fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Teza, że Kościół wspierał tylko PiS, jest przesadzona

Kościół jako instytucja w ogóle nie powinien się angażować w poparcie konkretnych kandydatów. Może jednak mówić, jakim wartościom kandydat powinien służyć
Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Niektórzy politycy PO i publicyści stwierdzili, że w wyborach Bronisław Komorowski wygrał nie tylko z rywalem, ale też z Kościołem katolickim, który wspierał Jarosława Kaczyńskiego
Po wyborach pojawiły się też bardzo różne komentarze hierarchów. – Wynik wyborów postrzegam jako stabilizowanie się demokracji. Myślę, że ten wybór dobrze się przysłuży Polsce – mówił prymas senior abp Henryk Muszyński. Z kolei metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź stwierdził: – Każdy monopol generuje dewiacje, pogardę i bufonadę w stosunku do najsłabszych.
[b]Polska w wyborach podzieliła się niemal na pół. Czy podobnie stało się z polskim Kościołem?
Tomasz Wiścicki, publicysta "Więzi":[/b] Charakter wyborów prezydenckich, a zwłaszcza ich drugiej tury, sprzyja polaryzacji. Dlatego nietrudno znaleźć także w Kościele przykłady hierarchów, którzy popierali jednego z kandydatów. Nie ma w tym nic dziwnego. Kościół w Polsce to miliony wiernych. Dlatego naturalne jest, że głosują oni na różnych kandydatów. Tak samo jest w przypadku księży.
[b]Jednak zdaniem części polityków i komentatorów Kościół zaangażował się w kampanię po stronie Jarosława Kaczyńskiego. [/b]
To prawda, że pojawiały się wypowiedzi niektórych księży, a nawet hierarchów, otwarcie popierające kandydata PiS. Ale bez trudu można było znaleźć również słowa duchownych, także biskupów, którym trudno było ukryć, że sprzyjają kandydatowi PO, nawet jeśli czynili to nieco bardziej subtelnie. Dlatego teza, że w wyborach Kościół wspierał tylko jednego kandydata, jest przesadzona.
[b]Ale czy Kościół w ogóle powinien kogoś w wyborach wspierać? [/b]
Biskupi czy księża, jak wszyscy obywatele, mają prawo do swoich poglądów politycznych. Jednak powinni się starać raczej łączyć, niż dzielić, dlatego lepiej, by tych poglądów nie ujawniali w zbyt ostentacyjny sposób. Kościół jako instytucja w ogóle nie powinien się angażować w poparcie konkretnych kandydatów. Może jednak mówić, jakim wartościom kandydat powinien służyć.
[b]Tymczasem mieliśmy przypadki, kiedy księża w kazaniach mówili, na kogo głosować, lub np. odprawiali msze za kandydata PiS... [/b]
Takich nagłośnionych przypadków było może kilkanaście, co – jeżeli weźmiemy pod uwagę liczbę księży w Polsce – stanowi niewielki ułamek. Uwzględniając to, jak chętnie takie przypadki są nagłaśniane, można powiedzieć, że w tych wyborach i tak było pod tym względem zupełnie dobrze.
[b]Zarzuty, że Kościół miesza się do polityki, są nieuprawnione? [/b]
To wynika z niezrozumienia misji Kościoła, który wręcz ma obowiązek "mieszać się do polityki". Nie chodzi tu o popieranie konkretnego kandydata, udział w grze o władzę, tylko o ocenę konkretnych propozycji i działań polityków z punktu widzenia nauczania Kościoła. Mnie osobiście trochę brakowało takich wypowiedzi.
[b]Czyli jeśli np. kandydaci są za metodą in vitro, Kościół powinien ich krytykować? [/b]
Kościół jednoznacznie wypowiada się w takich sprawach, jak in vitro czy aborcja i ma prawo oceniać, które rozwiązania są z jego nauczaniem sprzeczne. Zresztą stanowiska obu kandydatów w sprawie in vitro nie były w pełni zgodne z nauką Kościoła. Nie oznacza to, że katolik nie mógł na nich głosować. Oceniamy kandydatów z wielu punktów widzenia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA