fbTrack

Sztuka

Świetlny krwioobieg na Hożej

Instalacja Izabeli Żółcińskiej ma zwrócić uwagę warszawiaków na zanidbane kamienice
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Ma 700 metrów długości, zajmuje 200 mkw. powierzchni i żyje niczym organizm. Na ścianie zniszczonej kamienicy przy Hożej trwa właśnie montaż „świetlnego krwioobiegu”.
Prace przy instalacji rozpoczęły się w połowie lipca. Od tamtej pory złożony z cienkich, czerwonych rurek „neon” świecił jednak sporadycznie.
– Na razie to tylko próby. Na odsłonięcie zapraszamy 29 września – mówiła wczoraj tuż przed kolejnym testem Zuzanna Fogtt z fundacji In Situ. Organizacja koordynuje nietypowy projekt „Ściana ciepła”, by zwrócić uwagę warszawiaków na zaniedbaną kamienicę i doprowadzić do jej rewitalizacji. [srodtytul]Miejsce wspólne i niczyje[/srodtytul]
Instalacja znajduje się na bocznej ścianie kamienicy przy Hożej 42. Niegdyś przylegał do niej budynek. – Na tę ślepą ścianę patrzyłam codziennie z okna pracy i zastanawiałam się, co by tu z nią zrobić – mówi Izabela Żółcińska, autorka instalacji. To pytanie zadawali sobie też mieszkańcy budynku i najemcy okolicznych lokali usługowych. Bo taki niczyj ciemny zakamarek przyciąga bezdomnych, rodzi napięcia. Oswoić i – chociażby z racji koloru – symbolicznie go ocieplić ma praca o powierzchni aż 200 mkw. pokrywająca mniej więcej połowę ściany. Instalacja przypomina przekrój poprzeczny oka i wpisuje się w cykl prac Żółcińskiej inspirowany systemem naczyń krwionośnych „Zjawiska kapilarne”. Wcześniej artystka pracowała z nieco mniejszym formatem, tworząc głównie rysunki, ubrania i domowe instalacje. Jedną z jej ostatnich prac z tego cyklu można oglądać w Centrum Sztuki Współczesnej do 4 września. [srodtytul]Stopniowo opadnie z sił[/srodtytul] „Ściana ciepła” nie tylko wygląda, lecz także działa jak żywy organizm. Żyje 24 godziny na dobę. Dzięki specjalnym czujnikom, gdy przychodzi zmrok, sam się zapala, a gdy świta – wyłącza. Będzie tak przez rok. To bowiem z założenia instalacja tymczasowa. – Materiał, z którego jest wykonana, będzie stopniowo się wypalał – mówi Fogtt. – Neon umrze w naturalny sposób. A jego fragmenty trafią w prywatne ręce – po zakończeniu prezentacji przeznaczone zostaną na aukcję na rzecz rewitalizacji dawnego sanatorium w Sokołowsku. Pod koniec listopada instalacji, dofinansowanej w ramach pierwszego miejskiego konkursu na realizację działań artystycznych w przestrzeni publicznej, będzie też towarzyszyła zbiórka krwi na placu Trzech Krzyży. Więcej na www.kapilary.pl/en.
Źródło: Życie Warszawy

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL