fbTrack

Zadania

Elektroniczna baza wypoczynku dzieci się sprawdziła

Fotorzepa, Przemek Wierzchowski
Mijające wakacje były testem nowych zasad zgłaszania i organizowania wypoczynku dzieci
W ocenie kuratoriów nowy system organizacji wypoczynku, działający od 1 marca sprawdził się nadspodziewanie dobrze.
– Teraz mamy zweryfikowane wszystkie ośrodki i nawet gdyby zaszła nadzwyczajna sytuacja, łatwo można stwierdzić, czy na danym terenie są dzieci i ile ich jest. To poprawia stan bezpieczeństwa. Do pomorskiego kuratorium wpłynęły dwie skargi na organizatorów wypoczynku, obie od rodziców, którzy nie aprobowali działań wychowawców – mówi Beata Wolak z pomorskiego kuratorium oświaty. Dobrego zdania o systemie jest też małopolskie kuratorium.
– Dotychczas bazę robiliśmy na własny użytek i zajmowało to dużo czasu. Teraz jest centralna i to daje poczucie bezpieczeństwa rodzicom, a nam łatwiej sprawować nadzór. Z naszego terenu w bazie zarejestrowało się dotychczas 925 organizatorów – mówi Ewa Klimczyk z małopolskiego kuratorium. Na tym terenie nie było wielu skarg – dwóch wychowawców nie miało kursów upoważniających do opieki nad dziećmi. Efekty przyniosła też nowa instrukcja w sprawie zasad organizowania wypoczynku pod namiotami. Udało się pogodzić pionierskiego ducha ze standardami higienicznymi. – Generalnie należy pozytywnie ocenić nowe zasady organizowania wypoczynku dzieci. [b]Wydaje mi się, że dobrym uzupełnieniem bazy byłaby możliwość wystawiania rekomendacji i składania uwag przez lokalny sanepid[/b]. Brak uwag oznaczałby, że obiekt nie budzi żadnych zastrzeżeń, ale w pewnych sytuacjach dobrze byłoby wprowadzić dodatkowe informacje przydatne rodzicom wybierającym ofertę kolonijną – deklaruje Jan Orgelbrand, zastępca głównego inspektora sanitarnego. [srodtytul]Raczej czysto[/srodtytul] Nowe zasady zgłaszania wypoczynku nie ograniczyły w niczym działań sanepidu. – Wszystkie ośrodki były na czas sprawdzone. Liczbę zatruć zbiorowych można policzyć na palcach jednej ręki i żadna z kontrolowanych placówek kolonijnych czy obozowych nie została zamknięta z powodów sanitarno-epidemiologicznych – ocenia Jan Orgelbrand. Nie oznacza to, że sanepid nie miał żadnych zastrzeżeń. Budził je ogólny stan obiektów i bałagan na ich terenie. Zdarzało się przepełnienie, szczególnie w placówkach, które na co dzień nie są wykorzystywane do wypoczynku, np. w szkołach. Nie ma bowiem norm, które określą, ile osób może wygodnie i bezpiecznie spać w jednej sali. [srodtytul]Kursy pod lupą[/srodtytul] Dziś kolonijnym wychowawcą może zostać praktycznie każdy, po 36-godzinnym kursie. Jesienią eksperci MEN i z poszczególnych kuratoriów mają przeanalizować przepisy określające zasady, warunki i czas kursów na wychowawców. Może kursy będą dłuższe, zmieni się ich zakres, a także liczba podmiotów, które będą je organizować, by standardy były jednolite. – Nie spodziewam się rewolucji, bo trzeba pamiętać, że zbyt wysokie wymagania stawiane wychowawcom mogą sprawić, iż nie będzie komu jeździć na obozy i kolonie. Poza tym bycie dobrym wychowawcą to przymiot, który się po prostu ma, i nie zapewni go nawet najlepszy i najdłuższy kurs – mówi Beata Wolak. [ramka][srodtytul]Jak działa centralna baza [/srodtytul] Elektroniczna baza danych o wypoczynku zawiera informacje o numerach wydanych zaświadczeń, danych organizatora, liczbie uczestników oraz terminie i lokalizacji wypoczynku. Tego rodzaju rozwiązanie umożliwiło rodzicom zamierzającym wysłać dzieci na obóz czy kolonie sprawdzenie wiarygodności ich organizatora oraz zgłoszenie uwag odpowiedniemu kuratorowi oświaty lub innym służbom, gdy stwierdzili nieprawidłowości w zorganizowaniu i przebiegu wypoczynku. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL