fbTrack

Służba zdrowia

O połowę mniej zatruć salmonellą w Polsce

Inspektorzy podkreślają, że co szósta szkoła „nie stwarzała właściwych warunków do utrzymania higieny osobistej”. Na zdjęciu remont w XXVII LO w Warszawie w 2008 r.
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Raport Sanepidu. Spada liczba zbiorowych zatruć. Z kolei w szkołach wciąż często brak mydła, ciepłej wody i ręczników
Główny Inspektorat Sanitarny opublikował właśnie raport o stanie sanitarnym kraju w 2009 roku. Wyniki? We wszystkich ocenianych dziedzinach są uchybienia. Jednak liczba alarmujących sytuacji z roku na rok spada.
– Jeszcze w 2005 r. notowaliśmy 16 tys. zatruć pałeczką salmonelli rocznie. W zeszłym roku było ich już 8,9 tys. Spadek zachorowań o połowę to efekt ścisłej kontroli sanitarnej – mówi Tomasz Misztal z GIS. Eksperci sanepidu podkreślają, że zdecydowana większość zbiorowych zatruć zdarza się na prywatnych przyjęciach (np. weselach i chrzcinach), a nie w stołówkach czy restauracjach. – Nawet najmniejsze budki z lodami są regularnie kontrolowane. W zeszłym roku takich kontroli było 347 tysięcy. Inspektorzy wydali 970 decyzji o zamknięciu lokalu. Jak na skalę działalności gastronomicznej, to nie tak dużo – mówi Misztal.
We wcześniejszych latach co roku zamykano przynajmniej 1000 lokali. Woda nie spełnia norm jakości u 7 proc. odbiorców – chodzi głównie o zbyt wysoką zawartość żelaza i manganu. Na szczęście nie zagraża zdrowiu, jest tylko niesmaczna. Niebezpiecznych sytuacji zatrucia bakteriami jest kilkadziesiąt rocznie. Wodociągi są wtedy zamykane. Spada jednak liczba wodociągów małych, którym trudniej utrzymać dobrą jakość wody. W powietrzu nadal jest zbyt dużo pyłów. Mogą być one niebezpieczne dla ludzi, bo małe cząsteczki wnikają do pęcherzyków płucnych. Najgorsza sytuacja jest w miastach na Śląsku. I gorzej jest w zimie niż w lecie. – Źródłem zanieczyszczeń w powietrzu są elektrownie, szczególnie węglowe, i transport w mieście – mówi dr Bożena Krogulska, ekspert zdrowia środowiskowego Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. Podkreśla jednak, że także w tej dziedzinie jest znacznie lepiej niż np. 20 lat temu. – Sadza fruwająca w powietrzu to już niemal przeszłość. Postęp technologiczny i w dziedzinie przemysłu, i transportu ma ważny, pozytywny wpływ na zdrowie ludzi – mówi Krogulska. Nadal wiele do życzenia pozostawiają kąpieliska. Inspektorzy ocenili negatywnie stan sanitarny aż 256 z nich (20 proc.). Najgorzej wypadły kąpieliska śródlądowe, np. w Łódzkiem negatywną ocenę dostało aż 45 proc. Inspektorzy zastanawiają się, czy utrzymywanie kąpielisk w miejscach, w których woda nie spełnia norm sanitarnych, ma sens. Tylko w zeszłym roku właściciele zamknęli 60 kąpielisk. Nie najlepiej jest też w szkołach. Co szósta „nie stwarzała właściwych warunków do utrzymania higieny osobistej”. Brakowało ciepłej wody, mydła, ręczników. Na sygnały z GIS zareagował resort edukacji. W rozporządzeniu napisał, że szkoły od września tego roku muszą zapewnić uczniom ciepłą wodę w łazienkach („Rz” pisała o tym w maju). Urzędnicy resortu wyliczyli jednak, że trzeba na to wydać ok. 6 mln zł. Dlatego Ministerstwo Edukacji zadecydowało, że ciepłej wody, mydła i ręczników we wszystkich szkołach będzie wymagało dopiero od września 2011. – Samorządy zwracały uwagę, że nie przygotowały na ten rok w swych budżetach pieniędzy na remonty łazienek – mówi Grzegorz Żurawski, rzecznik prasowy MEN. – Ważne jest też, że to, co robimy, nie pozostaje bez echa. Powtórzyliśmy kontrolę w tych szkołach, w których nie było mydła czy ręczników. 80 proc. z nich poprawiło się. W łazienkach było zdecydowanie czyściej – mówi Misztal. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=s.szparkowska@rp.pl]s.szparkowska@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL