fbTrack

Biznes

Zmiany w VAT nie wpłyną bezpośrednio na ceny żywności

Zmiany zakładają także wzrost VAT na alkohol i używki, w tym kawę i herbatę
Fotorzepa, Michał Walczak Michał Walczak
Resort finansów stara się udowodnić, że zmiany w podatkach nie wpłyną na wydatki domowych budżetów
Ludwik Kotecki, wiceminister finansów, wyliczył, że po podwyżkach i obniżkach stawek podatku od towarów i usług na żywność i używki nasze wydatki na żywność spadną o 0,1 proc. Ekonomiści zaznaczają jednak, że to wyliczenia statyczne. Zmiany w VAT przy jednoczesnych kiepskich tegorocznych zbiorach i tak staną się pretekstem do znacznych podwyżek cen żywności.
Z danych GUS wynika, że przeciętna czteroosobowa rodzina wydaje na nieprzetworzoną żywność, czyli m.in. mięso, mąkę, warzywa i owoce około 411,6 zł miesięcznie. Od 1 stycznia przyszłego roku VAT na te produkty wzrośnie o 2 pkt proc., co – jak wyliczył resort finansów – może się przełożyć na wzrost cen 0,6 proc. Oczywiście przy założeniu, że całość podwyżki przełoży się na ceny detaliczne. Trzeba będzie więc na te towary wyłożyć od nowego roku co miesiąc średnio o 2,4 zł więcej. Z kolei wydatki na żywność przetworzoną statystycznej rodziny 2+2, czyli na wędliny, pieczywo, przetwory sięgają 332 zł. Obniżka stawek VAT w tym wypadku o 2 pkt proc. spowoduje spadek cen o 0,9 proc., co oznacza oszczędność w kieszeniach podatników rzędu 3 zł co miesiąc w czteroosobowej rodzinie (twierdzi wiceminister).
Zmiany zakładają także wzrost VAT na alkohol i używki, w tym kawę i herbatę z 22 do 23 proc., a co za tym idzie skok cen o 0,2 proc. (zamiast średnio 160 zł rodzina wyda na ten cel od nowego roku 160,3 zł). Wyliczenia te nie uwzględniają jednak tego, co dziś dzieje się dokoła. Kaprysy pogodowe wpłynęły na dość znaczne zmniejszenie zbiorów tak zbóż, jak i owoców oraz warzyw. Już teraz więc ceny na te towary dość mocno wzrosły, a zdaniem ekonomistów w przyszłym roku ten trend będzie kontynuowany. – Jeśli skupimy się wyłącznie na zmianach w podatku od towarów i usług i nie uwzględnimy zmian inflacji ani ruchów cen, jakie mogą wywołać inne czynniki, to zgadzam się z resortem finansów, że łącznie ceny żywności się nie zmienią, a nawet możliwy byłby niewielki spadek – wyjaśnia Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. – Trzeba jednak pamiętać, że żywność przetworzona stanowi połowę całości żywności w koszyku, a właśnie jeśli chodzi o tę grupę produktów, rząd planuje obniżkę stawki podatku. Stąd nic dziwnego, że w sumie otrzymujemy zmianę bliską zera. [wyimek]0,1 pkt proc. o tyle, według MF, spadną ceny żywności po zmianach w VAT[/wyimek] Zdaniem Jarosława Janeckiego, głównego ekonomisty Societe Generale, jeśli będziemy liczyć ceny, tak jak to robi resort finansów, to musimy pamiętać, że to są wyliczenia czysto teoretyczne. Nie wiemy przecież, jak się zachowają ostatecznie producenci i dystrybutorzy. Ich decyzje mogą być znamienne dla cen żywności. – Moim zdaniem dla wzrostu cen bardziej liczyć będzie się to, co dzieje się w rolnictwie, oraz polityka cenowa Rosji – wyjaśnia ekonomista. – Zakaz eksportu zbóż wprowadzony przez ten kraj spowoduje szukanie innych źródeł sprowadzania tego towaru, a to może spowodować wzrost cen transportu i cen samych produktów. Jerzy Martini, partner Baker & McKenzie, zaznacza, że nawet jeśli z punktu widzenia budżetu państwa wpływy z VAT, którym obłożona jest żywność, będą po 1 stycznia 2011 roku neutralne, to każde gospodarstwo domowe dotkliwie odczuje wzrost VAT choćby na prąd i gaz, które stanowią największy wydatek w domowym budżecie. Według GUS czteroosobowa rodzina wydaje na nośniki energii co miesiąc 306,56 zł. Prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej powiedział, że Rada spodziewa się, iż planowane podwyższenie VAT o 1 pkt proc. spowoduje wzrost cen o 0,3 proc. na początku 2011 roku. Ekonomiści szacują, że z tego powodu inflacja skoczy o około 0,5 pkt proc. – W czarnym scenariuszu przełożenie podwyżki VAT może okazać się wyższe i sięgnąć 1 pkt proc. – wyjaśnia Ernest Pytlarczyk z BRE Banku. [ramka]Opinia Janusz Jankowiak główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu Wyliczenia Ministerstwa Finansów są poprawne metodologicznie. Mają tylko jedna wadę: są statyczne. W tych wyliczeniach struktura konsumpcji jest niezmienna. Nie uwzględniono też i nie przedstawiono w nich wpływu szoku podażowego na ceny żywności ogółem (tzn. bez wpływu zmian w opodatkowaniu). Co więcej – brakuje oszacowania wpływu podwyżki VAT na cały koszyk CPI. Stąd szacunki, które w ujęciu bezwzględnym pokazują, że przeciętna rodzina GUS-owska „zarobi” na podwyżce/obniżce VAT. Takie szacunki mogą dobrze wyglądać, ale tyle mają wspólnego z realnym życiem co polski przeciętny piłkarz nożny z prawdziwym piłkarzem, kiedy już skończy się porównywanie strojów, a zacznie się grać. Moje szacunki wskazują, że średnioroczny wzrost CPI wyniesie 0,4 – 0,5 punktu procentowego z samych zmian w podatku od towarów i usług. [/ramka] [i]Masz pytanie wyślij e-mail do autorki[mail=e.glapiak@rp.pl]e.glapiak@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL