fbTrack

Dane gospodarcze

Polska gospodarka przyspieszy

Fotorzepa, Dariusz Golik Dariusz Golik
Zdaniem analityków Moody's polski PKB w 2010 roku wzrośnie o 2,7 proc. Na początku roku szacowali, że nie będzie to więcej niż 1,8 proc.
Analitycy Moody's ożywienie przewidywali dopiero na przyszły rok. Teraz utrzymują dobre prognozy dla Polski na 2011 rok i nieznacznie podnoszą szacunek wzrostu z wcześniejszych 3,2 proc. do 3,3 proc. Agencja utrzymuje jednocześnie stabilną pozycję ratingu dla Polski - dla obligacji rządowych wynosi on A2. Zawdzięczamy to stabilnej pozycji polskiej gospodarki oraz przekonaniu agencji Moody’s, że nasz deficyt będzie malał z 7,1 procent na koniec 2009 roku do 6,3 procent na koniec tego i 6,1 procent PKB w końcówce 2011 roku.
Niestety jednocześnie są przekonani, że nie uda nam się zahamować wzrostu zadłużenia i już w przyszłym roku przekroczymy próg 55 proc. w relacji do PKB, czego za wszelką cenę chce uniknąć polski rząd. Moody's zakłada, że w tym roku dług Polski wzrośnie z 51 do 53,9 proc., by w przyszłym osiągnąć poziom 56,4 proc. PKB. Analitycy agencji obawiają się, że wzrost gospodarczy w Europie będzie wolniejszy niż w przypadku reszty świata, co może przekładać się na ryzyko obniżenia ratingów dla niektórych krajów europejskich. Nie do końca też wierzy w powodzenie stosowanych powszechnie programów oszczędnościowych w większości przypadków bazujących na podwyżce podatków sugerując, że jedynym pewnym efektem będzie właśnie słabszy wzrost PKB.
Zdaniem Ernesta Pytlarczyka z BRE Banku charakterystyczna jest obawa analityków agencji Moody's przed negatywnymi skutkami zacieśnienia fiskalnego zwłaszcza w takich krajach jak Grecja, Portugalia i Hiszpania na wzrost gospodarczy. - Głębsza kontrakcja PKB może spowodować, ze wskaźnik długu do PKB wcale nie musi się poprawić - uważa Pytlarczyk. Z kolei Piotr Bujak z BZ WBK podkreśla, że planowane w Polsce zmiany w finansach publicznych nie odpowiadają w dużej mierze postulatom analityków agencji. Wskazują oni bowiem na konieczność redukcji deficytu poprzez położenie większego nacisku na ograniczanie wydatków, a mniejszego na podwyżki podatków. Sugerują też, aby zmiany przeprowadzać poprzez podjęcie szybkich i zdecydowanych działań, a nie stopniowych zmian. Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale mówi, że wyraźny wzrost restrykcyjności polityki fiskalnej w krajach Unii Europejskiej będzie miał w krótszym okresie negatywny wpływ na dynamikę wzrostu gospodarczego, jednak w dłuższym okresie powinien pozytywnie wpłynąć na aktywność gospodarczą. Ekonomiści Moody’s sugerują większą efektywność cięć w wydatkach od podwyżek podatków, ponadto zwracają uwagę na lepsze wyniki odważniejszych posunięć w polityce fiskalnej. Możliwość skali obniżki wydatków i stymulacji gospodarki poprzez podwyższanie podatków zależy od sytuacji wyjściowej danego kraju. Wyważenie proporcji pomiędzy obniżką wydatków a podwyżką podatków jest sprawą niezwykle trudną. Niewątpliwie jeśli jest możliwość wyboru, lepszym rozwiązaniem jest redukowanie wydatków niż nakładanie kolejnych obciążeń podatkowych. Wyższe podatki mogą bowiem m.in. pogorszyć konkurencyjność gospodarki i utrudnić przyspieszenie wzrostu gospodarczego Jak wskazują doświadczenia ostatnich lat, groźba realnego kryzysu sprzyja bardziej odważnym decyzjom z zakresu polityki fiskalnej. Rekomendacja szybszych działań ze strony agencji ratingowej jest w zasadzie niezauważalna dla polityków, jeśli nie jest poparta na przykład groźbą obniżenia ratingu. Piotr Kalisz, główny ekonomista CitiHandlowy powiedział, że raport Moody’s potwierdza, że 2011 rok może być dużym wyzwaniem dla wielu gospodarek europejskich, przede wszystkim ze względu na rozpoczynający się proces zacieśnienia fiskalnego oraz ograniczania długu. Można oczekiwać, że towarzyszyć temu będą obniżki ratingów, szczególnie w tych krajach, które nie będą w stanie wyrwać się z obecnego głębokiego spowolnienia gospodarczego. Polska na tym tle prezentuje się relatywnie korzystnie, gdyż wzrost PKB pomaga na razie spowolnić proces wzrostu zadłużenia, pomimo bardzo wysokiego deficytu sektora rządowego i samorządowego. Niemniej zaufanie inwestorów i agencji ratingowych nie jest dane na zawsze. Warto pamiętać, że ewentualne obniżki ratingu w krajach regionu mogą sprawić, że rynki finansowe będą z większą ostrożnością spoglądać na Polskę.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL