fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Filmowe miasto kobiet

Andrzej Bart
Fotorzepa
Andrzej Bart, znakomity pisarz i scenarzysta, chce zostać ojcem. – Tylko duchowym – zastrzega. Szykuje filmowy projekt o kobietach Warszawy. W polskich dekoracjach, ale na anglosaskim poziomie.
Całe życie odpowiadam tylko za swoje powieści. Tym razem  przyjąłbym odpowiedzialność także za innych. Trochę się tego obawiam – mówi.
Projekt jest jednak na tyle wciągający, że Bart zdecydował się podjąć wyzwanie i wyjść z domu, w którym zaszywa się, gdy pisze.
[srodtytul]Czekając na pointę[/srodtytul]
Z pomysłem, aby opowiedzieć o kobietach – w wieku od lat pięciu do stu – by z ich historii utkać wielowątkowy obraz  miasta, nosi się od dwóch lat.
Kilka tygodni temu, na pierwszym od lat spotkaniu pisarzy i filmowców, podczas festiwalu w Gdyni, zaczął badać grunt.
Wstępnie chęć udziału w przedsięwzięciu potwierdziło kilkoro ludzi pióra. Jednak oficjalnie autor m.in. powieści „Rien ne va plus” i „Fabryka muchołapek”, scenarzysta i dokumentalista rozpoczęcie projektu chce ogłosić jesienią. Wtedy zaprosi do współpracy wszystkich, którzy wierzą w swój talent i uważają, że mogliby opowiedzieć krótko interesującą, mądrą lub tylko błyskotliwą historyjkę.
Bart nie stawia ograniczeń: wieku, doświadczenia czy tematu. – Za to będę czekał na jakikolwiek przejaw talentu narracyjnego, na pointę, czyli coś, o co trudno dziś w polskim kinie czy teatrze – zapewnia.
[srodtytul]Potęga esencji [/srodtytul]
Po powieściach, które stworzył, po filmie „Rewers” z barwnymi portretami bohaterek właściwie nie powinno dziwić, że i tym razem koncentruje uwagę na kobietach.
– Są esencją nie tylko mojego życia – dziwi się, że musi tłumaczyć taką oczywistość. – Trochę boleję nad tym, ale ostatnimi czasy wydają mi się mądrzejsze od mężczyzn. To już nie potęga pojedynczej Marii Curie-Skłodowskiej, to już armia…
Warszawianki zainspirowały go, ponieważ... mieszkają w aglomeracji. Duże miasto, składające się głównie z przybyszów, daje możliwość znalezienia wielości charakterów, postaw i losów. Do współpracy Bart chciałby zaprosić autorów uznanych – z Magdą Dygat, Dorotą Masłowską i Jerzym Pilchem na czele, a także tych, którzy nie mają jeszcze większych osiągnięć. – Myślę o zderzeniu świeżej krwi, ludzi wstępujących do zawodu z tymi, którzy są mistrzami w swoich formach – mówi.
[srodtytul]W której historii jesteśmy[/srodtytul]
Optymistyczny scenariusz wygląda tak: od października na e-mailowy adres producenta, który podejmie się realizacji projektu, mają napływać wpisane w warszawskie tło kobiece portrety. Dziesięć, dwanaście najlepszych posłuży do stworzenia scenariusza. – Byłby to utwór szybko oddychający – komentuje Bart. – Taki, przy którym trzeba mocno się trzymać fotela, aby zorientować się, w którym domu, w której historii jesteśmy i jak dziewczyna goniąca łotra ma się do staruszki, która przeżyła getto, a teraz gubi się na Muranowie.
Pisarz planuje film ze skromnym budżetem, ale też chce do najmniejszych epizodów zaprosić znakomitych aktorów. Kto będzie reżyserem? – Nad tym zastanowimy się z producentem – stwierdza. I proponuje wielu reżyserów, z których każdy dostałby trzy dni zdjęciowe. Ale nad nimi byłby jeden, który przy stole montażowym nada całości jednorodny sznyt.
– Nie zakładam arcydzieła. Nie każę nikomu udawać Bergmana. Chcę historii, które wzruszą, rozśmieszą lub tylko sprowokują do zastanowienia się nad tym i owym – podkreśla Bart. – Taki średni poziom anglosaski. Na razie dla nas nieosiągalny.
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA