fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koszykówka

Spokojnie sobie pracuję

Jerzy Szambelan, trener reprezentacji Polski koszykarzy do lat 17
[b]Co można powiedzieć po zakończeniu tak udanego dla Polski turnieju?[/b]
Jerzy Szambelan: Stany Zjednoczone w dzisiejszym finale były poza naszym zasięgiem, ale wynik, który tu osiągnęliśmy to naprawdę wielkie osiągnięcie, historyczne. Za ten sukces wielkie słowa uznania należą się przede wszystkim zawodnikom. Chłopcy podjęli ciężką pracą, w ich marzeniach był medal. Zmierzali do niego i osiągnęli cel. Ten wynik, to efekt pracy drużyny, trenerów klubowych zawodników, szkoleniowców współpracujących z nami w kadrze. Wszyscy to wspaniali fachowcy, z dużą wiedzą. Bardzo dobrze nam się współpracowało. Chcę im wszystkim za to serdecznie podziękować.
[b] Chłopcy pokazali, że można wygrywać z najlepszymi, pokonując w Hamburgu trójkę czołowych zespołów z poprzednich mistrzostw Europy: Hiszpanię, Litwę i Serbię... Polak potrafi?[/b]
Gdy pracuję na treningu z młodym zawodnikiem i zmuszam go do łamania bariery wysiłku fizycznego i psychicznego, on się broni. Mówi, że tego się nie da zrobić. Odpowiadam: jak to się nie da? Jeśli amerykański zawodnik może, może Rosjanin czy koszykarz innej reprezentacji, to Polak też może. I udowodniliśmy to na tych mistrzostwach. Musimy dalej iść tą drogą. Chodzi o to, żeby chłopcy nadal byli przekonani, że stać ich na rywalizację z wszystkimi nacjami. W 40-milionowym kraju młodzieży nie brakuje. Trzeba po prostu systematycznie pracować.
[b]Pierwszy raz od 1967 roku wprowadził pan polską reprezentację koszykarzy do finałów mistrzostw świata. Uważa się pan za cudotwórcę?[/b]
Absolutnie nie. Spokojnie sobie pracuję. Mam 62 lata, jestem na emeryturze. Pracowałem już z tyloma zespołami i zawodnikami w seniorskiej i młodzieżowej koszykówce. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest mój indywidualny sukces, ale efekt pracy zawodników i współpracujących ze mną szkoleniowców.
[b]Podoba się panu powiedzenie „Szambelan Jerzy - przyjaciel młodzieży”?[/b]
Mówią tak o mnie od dawna: wzór młodzieży, przyjaciel młodzieży. Cóż udało mi się wychować mnóstwo koszykarzy w różnych kategoriach wiekowych, wielu trafiało potem do centralnego szkolenia, reprezentacji juniorskich i młodzieżowych. Mogę być zadowolony ze swojej pracy.
[b] Wszyscy jesteśmy zadowoleni. Przywiózł pan do Hamuburga drużynę lepszą niż na ubiegłorocznych mistrzostwach Europy do lat 16, gdzie zajęliście czwarte miejsce. Tu pokonaliście wszystkich medalistów tamtego turnieju. Co pan zrobił przez ten rok?[/b]
Chłopcy poczynili postępy. Zmierzamy do tego, żeby wykorzystać indywidualne predyspozycje i umiejętności zawodników, a w drużynie doprowadzić do równowagi między graczami obwodowymi i podkoszowymi. To coraz lepiej funkcjonuje i stąd ten wynik.
[b]Co będzie w przyszłości z polskimi medalistami?[/b]
Chłopcy są w rożnych klubach, dorastają. Przede wszystkim muszą zrozumieć, że najlepsza dla nich droga, to znaleźć się tam, gdzie będą mieli stworzone warunki do rozwoju. To znaczy baza do treningów, sprzęt podstawowy i pomocniczy, programy, kadra trenerska. Muszą podejmować decyzje. Jeżeli są w środowisku, gdzie nie mają szans, by rozwijać swoje umiejętności, to muszą uciekać. Takie jest życie. Miałem w przeszłości wielu bardzo utalentowanych zawodników, jeżeli w klubie nie stwarzałem im warunków, to sam im podpowiadałem, że muszą się ze mną pożegnać. Nie można być egoistą.
[b]Czy rozwiązaniem ma być zgrupowanie większości medalistów z Hamburga w jednym ośrodku szkoleniowym tworzonym właśnie we Władysławowie?[/b]
Jest to jakiś pomysł. Zapewnia kontynuację szkolenia w stabilnych warunkach. Kiedyś kluby były finansowane z budżetu i miały obowiązek szkolenia młodzieży. Dziś są finansowane przez sponsorów i nie chcą zajmować się młodzieżą tylko seniorami. Konsumują, a nie tworzą. A praca z młodzieżą to tworzenie. Chcielibyśmy, żeby chłopcy ze srebrnej drużyny kontynuowali naukę i treningi w szkole we Władysławowie, ale sami będą podejmować decyzję. Ja nie mogę im tego nakazać. Najwyżej tylko uświadomić, że tam są warunki, że mogą się wspaniale rozwijać.
[b]Już teraz słyszy się, że kilku z nich ma propozycje kontraktów z zagranicznych klubów. Jak pan się na to zapatruje?[/b]
Rzeczywiście jest tu na mistrzostwach wielu agentów, którzy proponują im zmianę środowiska. Nie wiem, jakie decyzje chłopcy i ich rodzice będą podejmować. W każdym razie uświadamiam im, że są młodzi, mają predyspozycje i potencjał. W końcu wygrywali tu z najlepszymi zespołami świata. Muszą tylko zrozumieć, że powinni się znaleźć tam, gdzie są stworzone najlepsze warunki do ich rozwoju, utrzymane proporcje nauczanie i doskonalenia poprzez grę na odpowiednim poziomie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA