fbTrack

Społeczeństwo

Podróże w egzotyczne miejsca coraz popularniejsze w Polsce

Książki Wojciecha Cejrowskiego sprzedają się w ogromnych nakładach
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Rośnie moda na egzotyczne wyprawy. Polacy kochają podróże. Ale jeszcze bardziej podróżników i ich książki
– Taka podróż chodziła mi po głowie od dawna. Żadnych zarezerwowanych noclegów. Mapa, plecak i dreszczyk emocji. Znajomi mówili, że chyba po pięćdziesiątce mi odbiło – śmieje się Adam Borowiak, właściciel firmy, który ze znajomymi wybrał się na pieszą wędrówkę w poprzek Filipin.
Twierdzi, że przeżył wspaniałą przygodę. – Do tej pory byłem na kilkudziesięciu wyjazdach zagranicznych, ale dopiero teraz poczułem, co to znaczy być prawdziwym globtroterem – podkreśla. Co teraz? – Nie wiem. Może Kambodża albo Wietnam? Coś się wymyśli – mówi Borowiak.
[srodtytul]Najdroższy jest lot[/srodtytul] Aby wyruszyć na wyprawę życia, wcale nie trzeba być bogatym biznesmenem. Dorota Piskor, choć ma dopiero 20 lat, zwiedziła już Azję. – Po maturze nie zamierzałam od razu iść na studia. Chciałam dać sobie oddech, przemyśleć, co tak naprawdę chcę robić w życiu, no i zobaczyć trochę świata – opowiada. – Mój chłopak zaczynał ostatni rok studiów, miał mało zajęć, więc ruszyliśmy w drogę. W ciągu trzech miesięcy odwiedzili Indie, Nepal, Laos, Wietnam, Kambodżę, Tajlandię i Malezję. Aby zarobić na tę wyprawę, wcześniej pracowali w Norwegii i Szkocji. – Między innymi zbieraliśmy truskawki. Było ciężko, ale się opłaciło. Wspomnienia z wyprawy są niesamowite – zapewnia Dorota. Kolejny cel podróży? – Zdecydowanie Ameryka Południowa, ale musimy uzbierać pieniądze. 27-letni Bartek Konieczny, który pracuje w biurze projektowym, na dalekie wyprawy wypuszczał się jeszcze na studiach. Ostatnie trzy miesiące spędził w podróży po Chile i Argentynie. – Uwielbiam się wspinać, więc musiałem odwiedzić Andy – opowiada. Ale nie ograniczył się do gór, oba kraje zjechał wzdłuż i wszerz. – Główny koszt to zakup biletu na samolot, później już można sobie poradzić – przekonuje. – Podróżowałem głównie autostopem albo lokalnymi autobusami. W ten sposób można dotrzeć w najdalsze zakątki. I deklaruje: – Zakochałem się w Ameryce Południowej. Następnym razem pojadę do Peru, Boliwii i Ekwadoru. [srodtytul]Dotknąć prawdziwego życia[/srodtytul] To, że Polacy zakochali się w egzotycznych wyprawach, potwierdzają znani podróżnicy. – Dawniej, gdy podczas półrocznej wyprawy spotkałem Polaków, to było wydarzenie – wspomina Jacek Pałkiewicz, podróżnik i odkrywca. – Teraz, gdy jestem np. w Laosie, zawsze spotykam rodaków. Kilka tygodni później jestem w dżungli w Kambodży i też słyszę: „Dzień dobry, panie Jacku” w ojczystym języku. Pałkiewicza to zjawisko cieszy: – Jeśli ktoś chce wydawać pieniądze, to dobrze, że dzięki temu zobaczy cuda natury. Wtóruje mu podróżniczka i dziennikarka Beata Pawlikowska, która zachęca do samotnych wypraw. – Jadąc z wycieczką, człowiek jest przewożony w „akwarium”, nie może dotknąć prawdziwego świata, poznaje świat sztuczny – uważa. – Samotny podróżnik nie zwraca na siebie uwagi, może podejść bliżej zwykłego człowieka, poznać prawdziwe życie, zwyczaje odwiedzanego miejsca. Pawlikowska wspomina początki swojego podróżowania. – Kiedy zapracowałam na pierwszy bilet, po prostu wsiadłam do samolotu i poleciałam do Ameryki Południowej. Ta podróż ukształtowała moją osobowość i charakter – twierdzi. [srodtytul]Bestsellery i programy[/srodtytul] Być może to właśnie przykład znanych globtroterów zachęcił Polaków do podróżowania. W ostatnich latach programy podróżnicze i książki o tej tematyce biją w Polsce rekordy popularności. – Jeszcze kilka lat temu upadła seria podróżnicza wydawnictwa Prószyński, bo ludzie nie chcieli kupować książek o tej tematyce. Teraz mamy prawdziwy boom na takie publikacje – podkreśla Pałkiewicz. Wie, o czym mówi, bo tylko w ostatnich latach ukazało się siedem jego książek, m.in. „Sztuka podróżowania” i „Amazonka”. Do księgarń trafiła też właśnie biografia słynnego podróżnika. Rekordy popularności biją książki Wojciecha Cejrowskiego. „Rio Anakonda” oraz „Gringo wśród dzikich plemion” sprzedały się w nakładzie ponad pół miliona egzemplarzy i długo nie schodziły z list bestsellerów. Program Cejrowskiego „Boso przez świat” w TVP 2 miał ponadmilionową widownię, mimo że był pokazywany zazwyczaj przed południem. Jarosław Kret, prezenter i podróżnik, potwierdza zainteresowanie Polaków tematyką podróżniczą. Jego książka „Moje Indie” sprzedała się już w nakładzie ponad 50 tys. egzemplarzy. – Właśnie kończę prace nad kolejną poświęconą Madagaskarowi. W głowie mam następne pomysły – mówi Kret. Niesłabnącą popularnością cieszy się też program Martyny Wojciechowskiej „Kobieta na krańcu świata” w TVN. Podróżniczka, która odwiedziła już ponad 70 krajów, właśnie nagrywa nowe odcinki. Miesiąc temu do Polski dotarła informacja, że wraz z ekipą została zatrzymana przez wojskowych w Birmie, gdzie miała nagrywać program. Wydalona z tego kraju, udała się na Borneo, by kontynuować nagrania. – Widać, że ludzie naprawdę się tym interesują. Być może dla niektórych jest to jedynie podróż palcem po mapie, ale może dzięki niej dowiedzą się więcej o świecie. Może zarażą chęcią podróżowania swoje dzieci – mówi Pałkiewicz. – Mnie do podróżowania zachęciły właśnie książki – wspomina Kret. – Wychowałem się na lekturach o Tomku Wilmowskim. „Przygody Tomka na Czarnym Lądzie” przeczytałem jako dziecko chyba z dziesięć razy i marzyłem, żeby samemu znaleźć się w Afryce. Udało się, i to nieraz. [srodtytul]Pod dobrą opieką[/srodtytul] Także Marek Kamiński, podróżnik i polarnik, połknął bakcyla podróżowania już w dzieciństwie. – Zacząłem czytać książki i pamiętniki podróżnicze. Chciałem dotykać świata – opowiada zdobywca obu biegunów. Dziś ułatwia podróżowanie innym. Fundacja Kamińskiego organizuje wyprawy w egzotyczne miejsca. W tym roku zaprasza na podróż po Amazonii Peruwiańskiej. – Dochód z wyprawy przeznaczony jest na fundację – mówi Marek Kamiński. Jej zadaniem jest niesienie pomocy dzieciom niepełnosprawnym i cierpiącym na szczególnie ciężkie schorzenia. Na wyprawę można się wybrać także z Cejrowskim. W listopadzie organizuje on podróż do Australii. Można z nim również wyjechać na połów ryb w Amazonce lub warsztaty fotograficzne w Puszczy Amazońskiej. Cena: co najmniej kilka tysięcy dolarów. – Jeśli ktoś nie ma odwagi samemu rzucić się na głęboką wodę, to może w ten sposób zacznie swoją przygodę – komentuje Pałkiewicz. – Na pewno połknie bakcyla podróżowania. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=j.strozyk@rp.pl]j.strozyk@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL