fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Sto lat w garniturze

ROL
Jak marka Ermenegildo Zegna odkrywała tajemnice kaszmirów, wełen i kroju męskich marynarek
[i]Korespondencja z Mediolanu[/i]
– Kto dyktuje dzisiaj modę męską, Anglicy czy Włosi? – pytam Adama, młodego Włocha z domu mody męskiej Ermenegildo Zegna. Z grupą dziennikarzy przyjechaliśmy do Mediolanu na obchody stulecia firmy.
– Między Włochami a resztą świata wciąż istnieje przepaść, odpowiada nie bez wyższości Adam, który studiował ekonomię w Anglii, ale wrócił do rodzinnych Włoch. – My rośniemy wśród sztuki i kultury, które budowaliśmy przez trzy tysiące lat. Widać to w naszym stylu życia.
Adam nosi dopasowaną granatową letnią marynarkę, niebieską koszulę z wysokim okrągłym kołnierzykiem i oczywiście brązowe buty, bo Włoch czarnych w ciągu dnia nie zakłada. Wszystko, z wyjątkiem dżinsów Lee, jest oczywiście z metką Ermenegildo Zegna.
[srodtytul]Cztery piętra i pięć pokoleń[/srodtytul]
W Mediolanie panuje 30-stopniowy upał. Czasem ulicą przemknie elegancki mężczyzna w ciemnoszarym garniturze i białej koszuli. Kto nie musi pracować, chodzi w szortach, sandałach i koszulce polo.
Ale w sklepie Zegny na via Monte Napoleone, najlepszej ulicy Mediolanu, klientów nie brakuje. Cztery piętra zaprojektowane przez nowojorskiego architekta Petera Marino wypełniają kolejne linie EZ. Parter – krawaty i linie sportowe, im wyżej, tym bardziej elegancko. Na samej górze wiszą ubrania szyte na miarę, z fastrygami na rękawach. Ceny? Garnitury od 1 tys. euro w górę, w zależności od tkaniny. Zestaw na elegancki ślub – długi żakiet i sztuczkowe spodnie, szara kamizelka i krawat – od 3 tysięcy euro.
Ermenegildo Zegna to mała firma, która działa jak duża. Ma 555 sklepów na świecie, z czego 80 w Chinach, z otwartym wiosną w Szanghaju „global store” o powierzchni 2 tysięcy metrów. Ale wciąż, jak nakazuje włoska tradycja, zarządzana jest rodzinnie. W odróżnieniu od takich domów mody jak Gucci czy Benetton, które weszły do międzynarodowych koncernów, Ermenegildo Zegna pozostaje w rękach rodziny. I radzi sobie nieźle.
– Nie mamy zamiaru otwierać hoteli, produkować damskich ubrań ani karmy dla kotów, mówi Gildo Zegna, dyrektor naczelny, czwarte pokolenie. Teraz dorasta piąte – wiek od 14 do 29 lat. Każdy młody, zanim zacznie pracę w firmie, musi zdobyć wyższe wykształcenie, mówić biegle po angielsku i zyskać doświadczenie u innego pracodawcy.
Z Anną Zegna, szefową wizerunku (czwarte pokolenie) zwiedzamy wystawę „Ermenegildo Zegna. From Textile Factory to Style Factory”, którą z okazji stulecia otwarto w mediolańskim muzeum Triennale. Pokazuje historię firmy oraz opowiada o tym, co dla męskiego ubrania jest najważniejsze – o tkaninie. Od niej wszystko się zaczęło. Od niej bierze początek historia przędzalni, którą w 1919 roku założył Ermenegildo. Od niej zaczyna się każde szyte tutaj ubranie.
[srodtytul]Ile waży garnitur[/srodtytul]
Gdy spojrzeć niewprawnym okiem, wszystkie garnitury wyglądają podobnie. Ale wprawne oko rozpozna rękodzieło i jakość materiału. Dotykamy kłębków wełny z australijskich merynosów, kaszmirów z Mongolii oraz najbardziej miękkiej i najdroższej z wełen – wikunii, która pochodzi od kóz żyjących w Andach. Ich wełnę, z nitkami grubości 12 – 13 mikronów (włos ludzki ma 50, 60) zbiera się co dwa lata. Tylko 30 procent zużywanych jest w firmie, resztę sprzedaje się innym luksusowym producentom.
Na wystawie wisi garnitur z samodziału z lat 40. Świetnie uszyty, ale twardy, szorstki i przede wszystkim ciężki. Kto by dziś coś takiego włożył? Dziś ubranie musi być lekkie. Miarą tej lekkości są liczby, którymi opatrzone są tkaniny. 100 oznacza, że metr kwadratowy waży 100 g, 150 – że 150 g itd. Tkanina numer 1, opracowana w firmie w roku 1910, ważyła 500 g. Jej dzisiejszy odpowiednik jest dwa razy lżejszy.
W tajemnice wełny w przędzalni w Trivero, w górach Piemontu, wprowadza nas Gildo Zegna. – Kaszmir najlepszy pochodzi z Mongolii, gdzie temperatury dochodzą do minus 40 stopni. Moher, przędza z kóz z Afryki, elastyczna i oddychająca, sprawdza się w wilgotnym klimacie.
– Z czego najlepiej uszyć letni garnitur? – pytam, bo lata mamy coraz gorętsze, a w upał też się pracuje. – Jestem tradycyjny i uważam, że cienka wełna 100 proc. jest najlepsza, odpowiada pan Zegna. Nasz wynalazek z 1993 roku – „cashco”, mieszanka bawełny i kaszmiru, to lekki materiał, tkanina high-tech „cool effect” – chłodzi.
Do uszycia garnituru potrzeba 538 par rąk od początku do końca, mówi Anna Zegna. Jedną z trudniejszych czynności jest sporządzenie wykroju. We wzorcowni w Trivero wiszą wykroje celebrytów. Na wierzchu Schwarzennegger, kawał chłopa, Kaddafi jest niewielki, dalej wisi obrys Briana Ferry’ego. Niektórzy biznesmeni, już bez znanych nazwisk, zostawiają u Zegny nawet 25 tysięcy euro rocznie.
[srodtytul]Młody kupuje jak kobieta[/srodtytul]
Największą zmianą ostatnich lat jest odmłodzenie klienteli. Młodszy klient Zegni nastawia się na linie sportowe wprowadzone w 1998 roku, dżinsy, kurtki. – Młodzi kupują jak kobiety – mówi Gildo Zegna. – Impulsywnie i częściej.
– Co z krawatami? – pytam, wiedząc, że dzisiaj nawet panowie na stanowiskach i nawet tu, w stolicy męskiej elegancji, odpuszczają sobie ten detal. – Nie ma szans, mężczyźni porzucają krawaty.
– Myśli pan, że Włosi zaakceptują garnitur z szortami, jaki w czerwcu pokazywano na pokazach w Mediolanie? – pytam. – Nie sądzę – odpowiada Gildo Zegna. – Chyba że w kurorcie, w Portofino czy Amalfi, chociaż nawet tam nie bardzo to widzę. – Rewolucją w męskim ubraniu ostatnich lat było połączenie dżinsów z garniturem i zdjęcie krawata – dodaje Adam.
Na razie na więcej się nie zanosi.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA