fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

W cieniu czy blasku słynnego taty

Drogę do telewizji otworzył Aleksandrze Kwaśniewskiej "Taniec z Gwiazdami"
Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Dzieci polityków albo korzystają z możliwości, jakie daje nazwisko ojca, albo obrażają się nawet na wzmiankę o nim
Konferencja podsumowująca dużą imprezę organizacji pozarządowej. Prowadzący dziękuje tajemniczej Zofii, jednej z głównych organizatorek. – Zosia Komorowska (wtedy jeszcze córka marszałka Sejmu – red.) zastrzegła wcześniej, żeby w żadnym wypadku nie podawać jej nazwiska – opowiada jej znajoma.
Ta 31-letnia dziś córka prezydenta elekta jest bardzo czuła na punkcie swej prywatności. Obraża się, kiedy dziennikarz, pisząc o jej działalności, wspomni, kto jest jej ojcem. Zresztą cała piątka dzieci Bronisława Komorowskiego stara się żyć tak, by nie identyfikowano ich z ojcem. Zofia, Tadeusz, Maria, Piotr i Elżbieta często angażują się w działania społeczne. Jak pisała "Polityka", ostatnio bez rozgłosu włączyli się w sprzątanie po powodzi. Od kampanii prezydenckiej, w której ich tata chwalił się piątką dzieci, trzymali się jednak z daleka – pojawili się tylko w spocie przy rodzinnym stole.
[srodtytul] Dwie legitymacje Kwaśniewskiej[/srodtytul]
– Przejdzie im – uważa Aleksandra Kwaśniewska, córka byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. – Ja na początku kadencji, gdy się komuś przedstawiałam, nazwisko wymawiałam tak niewyraźnie, by nie sposób było go zrozumieć.
Robiła tak nawet w Pałacu Prezydenckim. Wspomina, że kiedyś zadzwoniła do pałacowej kuchni z prośbą o obiad i usłyszała w tle: "Jacek, jakaś Ola Wieśniewska chce obiad". Jako licealistka, za zgodą odpowiednich władz, miała dwie legitymacje szkolne – jedna była wystawiona na nazwisko panieńskie matki. Używała jej np. w autobusach, bo – jak twierdzi – nie chciała robić zamieszania.
– Podczas pierwszej kadencji ojca było mi łatwiej zachowywać prywatność. Wychodziłam boczną bramą z pałacu i autobusem jechałam do szkoły – opowiada Kwaśniewska. – Potem jednak pojawiało się coraz więcej kolorowych czasopism, portali, dziennikarze robili mi zdjęcia po obronie pracy magisterskiej, na randce. Kiedy więc przyszła propozycja pracy w "Tańcu z gwiazdami" TVN, pomyślałam, że nic nie tracę, bo i tak jestem rozpoznawalna.
Aleksandra Kwaśniewska pogodziła się już z losem celebrytki. Została reporterką, współprowadzi program "mała Czarna" w TV 4. Do 2007 r. pracowała w TVN. Rozstała się z tą stacją po programie "Dzień dobry TVN". Broniła w nim ojca, który na wiecu SLD robił wrażenie osoby niedysponowanej (komentowano, że był pijany; on sam twierdził, że to wirusowa choroba z Filipin).
– Do "Tańca z gwiazdami" nie myślałam o dziennikarstwie – przyznaje Kwaśniewska. – Studiowałam psychologię i chciałam się nią zajmować. Dziś podoba mi się to, co robię. Dodaje, że nie ma złudzeń – gdyby nie nazwisko, kariera w telewizji nie byłaby taka prosta. – Samo nazwisko też by jednak nie wystarczyło. Dostałam pewien bonus, ale teraz codziennie ciężko pracuję – podkreśla.
W "Tańcu z gwiazdami" wystąpiły też: córka premiera Donalda Tuska Katarzyna i córka byłego prezydenta Lecha Wałęsy – Maria Wiktoria. Obie po występie wróciły na Wybrzeże. Maria Wiktoria Wałęsa – do pracy w instytucie swojego ojca. Katarzyna Tusk – na studia. Jak ostatnio doniosła kolorowa prasa, córka premiera dorabia w butiku.
Po występie nie odżegnywała się od kariery w mediach. Żartowała, że w dzieciństwie marzyła o karierze pogodynki. Podkreślała jednak, że stawia na zwyczajne życie. – Chcę zostać psychologiem, założyć rodzinę. Chociaż nauczyłam się już, że nigdy nie należy mówić "nigdy" – zwierzała się "Gali", zaznaczając: – Nie przeszkadza mi to, że jestem z klucza "córka polityka". Bo tak jest i nie mam zamiaru się tego wstydzić. Nie będę teraz udawać, że jestem w "Tańcu...", bo dokonałam czegoś wielkiego.
[srodtytul] Przepustka do świata polityki [/srodtytul]
Mocne nazwisko to przepustka nie tylko do świata celebrytów, ale też do polityki. Dzięki nazwisku ojca karierę mógł rozpocząć Jarosław Wałęsa. Z łatwością wygrywa na Wybrzeżu wybory – i te do Sejmu, i – ostatnio – do Parlamentu Europejskiego. Podczas wyborów do PE w 2009 r. jego kandydatura była zresztą zagrożona, bo - jak pisała prasa - PO miała obawiać się, że jego zbyt mocne nazwisko zaszkodzi innym kandydatom Platformy na Pomorzu – Januszowi Lewandowskiemu i Janowi Kozłowskiemu.
W PO pojawiają się jednak głosy niezadowolonych z powodu kariery Wałęsy. – W swojej pierwszej sejmowej kadencji widać było, że ciężko pracował. Ale już w drugiej sobie odpuścił. Bo z takim nazwiskiem nie musi wiele robić, by wygrać na Pomorzu – mówi polityk PO.
Jarosław Wałęsa: – Mam tego samego ojca od 34 lat, nienormalne jest zastanawianie się nad tym, co bym robił, gdybym był synem kogoś innego.
Do europarlamentu dostał się też inny polityk z mocnym nazwiskiem – Adam Gierek, syn I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka. Jest politykiem Unii Pracy, pracownikiem naukowym, profesorem zwyczajnym nauk technicznych. W kampaniach wyborczych często nawiązywał do ojca. Organizował m.in. "czyny społeczne", podczas których wyborcy – często przy dźwiękach piosenek z epoki – sprzątali parki lub sadzili drzewa.
[srodtytul] Córka generała ucieka[/srodtytul]
Są jednak dzieci polityków, które sfery publicznej unikają jak ognia. Monika Jaruzelska, córka gen. Wojciecha Jaruzelskiego, twierdzi, że wybierając swoją drogę zawodową, myślała przede wszystkim o tym, by być jak najdalej od polityki. Dziś prowadzi własną szkołę stylu. – Chciałam pójść w takim kierunku, by nikt nie mógł powiedzieć, że ojciec mi coś załatwił – opowiada. – Udało mi się, bo ludzie mody kompletnie się nie zajmują polityką.
Przyznaje, że gdyby nie nazwisko ojca, jej życie mogłoby się potoczyć zupełnie inaczej. – Bo w pewnym sensie motywem mojej decyzji była chęć ucieczki – mówi. – Ale bycie celebrytą nie jest jądrem mojej osobowości. I już teraz trochę od tego uciekam. Nie przepadam za blichtrem kultury celebryckiej. Za to razem ze Szkołą Wyższą Psychologii Społecznej prowadzę studium dotyczące mody, mediów i marketingu.
Córka generała przez jakiś czas unikała w wywiadach rozmów o ojcu. – Chciałam uniknąć zarzutów o podpieranie się jego pozycją. Teraz jednak mówię także o nim. Poczułam się chyba na tyle silna zawodowo, że już takie zarzuty mi nie grożą. I mam też poczucie, że w pewnym sensie pomagam mu, pokazując ojca od bardziej ludzkiej strony – wyjaśnia.
Z dala od mediów starała się też żyć Marta Kaczyńska, córka Marii i Lecha Kaczyńskich. Z wykształcenia jest prawniczką, mieszka na Pomorzu z rodziną. Podczas kampanii prezydenckiej w 2005 r. wystąpiła na billboardzie wyborczym Lecha Kaczyńskiego. Ale gdy jedna z kolorowych gazet organizowała sesję zdjęciową pod hasłem "Prezydentówny", odmówiła udziału.
Wyszła z cienia po tragedii smoleńskiej. Wsparła w kampanii swojego stryja Jarosława Kaczyńskiego. – Być może w ten sposób radziła sobie z cierpieniem – zastanawia się Jaruzelska.
[srodtytul] Nie czytajcie wpisów na forach [/srodtytul]
Daleko od polityki trzyma się też Agata Buzek – aktorka, córka przewodniczącego europarlamentu Jerzego Buzka. Wkrótce po tym, gdy w 1997 r. jej tata został premierem, jeszcze jako studentka wystąpiła w "Tok-szoku" w TVP 1 i dostała rolę w "Zemście" Andrzeja Wajdy. Pojawiły się złośliwości, że dostała pracę dzięki ojcu.
– Byłoby mi trudno, gdybym miała cień wątpliwości. Ale nie miałam – opowiadała o tym okresie w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" w maju 2010 r. – Wcześniej zagrałam dwie role w Teatrze TV, w filmie Glińskiego "Kochaj i rób, co chcesz". Wygrałam casting do włoskiego filmu, reżyser nie przyjechał chyba po córkę premiera? Wiedziałam, że tato nie będzie mi niczego załatwiał.
Także Katarzyna Meller, córka nieżyjącego już byłego szefa MSZ Stefana Mellera, podkreśla, że karierę zawdzięcza sobie: – Ale i tak przy każdej zmianie pracy spotykałam się z zarzutami, że pracę załatwił mi tata.
Meller pracowała m.in. w agencji koncertowej Jamboree, przez ponad cztery lata była prezesem fundacji Agory przyznającej literackie Nagrody Nike. W 2008 r. została rzeczniczką spółki PL 2012 odpowiedzialnej za organizację Euro.
– Znajomi informowali mnie, że na forach pojawiają się komentarze, iż pracę załatwił mi tata. Ktoś zapomniał, że mój ojciec już wtedy nie żył – mówi rozgoryczona. – Trzeba jednak żyć własnym życiem i jak najlepiej wykonywać swoją pracę. Nie ma sensu przejmować się opinią osób, których się nie zna.
Dzieciom Bronisława Komorowskiego Katarzyna Meller radzi: – Dla własnego zdrowia psychicznego nie czytajcie wpisów na forach.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA