fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Pan magister upiększania

Corbis
Prof. Jan Krzek z Uniwersytetu Jagiellońskiego o nowym kierunku akademickim, czyli po co nam kosmetologia
[b]Rz: Już wiadomo, że w nadchodzącym roku akademickim na Uniwersytecie Jagiellońskim blisko 90 osób będzie studiować kosmetologię. Skąd pomysł, by na najstarszej, prestiżowej polskiej uczelni stworzyć raczej mało kojarzący się z uniwersytetem kierunek? [/b]
[b]Prof. Jan Krzek:[/b] Pomysł na takie studia nie jest niczym nowym. Kierunek realizowany jest już na farmaceutycznych wydziałach w Łodzi, Białymstoku, Katowicach, Poznaniu. W Krakowie był jak dotąd tylko w szkołach prywatnych, na poziomie licencjatu.
Postanowiliśmy stworzyć zainteresowanym możliwość uczenia się o kosmetologii na poziomie akademickim. Gdzie bowiem znajdą lepsze warunki do nauki w tej dziedzinie niż w Collegium Medicum UJ? Mamy wyspecjalizowaną kadrę, dobrze wyposażone laboratoria.
Poza tym kosmetologia jest odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku. Dziś do różnych zawodów, zwłaszcza intratnych i popularnych, garną się ludzie, którzy bardzo często nie mają podstawowego nawet przygotowania do ich wykonywania. Źle stosowane lekarstwa i kosmetyki, źle dopasowane zabiegi mogą szkodzić, a nie pomagać. Chcemy to ukrócić i dyplomować najlepszych. By można było znaleźć na rynku profesjonalistów w tej dziedzinie.
[b]Laicy nie odróżniają kosmetologa od kosmetyczki. Nie wiadomo też, jak się mają usługi kosmetologa do usług dermatologicznych czy tych, które proponuje chirurgia plastyczna.[/b]
No tak, a to zupełnie odrębne dziedziny wiedzy. Kosmetologia, owszem, wymaga wiedzy dermatologicznej, ale ma służyć ludziom zdrowym. Kosmetolog powinien umieć zauważyć chorobę skórną, ale odsyła chorą osobę do lekarza, bo sam leczy tylko z objawów starzenia się. Poprawia i upiększa. Z chirurgią plastyczną też ma niewiele wspólnego, bo działa tylko w obrębie naskórka. Głębiej ingeruje jedynie w porozumieniu z lekarzem. Może pomóc, stosując np. kosmetykę pourazową, by ładnie zabliźniały się rany.
Mówiąc wprost: kosmetolog po naszych studiach ma posiadać wiedzę ogólną m.in. z dermatologii, laseroterapii, onkologii skóry, toksykologii, receptury kosmetyku, perfumerii. Powinien znać właściwości biologiczne i chemiczne składników w kosmetyku i umieć przewidzieć efekty ich pożądanego i niepożądanego działania. Do jego zadań będzie należała diagnostyka skóry i dobranie odpowiedniego rodzaju zabiegu kosmetologicznego, zastosowanie kosmetyku zgodnie z rozpoznaniem po to, by pielęgnować i upiększać.
[b]A potem taki absolwent otworzy własny salon urody...[/b]
Kosmetolog, owszem, pracuje w gabinetach kosmetycznych, odnowy biologicznej czy w salonach piękności, ale nie tylko. Może być zatrudniony w laboratoriach firm farmaceutycznych i kosmetycznych jako konsultant. Wówczas też dobrze zarobi. Z tego, co słyszałem – od kilku do kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie.
[b]Jaki jest program studiów?[/b]
To m.in. endokrynologia, kosmetologia lecznicza i estetyczna, toksykologia kosmetyków, biologia komórki skóry, fizjologia i patofizjologia skóry, biotechnologia i związki bioorganiczne w kosmetologii.
[b]Przewidywane jest globalne spojrzenie na dziedzinę? Np. nauka wschodnich metod pielęgnacji ciała? [/b]
Raczej podążamy za nowoczesnymi odkryciami laboratoriów Europy Zachodniej. Uczyć będziemy o laseroterapii, stosowaniu ultradźwięków, nowościach kosmetycznych.
[b]Wśród chętnych na kosmetologię przewaga pań?[/b]
Przeciwnie – panów. Wśród nich wiele osób już pracuje, mają własne salony usługowe specjalizujące się w zabiegach kosmetologicznych. Inni złożyli aplikacje, bo uważają, że to przyszłościowy kierunek.
[b]A jest przyszłościowy?[/b]
Co do tego nie ma chyba wątpliwości. My dopiero ruszamy, sprawa utworzenia kosmetologii na Wydziale Farmaceuty- cznym UJ nie była specjalnie nagłaśniana, a mieliśmy na jedno miejsce pięciu chętnych. W tej chwili mamy komplet i dodatkowych naborów we wrześniu nie będzie. Zainteresowanie zabiegami kosmetolo- gicznymi w społeczeństwie rośnie, to ogromna gałąź rynku, która się rozwija w błyskawicznym tempie.
[b]Jak pan myśli, skąd teraz w Polsce taki trend?[/b]
Społeczeństwo się bogaci i niemal każdy chce być piękny i młody.
[ramka]Gdzie studiować
[srodtytul]Zaczęło się 13 lat temu[/srodtytul]
Kosmetologiem może być każdy, kto skończy odpowiednie studia (licencjat, ewentualnie licencjat i dwuletnie magisterskie studia uzupełniające). By zostać kosmetologiem, nie trzeba być lekarzem, choć można te zawody łączyć. Kosmetologię można studiować w szkołach niebędących akademiami medycznymi. Pierwsze studia tego typu uruchomiono w 1997 r. w Łodzi. Od 1999 r. kosmetologia ma własny ośrodek we Wrocławiu (w Wyższej Szkole Fizjoterapii), od roku także w krakowskiej Szkole Wyższej Promocji Zdrowia, w Zabrzu, w śląskiej Akademii Medycznej, w Łodzi, Białymstoku. Kierunek istnieje też w Warszawie (Wyższa Szkoła Ochrony Zdrowia) i w Poznaniu (Wyższa Szkoła Zdrowia, Urody i Edukacji; także w wydziałach zamiejscowych w Szczecinie i Gdyni).
Specjalizacje: m.in. kosmetologia stosowana, kosmetologia w stylizacji i pielęgnacji włosów, spa & wellness, produkty kosmetyczne, zarządzanie salonem kosmetycznym, masaż i fizjoterapia. [/ramka]
[ramka][srodtytul]Wśród wielu zabiegów kosmetologicznych: [/srodtytul]
[b]Mezoterapia[/b]
- niechirurgiczna metoda stosowana dla poprawy wyglądu skóry, jej odmłodzenia, w leczeniu cellulitu, a także w leczeniu i profilaktyce łysienia. To śródskórne wstrzyknięcia aktywnego preparatu, który poprawia mikrokrążenie w tkance podskórnej oraz zwiększa metabolizm komórek tłuszczowych (lipoliza).
[b]Mikrodermabrazja diamentowa[/b]
- ścieranie kolejnych warstw naskórka za pomocą diamentu.
[b]Wykonywane laserem[/b]
- m.in. depilacja i zamykanie naczyń krwionośnych, usuwanie włókniaków, brodawek, kurzajek
[b]Przy użyciu ultradźwięków[/b]
- W ostatnich latach zrobiły furorę w kosmetyce. Drgania małej mocy i częstotliwości (milion drgań na sekundę) emitowane przez płaską głowicę wodzoną po skórze zwilżonej specjalnym żelem, co umożliwia przenikanie ultradźwięków w głąb skóry.
Dzięki drganiom masy w tkance podskórnej wibrują i rozgrzewają się – to efekt termiczny zabiegu. Pod wpływem ciepła naczynka krwionośne rozszerzają się, więc wzrasta zaopatrzenie komórek w krew, w tlen i składniki odżywcze.
Zwiększa się przepuszczalność błon komórkowych. Wtedy wprowadza się w głąb skóry substancje czynne i aktywizujące, np. olejek z drzewa herbacianego stosowany w terapii trądziku.
Ponadto podczas stosowania ultradźwięków wprawione są w ruch cząsteczki tłuszczu i zalegające w komórkach pozostałości przemiany materii. Poprzez kanały limfatyczne są usuwane z organizmu. Skóra oczyszczona z toksyn produkuje więcej kolagenu, dzięki czemu staje się lepiej napięta.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA