fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Woda czysta, tylko muł na dnie

Fotorzepa, Dariusz Rosiak DR Dariusz Rosiak
O 5 rano Stach z Pobondzia traktorem na pole wjeżdża. Bociany, myślę, klekocą, one też zwykle od samego rana klaszczą dziobami Panu Bogu w podzięce za słońce, ale nie, to tylko Stachu kartofle obsypuje.
Wychodzę przed chałupę, idę na pole, bo blisko. – Stachu – mówię – co ty robisz? Przecież na ekologiczne przeszedłeś. Jak cię złapią, to dopłaty unijne zabiorą. Przepadnie wszystko.

– Jak nie posypię, to nic nie zbiorę. A zresztą kontrol była niedawno, szybko nie wrócą.[srodtytul]Wahania nad żywokostem[/srodtytul]Siedzimy potem przy piwie i pasztecie, tłustym, domowej roboty, i Stachu tłumaczy: – Jeden pod Wiżajnami całkiem na ekologizm przeszedł. Ze 30 hektarów ma. Dwa lata dobrze ciągnął, dopłaty 300 – 400 złotych wyższe od hektara niż normalnie. Ale całe pola zarosły mu chwastami, bo na własne ekologiczne nawozy pieniędzy nie ma. Ile krowy mu gówna wyprodukują? Nie starczy przecież nawet na małe pole. Za rok już nic nie zbierze, a za trzy lata program mu się skończy i zostanie z tym nieużytkiem.– Ale Stasiu – mówię – w Warszawie to nawet 15 złotych ludzie zapłacą za kilo kartofli, byle tylko robaczywe były, pachniały jak ka...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA