fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MŚ 2010 - RPA

Hiszpania jest lepsza

Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Leo Beenhakker o reprezentacji Holandii, trenerze Bercie van Marwijku i mistrzostwach w RPA
[b]Rz: Jest pan zaskoczony, że Holandia doszła do finału?[/b]
[b]Leo Beenhakker:[/b] Nie jestem. Ta drużyna już przed turniejem znała swoje możliwości. Nie wiadomo było tylko, czy będzie potrafiła je wykorzystać. W przeszłości różnie z tym bywało. Nikt nie dawał przecież gwarancji, że świetni piłkarze nie przyjadą na zgrupowanie przemęczeni sezonem.
[b]Holendrzy w swoim stylu od początku mówili, że przyjechali po puchar. To arogancja?[/b]
To postawienie sobie celu i pokazanie ambicji. Takie drużyny nie jeżdżą na wielkie turnieje, by w nich uczestniczyć. Wszystkie wielkie zespoły przyjechały do RPA, by zwyciężyć w finale – Niemcy, Anglia, Brazylia czy Argentyna. Do ostatniej bitwy udało się jednak dotrwać tylko Holendrom i Hiszpanom.
[b]Piłkarzom Berta van Marwijka zarzuca się brzydką grę. Słusznie?[/b]
Oni nie porzucili holenderskiego sposobu gry, zmienili tylko sposób myślenia. Przez kilka turniejów myślano wyłącznie o tym, jak pięknie grać w piłkę, a czasami trzeba być bardziej pragmatycznym. To zasługa trenera, który podjął decyzję, że najpierw liczy się wynik, tak zostaje się mistrzem świata. W historii pewni siebie byliśmy zawsze, ale nigdy nie kontrolowaliśmy gry tak jak na tym turnieju. Holandia wygrała sześć meczów z rzędu i jest w finale – to świadczy, że van Marwijk podjął dobrą decyzję.
[b]Znacie się dobrze? Jaki to człowiek?[/b]
To mój bliski kolega od wielu lat. Nie robi czegoś wyjątkowego, ale poza wiedzą o futbolu potrafi świetnie zarządzać ludźmi. Nie jest łatwo zebrać tak różne charaktery w jednym hotelu na pięć tygodni i przekonać zawodników, żeby skupiali się tylko na najbliższym meczu. W tej drużynie nie ma kłótni, widać, że warunki współpracy zostały ustalone dużo wcześniej. Bert jest spokojny w tym, co robi, ale ma też swoje emocje. Myślę, że zawsze chce pomóc piłkarzom i wie, kiedy krzyknąć, a kiedy najlepiej nie mówić nic. Wykonuje świetną pracę.
[wyimek]W finale szanse są 50 na 50, mecz będzie otwarty[/wyimek]
[b]W czym pokolenie Arjena Robbena i Wesleya Sneijdera bardziej zasłużyło na finał od pokolenia Ruuda Gullita czy Marco van Bastena?[/b]
Nie da się tego porównać, to były inne czasy. Piłkarze van Marwijka grają w wielkich klubach, w silnych ligach, są przyzwyczajeni do gry pod presją, przed tłumem kibiców. Wiedzą, co to odpowiedzialność za siebie i drużynę, dojrzeli. Ma to też nierozer-walny związek ze szkoleniem młodych zawodników w Holandii, taki proces rozwoju jest właściwie naturalny.
[b]Obecna Holandia gra bez typowego środkowego napastnika. Może to był klucz do sukcesu?[/b]
Robin van Persie to na pewno inny typ zawodnika niż Ruud van Nistelrooy czy Marco van Basten. Taktyka z wysuniętym van Persiem i krążącą wokół niego trójką: Robben, Sneijder, Kuyt, doskonale zdała egzamin. To kolejny komplement dla van Marwijka.
[b]Zgadza się pan, że Sneijder to główny faworyt do wygrania Złotej Piłki w tym roku?[/b]
Ma mnóstwo sukcesów. Z Interem został mistrzem Włoch, wygrał Ligę Mistrzów. Mistrzostwo świata dałoby mu już olbrzymią przewagę, ale jestem przekonany, że Wesley tak do tego nie podchodzi. Gdyby Złota Piłka była jego obsesją, nie grałby tak zespołowo jak na turnieju w RPA.
[b]W prasie co chwila pojawiają się wypowiedzi Johana Cruyffa, że gra Holandii go nudzi, albo Gulitta, który twierdzi, że do finału zaprowadziło drużynę szczęście. Czy rzeczywiście cały kraj będzie dopingował reprezentację Holandii w niedzielę?[/b]
Zapewniam, że tak. Niemal wszyscy, niemal 16 milionów ludzi, wariują na punkcie tej drużyny. A to, że ewentualny sukces spowoduje, iż niektórzy sfrustrują się jeszcze bardziej, to już na pewno nie problem piłkarzy i trenera.
[b]Mówi się, że Hiszpanię wszyscy traktują teraz jak Holandię w 1974 roku. Gra najpiękniej, ale nie musi wygrać?[/b]
Hiszpania jest lepsza od Holandii, to nie ulega wątpliwości. Ale w drodze do finału swoje mecze najczęściej wygrywała 1:0, a ze Szwajcarią nawet przegrała, więc nie jest tak, że nie ma na nią sposobu. W finale szanse są 50 na 50, mecz będzie otwarty. Hiszpania jest niewiarygodnie silna w każdej formacji, u nas gra w dużej mierze opiera się na trzech, czterech piłkarzach. Zapowiada się wielkie widowisko.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA