Donald Tusk odzyskuje wpływy w PO

Grzegorz Schetyna może wkrótce stracić stanowisko sekretarza generalnego Platformy Obywatelskiej
Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Premier w końcu września może całkowicie pozbawić Grzegorza Schetynę władzy nad Platformą
Brzmi to jak paradoks, ale przewodniczący PO odzyskuje wpływy we własnej partii. Paradoksem to jednak nie jest, bo Donald Tusk, z racji pełnienia funkcji szefa rządu, gospodarowanie w partii i klubie parlamentarnym pozostawił Grzegorzowi Schetynie. Ten, niegdyś osobisty przyjaciel premiera, rozszerzył swoje władztwo w sposób, którego Tusk nie chce dłużej akceptować.
Platforma przygotowuje się do finałowej rozgrywki, czyli do zaplanowanej na koniec września drugiej części zjazdu krajowego partii. Zostaną tam przegłosowane propozycje Tuska dotyczące nowego kształtu władz partii. Właśnie tym zmianom przeciwstawia się Schetyna. Trzeba przyznać, że Tusk – podejrzewany przedtem o to, że stracił zainteresowanie własną partią – dobrze wykorzystał ostatni czas. Przed wakacjami rzucił propozycję, aby zarząd partii składał się z 35 osób. W jego skład z urzędu mają wchodzić wszyscy szefowie regionów. Schetyna – kierujący bezpośrednio partią jako sekretarz generalny – sprzeciwił się temu, argumentując, że tak duży zarząd będzie miał kłopot z quorum. A wtedy decyzje za zarząd będzie podejmował przewodniczący, czyli Tusk. Premier ograł Schetynę. Wizja wejścia do zarządu tak spodobała się partyjnym baronom, że w większości przeszli na stronę Tuska. Schetyna o tym wie, więc dziś nie walczy z ideą wpuszczenia szefów regionów do zarządu. Twierdzi jedynie, że zamiast 35 osób powinno w nim zasiadać o dziesięć mniej. – Najlepszym wariantem dla PO byłaby równowaga sił – mówią zwolennicy Schetyny. – Równowaga? Mówią o tym teraz, kiedy my bierzemy górę. Wolę, aby był jeden szef, czyli Tusk – odpowiadają stronnicy premiera. Ale rzeczywiście defensywny apel o zachowanie równowagi może świadczyć o tym, że Schetyna czuje gorszą koniunkturę. – Tusk jest zdeterminowany do przeprowadzenia zmian – mówi jeden z polityków PO. I dodaje, że wpuszczenie szefów regionów do zarządu zmieni logikę stosunków wewnątrz Platformy. Z jednej strony baronowie będą mieli dostęp do ucha premiera bez żadnych pośredników. – Ostatnią dłuższą rozmowę z Tuskiem miałem ze dwa lata temu – mówi jeden z regionalnych liderów. Z drugiej strony premier odzyska kontakt z wieloma działaczami. To o tyle ważne, że od czasu afery hazardowej, czyli wypędzenia kilku prominentnych postaci z Kancelarii Premiera i rządu, w najbliższym otoczeniu Tuska jedynym członkiem PO jest rzecznik Paweł Graś. Pozostałe osoby to ludzie typu Michała Boniego czy Jana Krzysztofa Bieleckiego. W oczach zirytowanego aparatu PO to ludzie z zewnątrz, którzy nie budowali partii, przyszli na gotowe i teraz próbują nią rządzić. Stąd pojawiają się pogłoski o "namaszczeniu" przez Tuska osób, które w jego imieniu i lojalnie byłyby jego przedstawicielami w klubie parlamentarnym. Słychać np. o wyekspediowaniu Grasia do klubu. Albo o wyznaczeniu Sławomira Nowaka na nowego sekretarza generalnego partii (w miejsce Schetyny). – Jeśli Donald ma taki plan, to Sławek może po raz drugi polec – ocenia jeden z posłów PO. Nowak nie cieszy się zbyt wielkim autorytetem w klubie i w partii. – Jego los będzie zależał od formy głosowania – dodaje kolejny poseł. Głosowanie na sekretarza jest tajne, ale można zastosować różne triki. Po pierwsze, Nowak nie będzie miał konkurenta, bo kandydata na sekretarza wskazuje przewodniczący. Po drugie, głosowanie może polegać na skreślaniu odpowiedzi "za" lub "przeciw", lub wyłącznie skreślaniu, gdy jest się przeciw kandydaturze. Kartka bez skreśleń będzie wtedy głosem "za". – W tym drugim przypadku samo wyciągnięcie długopisu będzie aktem odwagi – dodaje polityk PO. W każdym razie Tusk zainteresował się tym, co się dzieje w jego partii. Działacze to wyczuli i zaczęli kalkulować, z kim się bardziej opłaca trzymać: znów z Tuskiem czy nadal ze Schetyną.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL